Rozdział 8 – Wielka draka na dzielni

- O wpiździaw! – Maciugą targnął nagły spazm. – Mariolka, szykuj się – będzie flashback – i ścisnął zębami sroma Mariolki tak, że ta zawyła jak porządna suka pana. Chwilę później, Porucznik poczuł jakby go ktoś latarką po plerach przejechał.
Czytaj dalszy ciąg artykułu »

Rozdział 7 – Hej przygodo!

Obudził go tępy ból głowy. Napierdalało aż ledwo widział na oczy. Zerknął na okno, było już po południu, bo słońce świeciło wysoko. Po kilku chwilach leżenia Porucznik zaczął odczuwać dziwny luz w odbycie. Podniósł koc i zobaczył dość sporą plamę krwi na prześcieradle, sączyła mu się z dupy. Czuł, jakby wyjebało go w zad całe stado murzynów, ale cały czas miał nadzieję, że przyczyna jest inna. Nagle usłyszał z brzucha dwa piknięcia, jakby z jakiegoś elektronicznego urządzenia.
Czytaj dalszy ciąg artykułu »

Rozdział 6 – Samica Araba

Na dworcu Kręciło się kilku meneli, jacyś narkomani łazili w kółko żebrając kasę na koks. Porucznik przystanął na chwilę przyglądając się kilku ćpunom, którzy byli tak zrobieni, że żulili kasę od siebie nawzajem. Ja pierdole - pomyślał Maciuga i poszedł szukać jakiegoś rozjebanego Vifona. Po kilku minutach błądzenia po peronach, zobaczył jakieś małe, żółte gówno leżące pod obszczanym filarem.
Czytaj dalszy ciąg artykułu »

Rozdział 5 – Sypała, ty idioto!

Rumuni, jacy by nie byli, doskonale wiedzieli, kogo z policjantów wybrać na “swojego człowieka”. Sypała był ćwokiem, tak, to dobre określenie. Ćwok. Pierwszy “dowód” podrzucono mu w tak perfidny sposób, że tylko Sypała by się nie połapał.

Czytaj dalszy ciąg artykułu »

Rozdział 4 – A Chujci Dotego

Ĺťycie Porucznika było jednak miodem w porównaniu z misją Chujci Dotego. Vifon jeszcze nie spodziewał się podstępu ze strony Draculi, ale już teraz miał przejebane. Jego tajny plan wymagał na prawdę wielu poświęceń. I nie chodziło bynajmniej o wykolegowanie kogokolwiek z handlu kapciami lub czymkolwiek innym na stadionie w Warszawie. Jego celem były Chiny…

Czytaj dalszy ciąg artykułu »

Rozdział 3 – Wyliczanka

Na miejscu byli już wszyscy – widać, że czekali już tylko na niego. “Kurwa, znów ftopa. Spóźniłem się” – pomyślał Porucznik.
- Maciuga, wyliczasz! – “No żesz kurwa, wiedziałem” – pomyślał po raz drugi. Cóż było robić – zabrał się do roboty, by nie tracić czasu.
- Gdy byłem małym chłopcem, hej! Zawsze chciałem, zawsze chciałem gejem być. Później, gdy już byłem większym chłopcem, miałem takie zdarzenie w szkolnej ubikacji… – no i ta wyliczanka największych ftop w życiu Wyliczającego ciągnęła się przez 15 minut.

Czytaj dalszy ciąg artykułu »

Rozdział 2 – Kurwa, co się dzieje z tymi ludźmi?

Pospiesznie zbiegł ze schodów i popędził do samochodu. Polonez, model “Borewicz” stał dumnie na parkingu. Maciuga podszedł do niego i rozejrzał się po okolicy. Było jakoś dziwnie cicho, żadnego samochodu, żadnego przechodnia. Osiedle jakby wymarło. W głowie porucznika zaczął wzmagać się niepokój i lekkie przerażenie. Na karku poczuł dreszcz. Nagle mroczne myśli zastąpiło wspomnienie ostatniego odcinka “Słonecznego Patrolu”, którego powtórkę oglądał poprzedniego wieczoru. Pomyślał o cyckach. Uśmiechnął się pod nosem, wsiadł do samochodu i wyruszył do pracy.

Czytaj dalszy ciąg artykułu »

Rozdział 1 – Jego imię Porucznik

Był piękny kwietniowy poranek. Słoneczko prażyło nadwyraz mocno – Porucznik Maciuga pomyślał, że jego lipcowy urlop, pierwszy od kilku lat, mógłby tak wyglądać. W błogiej radości postanowił zrobić sobie przed służbą wyjątkowe śniadanie, jednak po wizycie w lodówce stwierdził, że brakuje prawie wszystkich składników wymarzonej kanapki. Tak, “Kanapka policyjna, nad wyraz familijna, pyszna i zdrowa, jak woda sodowa, spróbujcie sami, jedzcie zębami, kanapka z dodatkami” i do tego “Bułka pigułka”, “Kawusia smakusia” i “Cukierek wróbelek” to obowiązkowy zestaw śniadaniowy Porucznika Maciugi w takie dni. Cóż, trzeba wyruszyć do sklepu.

Czytaj dalszy ciąg artykułu »