June 15th, 2007
Rozdzia?? 9 – Pizda Mamu??ki
Porucznik obudzi?? si? z potwornym b??lem g??owy – ju?? kolejny taki dzisiaj. Kurwa jego w b?ben ma?! Porucznik rozejrza?? si?. W pomieszczeniu panowa?? lekki p????mrok i wilgo?. Czerwona po??wiata s?czy??a si? ze wszystkich ??cian, pod??ogi i sufitu. Porucznik le??a?? jakby w ??lepym zau??ku tunelu, ale widoczno??? wg???b czarnej otch??ani mia?? tylko na jakie?? dwa metry. Zajebi??cie, kurwa – pomy??la??. Z g???bi tunelu dochodzi?? smr??d nie??wie??ych ??ledzi i ??elaztwa. Cudnie, kurwa – pomy??la?? znowu – przynajmniej jest mi?ciutko.
Maciuga postanowi?? ruszy? wg???b tajemniczego tunelu, bo co mia?? tak, kurwa, siedzie?? Po kilku krokach potkn??? si? o jaki?? kij le???cy na pod??odze.
- O kurwa, to chyba m??j! – wykrzycza?? Porucznik widz?c u st??p sw??j ulubiony kij hokejowy.
W tym momencie zda?? sobie spraw?, jak ci???kie jest jego po??o??enie. Tak, by?? uwi?ziony w piczy mamu??ki. Wiedzia??, ??e ma niewiele czasu, aby narodzi? si? ponownie. Nie zna?? dot?d nikogo, komu oda??oby si? st?d wydosta?.
Teraz musia?? si? spieszy?, ale nie wiedzia?? dok?d ma i???. Mia?? jednak tylko jedn? drog? do wyboru, ruszy?? wi?c pewniejszym krokiem przed siebie. Po kilku metrach us??ysza?? d??wi?k dzwoneczk??w i przed jego oczami ukaza??a si? ma??a, ??wiec?ca posta?.
- Kim jeste??? – spyta?? zdumiony Porucznik.
- Jestem Pizd??wk? – wr????k? waginaln?!
- Jak si? st?d wydosta??!
W tym momencie Pizd??wka zacz???a ??piewa? pie????.
O, dzielny Poruczniku
Przed Tob? przyg??d bez liku
Biegnij szybko do smrodu ??r??d??a
Tylko si? kurwa nie ud??aw
Jest u ??r??d??a do jelita brama
Na ??wiat wydostaniesz si? przez anal
La, Lal lala, La, Lal lala…
Po od??piewaniu pie??ni, Pizd??wka znikn???a. Maciuga jeszcze kilka sekund sta?? jak wryty, ale otrz?sn??? si? i ruszy?? przed siebie, wiedziony woni? zepsutych ??ledzi i ??elaztwa.??No nic? ?? pomy??la?? dzielny Porucznik ?? ??Nie ma co biadoli?, cza mi trochu popierdoli??. Rozejrza?? si? uwa??nie wok????, w poszukiwaniu czegokolwiek, w co m??g??by zasadzi? swego p?czniej?cego og??rasa. Tak si? akurat dobrze dla niego z??o??y??o, ??e w tym samym czasie rodzina pi??dzinek wybra??a si? na spacer po piczy. Mama i tata pi??dzinkowie byli w??a??nie na etapie ??echtaczkowania, gdy napalony Porucznik z wielkim niczym maczuga kutasem dorwa?? si? do jebania na przemian, to jednego, to drugiej (dzieciom na szcz???cie uda??o si? spierdoli?, z ci??ni?t? na sromie gro??b? zemsty).[66,6 minut p????niej]??Lepiej mi? ?? pomy??la?? Maciuga i zostawiaj?c po sobie zw??oki rodziny pi??dzinek pokryte bia??? lepk? substancj?, ruszy?? pospiesznie w stron? jelit (ju?? i tak by?? kurwa sp????niony).
Czego to nasz detektyw nie widzia??. Picza mamu??ki w istocie by??a istnym sk??adem wszelkiego z??omu, plastiku i chuj wie czego jeszcze (cz???? materia????w by??a Porucznikowi kompletnie nieznana; niewykluczone, ??e niekt??re z nich mog??y pochodzi? nie z tego ??wiata). Ma??o tego, na swej drodze Maciuga napotyka?? coraz wi?cej istot, z kt??rych tylko cz???? przypomina??a mu co??, co m??g??by zna?. Najwi?cej by??o chyba pi??dzinek, dalej rzuci??y mu si? w oczy szczoszki, stoleczki, kozie bobki i spermchuje (te ostatnie wygl?da??y zreszt? na najbardziej wystraszone).
W pewnym momencie tych wszystkich ??cosi??w? by??o tak du??o, ??e Porucznik zmuszony by?? u??ywa? swojej policyjnej odznaki, by m??g?? dalej przeciska? si? przez t??um. Nie wytrzyma?? w ko??cu i zerwa?? zmow? milczenia:
- Co to kurwa tak t??oczno?
- Wida?, ??e?? nowy ?? odpar??a jaka?? pi??dzinka ?? zaraz b?dzie nowa Dostawa.
Maciuga nie zd?rzy?? zada? kolejnego pytania – na ko??cu jebitnego tunelu pojawi??o si? na kilka sekund ??wiat??o, po czym uderzy?? go w twarz pot???ny podmuch powietrza, ??mierdz?cego jakim?? g??wnem. Jak na jeden sygna?? ca??y t??um ruszy?? w stron? nikn?cego powoli ??wiate??ka w tunelu. Pi??dzinka, kt??ra powiedzia??a mu o Dostawie, odwr??ci??a si? w jego stron? i powiedzia??a:
- Podobasz mi si?. Masz tu rozmiar mojej dziurki ?? b?d?? dzisiaj na skoczni, poruchamy.
- Macie tutaj skoczni??!
- Oczywi??cie. Dzisiaj odbywa si? nawet turniej. To ciao, kakao.
Maciuga my??la??, ??e ju?? go nic nie zdziwi, ale wizja skoczni narciarskiej wch??anianej przej mamu??k? po prostu ju?? by??a przegi?ciem. ??To se ne da? ?? pomy??la?? i w tej samej chwili dozna?? ol??nienia. ??Jo?? ziom!? ?? to przecie?? od tej wizji wszystko si? zacz???o!
Maciuga otrz?sn??? si? po chwili i pomy??la??: Skoro tu ju?? jestem to trzeba podobingowa? naszego bananowego ch??opca i jedenego skoka w ??yciu! Czapeczk? bia??o-czerwon? i flag? narodow? zakupie w sklepiku przy skoczni.
Porucznik powolnym zagubionym krokiem szed?? przed siebie. By?? zagubiony. W pewnym momencie jego oczom ukaza?? si? ??????ty RUCHacz, podszed?? do okienka i poprosi?? o map? tej okolicy.
- Prosz? bardzo – podaj?c map? ekspedientka mrugne??a oczkiem do Maciugi.
- Jest tylko jeden problem, nie posiadam got??wki ??eby zap??aci? za map? – odpar?? Porucznik.
- Nie ma ??adnego problemu – z rado??ci? na ustach odpar??a pani w okienku. – Cho? do mnie na zaplecze. Zapraszam z wielka rado??ci? na zimny mocz z cytryn? i ciep??y ??wie??y ka??, prosto co z piekarnika go wyje??am.
Maciuga zdezorientowany s??owami wpatruje si? w ekspedientke. Oczy wysz??y mu z orbit.
- To by?? taki nasz miejscowy ??arcik. Nie obawiaj si?. Mam w lod??wce zimne piwko i moja szparka potrzebuje sprawnego j?zora.
Maciuga z u??miechem ruszy?? na zaplecze. Nie z??a z niej dupcia, lizn? j? tu i tam, a potem we??mie do papy moj? pa??k? i wyssie z niego wszystko co najlepsze posiadam.
- To bierz si? do lizania – zwr??ci??a si? do Maciugi.
Porucznik z ogromnym zapa??em ruszy?? do pracy.
- Kurwa!!! Co jest??? – drze si? w niebog??osy. Z ust cieknie mu krew.
- Oj widze, ??e po moich ostatnicz zabawach pozosta??y jakie?? ??yletki. Nawet nie zauwa??y??am, ??e jeszcze s?.
- Co??? – zadaje pytanie ocieraj?c usta z krwi. Kurwa, moje ca??e ??ycie jest pojebane. Mamu??ka poch??ania wszystko co znajdzie na swojej drodze i na drzewo nie spierdala. Spotykam chetn? panienke – okazuje si?, ??e jest opakowaniem na zu??yte ??yletki. – pomy??la?? – Trzeba st?d spada?!
Z??apa?? w r?k? mapk? i szybkim krokiem opu??ci?? zaplecze.
Czujnym okiem detektywa odczyta?? na mapce jak ma si? porusza?, aby dotrze? w okolice skoczni. Po d??u??szej w?dr??wce, nie spotkawszy nikogo, dociera do skoczni. Jest sklepik, trzeba naby? atrybuty kibica. Podchodzi jego oczom ukazuje si? pe??en zestaw kibicowski – pa??ki, kastety, no??e, tasaki, maczety, ??a??cuchy. S? te?? flagi – szkoda, ??e nazistowskie. Spadam st?d, zaraz konkurs si? zaczyna. – pomy??la??.
Dooko??a skoczni pe??no kibic??w – cipy, pizd??wki, ka??ki, moczki. Pierwszy skoczek siedzi juz na belce, dostaje sygna?? od G??wno Treneiro i pomyka po rozbiegu. Maciug? w tym momencie co?? natchn???o – Przecie?? to Pan Bobek, m??j kompan!
- Le? Bobek!!! – drze si? Porucznik – Le?!!!
Bobek znakomicie wyl?dowa??, dosta?? same 20 od sedzi??w – ??aden kawe??ek g??wna mu w locie nie odpad??, co jest podstaw? wystawiania not. Pierwsz? osob?, kt??ra powita??a skoczka by?? Porucznik.
- Bobek, gdzie by??e?? m??j brachu?
- Jaki Bobek? Ja jestem Bob! Bobek to m??j brat bli??niak. Sk?d go znasz? Jaki?? czas temu s??uch o nim zagin???.
- To d??uga historia. Proponuje Ci, abys przy???czy?? si? do mnie i b?dziemy wsp??lnie i??? przez ??ycie …
- W pi??dzie Ci? mam, cwelu! Spierdalaj – us??ysza?? Porucznik.
Troch? si? zmiesza??, s??ysz?c takie s??owa od, co by nie m??wi?, kawa??ka g??wna.
- Chuj Ci w ??eb – powiedzia?? Maciuga i ruszy?? w drog?, do ??r??d??a smrodu, a p????niej przez odbyt do ??wiat??a.
Tego ju?? za wiele w tej pi??dzie, Mamu??ka przesadzi??a, przesadzi??a jak chuj!
Porucznik zn??w znalaz?? si? w w?skim tunelu. Smr??d robi?? si? coraz wyra??niejszy. Wiedzia??, ??e idzie w??a??ciw? drog?. Nagle usz??ysza?? odg??os ko??atek i tamburyn??w. Kilka metr??w przed sob? ujrza?? ma??? cygank? ze skrzyde??kami – identyko jak Pizd??wka. Cyganka lekkim pl?sem podbieg??a do Porucznika i usiad??a mu na ramieniu.
- Witaj w?drowcze, jestem stra??nikiem prze???czy u ??r??d??a. Dalej nie przejdziesz.
- Jak to nie przejd??! A co taki ma??y robal mo??e mi zrobi??!!! Won z drogi! – zdecydowanym krokiem Maciuga ruszy?? dalej.
- Ostatnie ostrze??enie! – us??ysza?? za plecami, ale nie przej??? si? tym zbytnio.
Nagle zza plec??w dobieg?? d??wi?k ko??atki i otoczenie ust?pi??o miejsca ciemno??ci…
Porucznik poczu?? na twarzy mocny powiew wiatru. Otworzy?? oczy i ku wielkiemu przera??eniu w??a??nie doje??d??a?? do progu skoczni. To mia?? by? jego pierwszy skok na nartach, ale nie my??la?? teraz o tym. Spojrza?? na reklam? na dole zeskoku: “Wszystko w OBI” i pomy??la?? sobie Kurwa, to te?? maj? OBI?. Tymczasem pr??g skoczni zbli??a?? si? w zastraszaj?cym tempie i trzeba by??o co?? zrobi?, ??eby si? nie wypierdoli?!
??Raz kozie ??mier?? ?? pomy??la?? Porucznik i dla pewno??ci zamkn??? oczy.
- Wzywa??e?? mnie, Oszczany Moczem? ?? detektyw delikatnie rozchyli?? jedn? z powiek. Czas zamar??, on sam m??g?? co najwy??ej otworzy? szerzej oczy. Zrobi?? to, bo popatrze? by??o na co. 6,66 m przed nim unosi?? si?, sk?pany w p??omieniach sam Pan jego ?? Szatan. Maciuga ze szcz???cia si? to by si? zesra??, gdyby tylko czasowstrzymanie nie dzia??a??o na jego zwieracze.
- O, m??j Panie, odpu??? tylko moim zwieraczom, bym m??g?? w pe??ni odda? ci cze??? ?? Szatan Cipuszko nie odpowiedzia??, ale Porucznik poczu?? jak jego obcis??y, b??yszcz?cy, r????owy kombinezon zacz??? p?cznie? w okolicy odbytu. Szatan zaci?gn??? sztaha z jego dupska i wyra??nie poprawi?? mu si? humor.
- Jo?? ziom…
- A wi?c to by??e?? ty, o Wielki! W tej wizji, od kt??rej wszystko si? zacz???o ?? Cipuszko by?? nie??le ujarany, ??renice mu si? zw???y??y, u??miech powi?kszy??, karczyszko rozlu??ni??o. By??o w porzo.
- Eeeeee… ?? zacz??? ostro??nie Maciuga ?? pomo??esz mi? ?? ci???ko mu to przesz??o przez gard??o. Wci??? pami?ta??, gdy ostatnim razem poprosi?? o pomoc Szatana. Nie do???, ??e musia?? p????niej styra? pa??? pomnieszym demonom, to jeszcze ca??e piek??o mia??o przywilej szczania na niego ?? st?d jego demoniczna ksywa Oszczany Moczem.
- Luuuuuuuuuuuuuuuuz ?? odpar?? Szatan Cipuszko ?? ale to b?dzie ci? kosztowa??o. Tego w??a??nie najbardziej obawia?? si? nasz dzielny detektyw.
- Godz? si? na wszystko, bylem tylko m??g?? zn??w ujrze? ??wiat??o s??o??ca! Szatanie, pom????! ?? W??adca Ciemno??ci nachyli?? si? do niego ?? od smrodu siary Maciudze zakr?ci??o si? w dyni.
- S??uchaj mnie zatem uwa??nie. Za 666 sekund zniknie czasowstrzymanie. Jedyne co musisz zrobi?, to zajebi??cie mocno wybi? si? z progu ?? reszt? zostaw pomniejszym demonom. No, to trzymaj si? ramy, Wypierdolony W Kakao.
Szatan znikn??? i Porucznik zosta?? sam na sam ze swoimi my??lami. Do ko??ca czasowstrzymania zosta??o mu ju?? tylko 66,6 sekund…
Maciuga dojerzdza do progu, wybija si?. W momencie wybicia czasowstrzymywacz puszcza. Maciuga traci ??wiadomo???.