May 26th, 2007
Rozdział 7 - Hej przygodo!
Obudził go tępy ból głowy. Napierdalało aż ledwo widział na oczy. Zerknął na okno, było już po południu, bo słońce świeciło wysoko. Po kilku chwilach leżenia Porucznik zaczął odczuwać dziwny luz w odbycie. Podniósł koc i zobaczył dość sporą plamę krwi na prześcieradle, sączyła mu się z dupy. Czuł, jakby wyjebało go w zad całe stado murzynów, ale cały czas miał nadzieję, że przyczyna jest inna. Nagle usłyszał z brzucha dwa piknięcia, jakby z jakiegoś elektronicznego urządzenia.
W pomieszczeniu obok, za weneckim lustrem stały 3 osoby – wszystkie ubrane w charakterystyczne białe turbany zwiewne szaty, model „na Araba”. Wszystkie miały obowiązkowo przeciwsłoneczne okulary, choć w pokoju było ciemno jak u wielbłąda w dupie.
- Chalelele kaszle lelelele afelelele – zaczął cicho jeden z nich. Dwóch pozostałych spojrzało na niego niepewnie. – Maciuga helele falele ale! – kontynuował, nieco bardziej emocjonalnie.
Maciudze zdało się, że usłyszał jakieś pomruki za sobą, ale ból dupska był tak wielki, że jedyne co mógł zrobić w obecnej sytuacji, to… „Ożesz kurwa!” - pomyślał Porucznik. Zbierało mu się na sranie.
W tym czasie, w pomieszczeniu za lustrem, atmosfera się nieco uspokoiła i po groźnej wymianie spojrzeń (jasne, kurwa, przez okulary przeciwsłoneczne), postaci zamarły niczym posągi. Ten spokój nie trwał zbyt długo – po minucie do pomieszczenia weszła Samica. Jej wary nosiły na sobie jeszcze pozostałości pomarańczowego Duluxa. To był jej ulubiony kolor, a nic jej tak nie uspokajało, jak mazanie piździskiem ściennych fraktali.
- Jak tam nasza nowa maskotka? – rzuciła, zupełnie się nie przejmując arabskimi tabliczkami „Zachować ciszę, bo niewolnik usłyszy, że mu dupę obrabiamy”. Postaci w turbanach zareagowały gwałtownie, gdyż Samica dodatkowo zapaliła światło (rzuciła też coś w stylu „ciemno tu jak po włożeniu głowy do cipy”). Zrobił się niemały raban – arabusy machali gwałtownie gosie-rąsiami wykrzykując co chwila jakieś niezrozumiałe nawet dla Samicy zwroty. Podejrzewała, że obraźliwe. To ją wkurwiło – zajebała pierwszego z brzegu szybkim pólobrotowcem z piczy, a drugiemu wsadziła rękę w dupsko aż po sam łokieć. Trzeci uspokoił się momentalnie.
Porucznik był już pewien – nie był sam. Wydedukował nawet, że w pobliżu mogą znajdować się jego ciemiężyciele.
- Srać mi się chce! – zakrzyknął, a głos jego pełen był rozpaczy. A no bo i sytuacja powoli zaczęła przybierać nieprzyjemnie sraczkowaty dla Maciugi obrót.
Najgorsze niestety było jeszcze przed nim. Porucznik nie zdawał sobie do końca sprawy ze swojego położenia. To, że został uwęziony było tylko wierzchołkiem lodowej góry problemów Maciugi.
Pierwszym z poważnych mógł okazać się wyemitowany w telewizji al-dżazira video-klip z Porucznikiem w roli głównej. Jakieś przebierańce w kominiarkach z kałaszami stali za nim, a on nieprzytomny klęczał na posadzce ciemnego pokoju. Na czapkach i koszulach mieli wymalowane jakieś dziwne znaczki. TVP w wieczornym wydaniu wiadomości podało informację o polskim zakładniku muzłumańskich ekstremistów i żądaniu okupu za wydanie go żywym. Formą zapłaty miało być zwolnienie wszystkich ich pobratymców z obozu jenieckiego znajdującego się podobno na terenie kraju zakładnika - Klewki in Poland - powtarzali przebierańcy. Jak przystało na tą telewizję film został wyemitowany do końca w godzinach nocnych, gdzie wyraźnie widać jak Porucznik Maciuga zostaje wyjebany na cacy w dupala przez stado murzynów.
Porucznik nie miał jednak dostępu do kablówki i nie musiał na razie przejmować się tym. Dla niego najważniejsze to przeżyć kolejne zabójcze ruchańsko. No i wydostać się z niewoli, ale w porównaniu z masogwałtami przeprowadzanymi na nim wydawał się to pestką. Zresztą wiedział, że nie chcą go zabić. Miał przecież w sobie pikające urządzenie, które do czegoś musi służyć. Starał się kojarzyć fakty. Jak ja się tu znalazłem? Przypomniał sobię walikonia na dworcu oraz ciemny tunel. Czego ja tam szukałem? Samica! Tak, teraz już wiedział gdzie jest. Samica Araba na pewno starała się przeciągnąć go na swoją stronę. A gwałty miały pewnie służyć upodobnieniu jego dupy do pizdy tej kurwy dziwki.
- Pierdole, mam to w dupie - powiedział na głos.
- Dokładnie - usłyszał kobiecy głos za swoimi plecami. Odwrócił się i zobaczył niezłą blond pindę.
- Kim jesteś, co tu robisz? - zapytał blond pindę z niezłymi cycami i dupą.
- Niezłe mam cycki i dupe co? - odpowiedziała pytaniem blond pinda.
- No fakt, gdzieś już widziałem coś takiego - dopiero gdy wypowiedział te słowa, uświadomił sobie, że nawet głos cycatej z niezłą dupą blond pindy, która pewnie nieźle sączy pęto jest znajomy. - Już wiem, Mariola! To ty kurwo ostatnio wyzywałaś mnie od psów, że niby mamy podobne zachowania co?!? Szmata, ale nieźle się piździsz.
- No w końcu sobie przypomniałeś. Myślałam, że jak ostatnio się tak rozłączyłeś to nie będziesz chciał już ze mną gadać.
- Cośty Mariolka, jesteś super dupeczka - nie kłamał. Poznał Mariolkę w jakimś gejowskim klubie. Pracowała w oddziałach specjalnych. Ciekawe co tutaj robi?
- Przyjechałam po Ciebie z misją mój słodki klocuszku - wyprzedziła jego pytanie - Zmywajmy się, zanim nie pochłoniesz krzesła na którym siedzisz…
- Mi nie grozi pochłonięcie krzesła, ale Twoja sporych rozmiarów szpara pochłonie je bez największych problemów.
- Co ty opowiadasz? - zdegustowała się kobietka.
- Oczywiście to taki mój delikatny żarcik. Cipuszke masz ciasną jak 7 - letnie dziewcze jakie wprowadzałem w arkana sexu jakiś czas temu. Ale narazie nie pora na charce, spadamy stąd.
Po dłuższej przerwie w niewyjaśnionych bliżej okolicznościach, im oczom ukazało się siedmiomilowe łoże wypełnione dziewicami czekajacymi by sie stac prawdziwymi kobietami. Maciuga pomyślał “Szatanie, mój panie spełniło się moje marzenie. Stado dziewic i ja. Dzięki ci o wielki”. Porucznik szybkim krokiem podszedł do łoża i zdumiał sie niebywale - okazało się, że na rozdziewiczenie nie czekają panienki lecz 666 dniowe dziewczynki.
- Maciuga spadamy stąd, dziewice nie zając nie ucieknał, a my raczej powinniśmy zmienić nasze położenie na bardziej korzystne.
- No, ale tyle dziurek do ukucia - z rozżaleniem wypowiedział te słowa porucznik.
- Po powrocie wynagrodze Ci to, zaszyjemy moją szparkę i będziesz wtedy mnie rozdziewiczał i tak za kazdym razem.
- Ok, spadajmy stąd.
Wyszli przez wiewielkich rozmiarów korytarz, który doprowadzil ich do sypialni Samicy Araba. Leżała rozkraczona na podłodze i oglądała w TV “Srańsko pożerańsko”. W Maciudze zrodził się pomysł, żeby zadzgać Samice nożem i mieć święty spokój. W tym samym momencie oplotły go czarne ramiona ochroniarza Samicy.
- Chciałeś upuscić moje goscinne progi? - zapytała Samica.
- Jakie gościnne, nie wiem co się dzieje, miały być drinki, palmy osłaniać miały mnie od słońca, dziewice. Gdzie to jest sie pytam!? - Maciuga starał się wyjść w błyskotliwy sposób z zaistniałej sytuacji. Wiedział, że dopiero teraz spotkać go może to czego najbardziej się obawiał w kontakcie z Samicą Araba.
- Nie obawiaj się, nic Ci nie grozi z mojej strony. Ale osoba Ci towarzysząca poniesie konsekwencje za Ciebie. Sam wybierz karę jaka ją spotka - stwierdziła Samica.
Maciuga wiedząc, że Mariolka i tak będzie zaszywać swoja dziurkę powiedział:
- Zaszyjmy jej cipe nićmi, niech nie zazna wiecej przyjemności!
- Dobrze, więc tak zrobimy. Ale dodatkowo będziesz moją ofiarą zabaw seksualnych dzisiejszej nocy. A teraz odprowadzcie ich do celi, niech czekaja. - odparła Samica do swoich wojowników.
Maciuga i Mariolka wylądowali w celi.
- Kurwa, a miałobyć tak pieknie! - wykrzyczał Maciuga.
- Nie jęcz! Tobie cipki nie zaszyją…
- Przecież i tak miałaś to zrobić?! Z resztą, i tak lubisz tylko w kakałko, więc to bez różnicy dla Ciebie…
- No w sumie…
Nagle w zamku zgrzytnął klucz i drzwi celi otworzyły się z piskiem. W towarzystwie klawisza do środka weszło dwóch ludzi w maskach na twarzy. Maciuga wykorzystał swoje wieloletnie doświadczenie oraz wrodzony talent do odgadnięcia, kim są owi tajemniczy ludzie. Ubrani byli w białe kombinezony z naszywkami z napisem “Deratyzacja” i wizerunkiem przekreślonego szczura. Oni są z firmy deratyzacyjnej! - pomyślał zadowolony z siebie Porucznik.
Szczurołapy wyszli na środek celi i rozejrzeli się wokół. Bez słowa wyjeli sprzęt - dziwne działka na sprężone powietrze.
- Te! Pod ściane! - krzyknął w stronę Maciugi i Mariolki klawisz.
Jak tylko więźniowie odeszli w kąt, dwaj goście zaczęli strzelać do błąkających się gryzoni ze swoich działek. Porucznik zdziwił się troche, bo jako pociski używane były T-shirty z wizerunkiem Justin’a Timberlake’a - jak się później dowiedział, to najskuteczniejsza broń na wszelkie gryzonie.
Po kilku chwilach było już po szczurach, ale w celi panował totalny chaos. Unosiły się tumany kurzu i strzępy koszulek. Wszystkim dzwoniło jeszcze w uszach. W tym momencie Porucznik wiedział co robić. Złapał Mariolkę za rękę i ruszył w strone drzwi. Po drodze chwycił broń jednego ze szczurołapów i strzelił z Justina prosto w twarz oszołomionego strażnika. Szybkim ruchem rozprawił się też ze szczurołapami - jeden porządny buncol wystarczył na obu.
Porucznik z Mariolką przebrali się w stroje deratyzatorów i wynknęli się z celi, zamykając w środku szczurołapów wraz ze strażnikiem, któremu zakosili spluwę, komplet kluczy i kajdanki - te ostatnie przydadzą się podczas bzykania Mariolki - pomyślał sobie Maciuga.
