Rozdzia?? 16 – Sprzeda?? Duszy

Po kilku dniach Porucznik otrzyma?? przesy??kÄ? kurierskÄ? towar od swojego znajomego. Rozpakowa?? paczkÄ? i odfoliowa?? pierwszÄ? parÄ? kapci. Nie m??g?? uwierzyÄ? w to co zobaczy??. Szybko odwinÄ??? te?? druga parÄ?… To samo… Co?? by??o nie tak. Nigdy nie przewidywa??, ??e co?? takiego zda??y siÄ? w??a??nie jemu. S??ysza?? co prawda o stygmatykach wiele historii, ale on? Mo??e nie by??y to typowe stygmaty, ale wiara w nierzeczywiste rzeczy przenosi??a je do ??wiata rzeczywistego. Jego niedawny sen zaczÄ??? nabieraÄ? coraz bardziej realnych kszta??t??w.
Kapcie jak to kapcie. Gruby, ciep??y materia??, zielona krata na jednym z dw??ch modeli (na drugim czerwona). Najdziwniejsze jednak by??o to, ??e na grzbiecie kapcia naklejona by??a tandetna naszywka (taka jak komunistyczne ??aty w kszta??cie jab??ka lub gruszki naszywane na spodnie ma??ych ch??opc??w) w kszta??cie serca, przedtawiajÄ?ca twarz murz… murzy… MURZYDA!!!! Czarnosk??ra postaÄ? z pejsami i chujem na czole. To by?? on. To by?? Maciuga…
- Nie!!!!!!!!!!!!!!!! – Porucznik w dzikiej agresywnej (i do przodu) furii wybieg?? z pokoju na balkon
- Nie!!!! (Nie!! Nie! Nie Nie…) – echo okrzyku porucznika jeszzce przez d??ugi czas rozbrzmiewa??o na podw??rkach blokowiska.

Podw??rkowi blokersi wnet pod??apali przenikliwe dzwiÄ?ki.
- Nie, nie, nie nawidze suki. Nie, nie, nie nawidze suki. Nie, nie, nie. – wykrzyczeli w rytmie hiphopowym.
- Morda Ä?woki, cisza mi tu, bo was kurwa zajeboie i siÄ? sko??czy. – odpar?? Porucznik.
- Eee, cieciu zamknij morde! – odezwa?? siÄ? 8 – letni blokers.
- CieÄ? to ciÄ? zrobi??! WyglÄ?dasz jak ba??wan, tÄ?paku. Zapewne jak cie robi?? to spermy zabrak??o i ??niegu z twojÄ? matka dodali! G??wnia??u jak ci jajka obrosnÄ??? to zg??o?? siÄ? do mnie. Poka??e ci pewnÄ? stuczkÄ?. Nawet siÄ? nie zorientujesz jak zamiast ??ydowskiego chujka bÄ?dziesz mia?? cipke.

Blokersi zamilkli. Ich iloraz inteligencji nie m??g?? pozwoliÄ? im na odpowied??. Maciuga powr??ci?? do mieszkania. O, co tu kurwa chodzi? To by?? przecie?? sen. Nie mog??em tego prze??yÄ?. To jest nie mo??liwe, aby mieÄ? chuja i dupa na g??owie! – rozmy??la??. No, nic to. Zapewne mam terzewe. Ale skoro ju?? mam te paputki – to trzeba je sprawdziÄ?.
W momencie kontaktu jego lewej nogi z kapciem, dozna?? pewnego dziwnego uczucia. Pa??ka mu stanÄ???a, suty stwardnia??y, odbyt rozlu??ni??. A?? dzi??, ??e nie wyla?? siÄ? z niego ciek??y ka??. O, co?? dziwnego dzieje siÄ? ze mnÄ?. Chyba te kapcie nie sÄ? takie normalne. To chyba jakies magiczne kapciuszki. Ciekawe co siÄ? stanie jak za??o??Ä? drugiego. - pomy??la??.
I sta??o siÄ?, prawy kapeÄ? spe??ni?? swoje magiczne przeznaczenie. Porucznikowi ukaza?? siÄ? hologram, notabene wychodzÄ?cy z Murzyda na kapciu. By??a to kobieta. Tajemniczo??ci jej dodawa??a woalka zas??aniajÄ?ca twarz. W pewnym momencie kobitka zdjÄ???a uwodzicielsko zas??onkÄ? z twarzy. Porucznik dozna?? szoku. Ja jÄ? przecie?? znam ze snu – to?? to jebana Samica Araba. Nie wiem, co siÄ? ze mnÄ? dzieje? Chyba pora odwiedziÄ? lekarza Fizyka Psychika.

- Ale po c???? Poruczniku bÄ?dziesz sobie g??owÄ? plÄ?ta?? jakimi?? zagadkami albo lekarzami? Spocznij sobie i odprÄ??? siÄ?… – g??os pojawi?? siÄ? w g??owie Maciugi znikÄ?d, ale nie jedno jÄ?dro ju?? nasz dzielny detektyw zjad?? na podobnych fatamorganach. Domy??la?? siÄ?, ??e to wp??yw tych kapci. “PrzechytrzÄ? zdzirÄ?” – pomy??la?? szybko i zgodnie z poleceniem u??o??y?? siÄ? wygodnie w fotelu.
- Taaaaaaaaaaaaak, m??j s??odki… Czujesz siÄ? tak przyjemnie. Wszystkie problemy odp??ywajÄ? gdzie?? w dal, unosisz sie w przestworzach… Powoli, bardzo powoli zamyk… Co jest, kurwa?!
- A to, szmato! – Porucznik nacisnÄ??? Bzzzzzzzzz i wok???? hologramu z kapcia pojawi??o siÄ? pole anty-anty materii, kt??re skutecznie uwziÄ?zi??o dziwkÄ?. Mocna by??a zdzira – detektyw musia?? ustawiÄ? urzÄ?dzenie niemal na pe??nÄ? moc, by sciszyÄ? jazgot, jaki z siebie wyda??a spermeteryczna postac Samicy po tym jak siÄ? w ko??cu po??apa??a, ??e wpad??a jak ??liwka w odbyt muchy.

Porucznik wciÄ??? trzymajÄ?c Bzzzzzzzzz w??Ä?czone z??apa?? za telefon.
- Memory 666… – po chwili us??ysza?? starÄ? ??piewkÄ?.
Przepraszamy, wszystkie spermolinie sÄ? zajÄ?te. Prosimy o oczekiwanie. W tle przygrywa??a znajoma melodyjka:

Gdy odbytu wo??
WciÄ??? przybli??a siÄ?.
A do sto??u ci
PrzywiÄ?zali brew.

Nie p??acz stary, bo
Tu ratunek jest.
Chuju gona kol?
GÄ?st Bary!

Nagle w s??uchawce pojawi??o siÄ? siarczyste bekniÄ?cie (trwa??o z dobrÄ? minetÄ?).
- Profesof Bekman, do us??ug. ProszÄ? podaÄ? skalÄ? spermeterylnej manifestacji. OdczytaÄ? jÄ? mo??na po wci??niÄ?ciu kombinacji klawiszy…
- Szat de fak ap, czarny kale! – zaklÄ??? po ??lÄ?sku Maciuga. Mamy tu do czynienia z dyrektywÄ? XXX-33, wiÄ?c zbierzcie co siÄ? da i na jednej n????ce mi tu na Pikaczu 6/66. Bzzzzzzzzz nie utrzyma d??u??ej tej szmaty!
- W te pÄ?dy!

Ekpia ratunkowa przyby??a po 4 godzinach. Byli szybsi od policji i pogotowia ratunkowego, kt??re w??a??ciwie przesta??o wysy??aÄ? ju?? ambulansy do klient??w, a odczekujÄ?c kilka godzin wysy??ali wozy pogrzebowe (rezerwujÄ?c wcze??niej msze w ko??ciele, miejsce na cmentarzu oraz nagrobek z nazwiskiem w??a??ciciela telefonu, z kt??rego wykonane zosta??o po??Ä?czenie na pogotowie).
Ch??opaki za??Ä?czyli sprzÄ?t grajÄ?cy i w ciÄ?gu kolejnej godziny tak przetrzebali sakwe zjawy, ??e zaczÄ???a siÄ? materializowaÄ?. Porucznik nie chcia?? na to patrzeÄ? i wyszed?? na fajkÄ? na balkon. Dow??dca ekpiy wychyli?? siÄ? przez drzwi balkonowe i z cwaniackim u??miechem na ustach powiedzia??:
- Dwie??cie piÄ?Ä?dziesiÄ?t sie nale??y za robote.
- Ju?? p??acÄ? – zmÄ?czony Porucznik wyjÄ??? z kieszeni portfel, wyciÄ?gnÄ??? 3 banknoty po sto z??otych i wrÄ?czy?? fachowcowi.
- DziÄ?kujÄ? i nie dzwo?? wiÄ?cej – odpar?? zarobiony fachowiec po czym doda?? – na ??????ku zosta??o ??cierwo ducha, r??b z nim co chcesz, nara.
- Spierdalaj chuju – odpar?? Maciuga i przypierdoli?? ducho??apowi drzwiami od balkonu.
- Peda?? – burknÄ??? wychodzÄ?c z mieszkania Maciugi fachowiec.
I w tym momencie Maciuga nie wytrzyma??. Wybieg?? na klatkÄ? i wyjeba?? z wyskoku z buta chujowi z ??apoduch??w. Ten po??lizgnÄ??? sie na schodach, ale z??apa?? siÄ? porÄ?czy. Mimo wszystko Maciuga doprawi?? mu kopem z kolanka w ty?? g??owy i fachowiec nie zdo??a?? siÄ? utrzymaÄ? porÄ?czy. Stoczy?? siÄ? na p????piÄ?tro i le??a?? jak zabity. Ale Porucznik wiedzia??, ze fachowiec tylko straci?? przytomno??Ä? wiÄ?c usiad?? mu na klacie przyduszajÄ?c chuja ciÄ???arem cia??a i zaczÄ??? go napierdalaÄ? piÄ???ciami po twarzy. Fachowiec odzyska?? przytomno??Ä?, pr??bowa?? co?? powiedzieÄ?, ale by?? ju?? zbyt zmasakrowany.
Jak ju?? Maciuga siÄ? wy??y??, wsta?? i ??eby pokazaÄ? kto jest wa??ny depnÄ??? ducho??apowi podeszwÄ? po mordzie. Poczu?? jak pÄ?kajÄ? ko??ci.
- I kto jest peda??em, i kto jest peda??em ?!?!?! – rycza?? Porucznik.
Po chwili maciuag znalaz?? siÄ? ju?? w swoim mieszkaniu.
- IdÄ? posprzÄ?taÄ? to ??cierwo – powiedzia?? na g??os, ale do siebie i uda?? siÄ? do sypialni.

- O, ja jebie. Nie no, nie bÄ?de tego dziadostwa sprzÄ?ta??. – zabrzmia?? Porucznik.
Oj, chyba pora zadzwoniÄ? w odpowiednie miejsce. – pomy??la??.
- Mariolka? Porucznik z tej strony.
- No witaj. Od razu pozna??am, ??e o ty. C???? siÄ? sta??o, ??e m??j ulubiony kompan siÄ? odezwa??? – odpar??a.
- C????, do piÄ?knej kobiety, o s??odkim i uwodzicielskim g??osie to sama przyjemno??Ä? zadzwoniÄ?.
- Oj nie przesadzaj. W??a??nie mnie zawstydzi??e??.

Wiem, wiem lubi s??yszeÄ? te s??owa. – pomy??la?? Maciuga. – Wpadnie do mnie, ogarnie ten bajzel, a p????niej niech co?? styra przy okazji.

- Przesa?? moje s??o??ce. Co?? porabiasz dzisiejszego wieczora? Nie wpad??aby?? do mnie? Jakie?? atrakcje ci przygotuje.
- W zasadzie o nic. Z ogromnÄ? rado??ciÄ? wpadne do Ciebie. – odpar??a.
- To co czekam, o 19 wpadniesz?
- Jasne przystojniaku. To papa.
- Pa.

No dobra to sprzÄ?taczkÄ? ju?? mam. Chuj rzeba jaki?? prowiant zorganizowaÄ?. Co?? ugotuje, a ona niech w tym czasie sprzÄ?ta. - zamy??li?? siÄ? Porucznik.

Nagle stukanie do jego drzwi. Zaskoczony, bo nie spodziewa?? siÄ? go??ci. Otwiera drzwi, a przed nim stanÄ???a jego matka.
- Mama?
- Nie, wr????ka. Oczywi??cie, ??e to ja. – odpar??a. – MuszÄ? zrobiÄ? z tobÄ? porzÄ?dek. Stary ju?? jeste??, a tobie nadal jakies pierdo??y w g??owie. W??a??nie siÄ? dowiedzia??am o twojej dzia??alno??ci.

Porucznik zaskoczony straci?? g??os. SkÄ?d matka siÄ? dowiedzia??a o cipo-chuju? Zapewne go u??ywa??a! I przeczyta??a na plakietce “Made in Maciuga Co”.

- Mo??e wyt??umaczysz mi tÄ? sytuacjÄ? …

- Ale?? mamo… co tutaj t??umaczyÄ?. Pomy??l, z tej nÄ?dznej pensyjki policjanta nie do??y??bym 50-tki, a biorÄ?c jeszcze pod uwagÄ? wysoki odsetek zgon??w w tym zawodzie, to moja przysz??o??Ä? nie rysowa??a siÄ? w zbyt r????owych kolorkach. Od ma??ego mi wpaja??a?? bym “do cipochuja zrobi?? co?? ze swoim ??yciem”. No i postanowi??em wziÄ?Ä? sobie twoje s??owa g??Ä?boko do serduszka. Jak siÄ? wiÄ?c domy??las, bardzo g??Ä?boko, bo cipochuj, dziÄ?ki kt??remu sta??em siÄ?…

Porucznik na chwilÄ? przerwa?? sw??j monolog. Zauwa??y?? bowiem, ??e mamu??ka s??ucha??a go tak jak by g??Ä?boko w pi??dzie mia??a to, co do niej m??wi. W sumie, nie by??a to dla niego ??adna nowina – tak po prostu mia??a odkÄ?d pamiÄ?ta. Nawet sam musia?? sobie zmieniaÄ? pieluchy w wieku niemowlÄ?cym. Tym razem razem by??o co?? nie tak w zachowaniu rodzicielki. Ona po prostu sta??a jakby kto jÄ? zaklÄ??? w kamie??. Patrzy??a siÄ? tÄ?po w dal, zdajÄ?c siÄ? nie reagowaÄ? na wszystko wok????.

Maciuga kontrolnie wyjeba?? jej z li??cia. Nic, nawet nie drgnÄ???a. RÄ?ka za to napierdala??a go, jakby rzeczywi??cie przypitoli?? w kamie??.
- Mamu??… – zaczÄ??? niepewnie po d??u??szej chwili – Co ci jest? – brak reakcji. Rozejrza?? siÄ? po pokoju – ??cierwo ducha Samicy gdzie?? zniknÄ???o. “Co jest? Czy??by ducho??apy sprzÄ?tnÄ???y po sobie?” – rozmy??la??. “Nie, niemo??liwe. Jednemu tak przeora??em facjatÄ?, ??e ciÄ???ko mu by??o zbieraÄ? zÄ?by z ziemi, a co dopiero jeszcze ??cierwo zjawy. To gdzie ta szmata siÄ? podzia??a?” Maciudze wyra??nie co?? w tym wszystkim nie pasowa??o. Spojrza?? na zegarek – by??a 18. Mia?? godzinÄ? na rozwiÄ?zanie tej dziwnej zagadki, inaczej nici z ruchania.

Poszed?? wiÄ?c do piwnicy po baseballa. Po chwili wr??ci?? na g??rÄ?, wszed?? do go??cinnego pokoju, gdzie ostatnio zostawi?? niby-zamy??lonÄ? matkÄ? i szczena opad??a mu na glabe z hukiem. Matka w najlepsze pierdoli??a siÄ? ze stolikiem. Tak tar??a pizdÄ? o dechÄ?, ??e pod sto??em pojawi??a siÄ? ju?? ca??kiem spora ka??u??a krwii.
- St??j mamo, co robisz? – krzycza?? Porucznik, ale matka nie odpowiada??a i najwyra??niej ca??y czas nie mia??a dosyÄ?.
Porucznik przyglÄ?dajÄ?c siÄ? chwilÄ? mamu??ce sam troche siÄ? podnieci??, wiÄ?c podszed?? do niej wyliza?? do sucha najpierw pod??ogÄ?, a potem zakrwawionÄ? pi??dzinÄ? i dosiad?? jej od ty??u. Scena by??a dosyÄ? drastyczna, poniewa?? matka okrakiem siedzia??a na stole i r??nÄ???a go, a Maciuga jecha?? jÄ? od tylca krzyczÄ?c i wymahujÄ?c baseballem.
- Tak mamo, dobrze siÄ? jebiesz, nawet bym nie pomy??la??. Poka?? co potrafisz!
Po kiklu minutach przenie??li siÄ? na ??????ko i Porucznik zaczÄ??? bolcowaÄ? pizdÄ? mamu??ki basebollowym kijem.
- DosyÄ?, dosyÄ?, to siÄ? nie godzi!! – krzycza??a matka jakby obudzona z transu.
Porucznik zdziwi?? siÄ? trochÄ?, ca??kiem nie??le siÄ? bawi??. Ale sko??owany rozejrza?? siÄ? dooko??a i zobaczy?? obok ??????ka magiczne kapcie. WiÄ?c to pod wp??ywem kapci mamu??ka zachowywa??a siÄ? tak czadersko, teraz jak walnÄ???em jÄ? na wyro i kapcie spad??y – czar prys??. Porucznik zastanawia?? siÄ? jescze chwilÄ? przytrzymujÄ?c matkÄ? za szyjÄ?, czy nie na??o??yÄ? jej kapci spowrotem, ale to by??by ju?? chyba gwa??t. Pu??ci?? wiÄ?c matkÄ? nie mogÄ?c siÄ? doczekaÄ? “poczÄ?stowania” kapciami Mariolki, kt??ra mia??a zjawiÄ? siÄ? za…
- O kurwa! To ju?? 19.00. Narazie mamo, przyjd?? kiedy indziej to pogadamy – Porucznik nie baczÄ?c na nic wypchnÄ??? matkÄ? na klatkÄ? i zatrzasnÄ??? drzwi.

- To tak traktujesz swoja rodzicielkÄ?? Na to zas??u??y??am? Tyle lat dba??am o ciebie a ty teraz tak mnie traktujesz?Porucznik nie wzruszony wyjÄ??? z lod??wki zimnego browca. O, jebana. Ale potrafi mi humor zepsuÄ?. – pomy??la??. Wtem ol??ni??o go. No tak, jakie wychowanie moje takie jej teraz traktowanie! Dobra mam jeszcze chwilkÄ? wolnego czasu zanim wpadnie moja pussy-doll. WiÄ?c zarzucÄ? TVV, zaraz czas NewsTvv.69 calowa plazma zawieszona pod sufitem rozb??ys??a blaskiem.

- Dzisiaj madszed?? ten czas, nadesz??a ta pora – zabrzmia??o majestatyczne stwierdzenie. – To my, a nie oni, mo??emy doprowadziÄ? do ponownej ekspansji naszego kraju. To my dali??my szansÄ? pods??uchom, donosicielom, dupolizusom. Tylko ludzie z PSI sÄ? gwarantem waszego dobra. To Biodro, to Gotyka, to Korn zagwarantujÄ? rado??Ä?, szczÄ???cie, rozkosze i zabawÄ? ka??dego dnia.

- O, kurwa, co to jest? Co to za kraj, ??e ludzie takie ciekawostki opowiadajÄ?? Ale mieszka??cy tego pado??u majÄ? gites los. – pomy??la?? Porucznik – No nic to trzeba bÄ?dzie ruszyÄ? na podb??j Rydzkopospolitej Katechetycznej. Tam zapewne moje produkty odniosÄ? sukces. Tacy popierdole??cy tam mieszkaja, ??e moje zabawki bÄ?dÄ? siÄ? rozchodzi??y jak ciep??e op??atki w czasie niedzielnego karmienia.

Wtem Maciuga us??ysza?? zalotne pukanie do drzwi …

Porucznik jak na motolotni popÄ?dzi?? do drzwi. Otworzy?? je szybkim ruchem rÄ?ki i… dosta?? takiego gonga, ??e a?? go obr??ci??o w powietrzu. ZdÄ???y?? tylko pomy??leÄ?: “Adolf Hitler ist emo”. Zanim upad?? zarobi?? jeszcze z p????obrotu pod ??ebra – co?? gruchnÄ???o, a on sam przelecia?? ca??e mieszkanie i zatrzyma?? siÄ? dopiero na oddalonej o 66,6 m ??cianie pokoju go??cinnego. Ko??ci po raz kolejny nie wytrzyma??y uderzenia. Ledwo zdo??a?? z??apaÄ? oddech i podnie??Ä? lekko g??owÄ?, zarobi?? takiego podbr??dkowego, ??e wyjeba??o go w stronÄ? sufitu. Gdy opada?? na ziemiÄ?, dosta?? w plery czym?? tak konkretnie, ??e mordÄ? przejecha?? przez p???? pokoju, zostawiajÄ?c czerwonÄ? smugÄ? na ??wie??o wypastowanej pod??odze. Co?? z??apa??o go za w??osy z ty??u g??owy i wyjeba??o czym?? ciÄ???kim w zÄ?by (straci?? wszystkie jedynki i dw??jki – o ma??o ich nie po??knÄ???). Gdy my??la??, ??e to koniec, kto?? mu tak przypierdoli?? w d??Ä?dra, ??e obr??ci??o go 3 razy w powietrzu.
- Kup pan DuszÄ?… – us??ysza??, ale nie by?? pewien skÄ?d. W g??owie mu hucza??o jakby wyjeba??o go stado murzyn??w. Wszystko w jednej chwili ucich??o.

Wtem Maciuga us??ysza?? zalotne pukanie do drzwi … Jakby nie by?? sobÄ?, podszed?? po cichu i dyskretnie spojrza?? przez wbitego w drzwi ??yda. Na klatce schodowej nie by??o nikogo. Porucznik schyli?? siÄ? po baseballa, kt??rm nieca??a godzinÄ? temu tak ??mia?? siÄ? bawi??. PowÄ?cha?? go – jeszcze pachnia??… ahh, pomy??la?? i liznÄ??? drewnianÄ? ko??c??wkÄ?. To doda??o mu trochÄ? werwy, wyprostowa?? siÄ? i odwa??nie otworzy?? drzwi.
Dostrzeg?? zaledwie cie?? postaci, kt??ra bezszelestnie sunÄ???a po schodach na wy??szych piÄ?trach. Maciuga wyszed?? z mieszkania ju?? trochÄ? mniej odwa??nie. PrzesuwajÄ?c siÄ? przy ??cianie pokonywa?? kolejne schodki na klatce. By?? wiecz??r i na dworze powoli robi??o siÄ? ciemno. Resztki dziennego ??wiat??a przedziera??y siÄ? przez malutkie okienka na p????piÄ?trach. Obdrapane ??ciany gryz??y go przez koszulÄ? w plecy.
Porucznik pokona?? ju?? dwa piÄ?tra i znalaz?? siÄ? na ostatnim, dziesiÄ?tym piÄ?trze wierzowca. Nadal nikogo nie zauwa??y??. Us??ysza?? tylko przyt??umiony d??wiÄ?k zamykajÄ?cych siÄ? drzwi jego mieszkania. Kurwa?? nie mamli kluczy pomy??la??. Palce mocniej zacisnÄ???y siÄ? na trzymanym przez niego kiju, kt??ry ocieka?? krwiÄ?. Przecie?? wyliza??em go do sucha, co jest? zastanawia?? siÄ?.
Co kolwiek widzia?? na schodach ze swojego mieszkania, musia??o tu jeszcze byÄ?. Jedynym miejscem, w kt??rym mog??a schowaÄ? siÄ? postaÄ? by?? strych. Ma??e drewniane drzwi prowadzÄ?ce na najwy??sze piÄ?tro by??y uchylone, a k??udka le??a??a obok nich. Nie by??a ani wy??amana ani przepi??owana, a co najdziwniejsze by??a ca??y czas zamkniÄ?ta. Stare schody prowadzÄ?ce na strych skrzypia??y pod nogami Porucznika, a ten dalej piÄ??? siÄ? w stronÄ? ciemnych pomieszcze?? na poddaszu budnku.

Po chwili doatar?? do drzwi umo??liwiajÄ?cych wej??cie na strych. Z wielkim podejrzeniem zajrza?? przez szparkÄ? w drzwiach. Jednak nie dostrzeg?? nic, co mog??oby go zaskoczyÄ?. WiÄ?c pewnym krokiem wszed?? do ??rodka. Momentalnie jego miejsce pobytu uleg??o zmianie. Kurwa, co jest? Przecie?? jestem na arenie cyrkowej. Co ja mam wsp??lnego z cyrkiem – duma?? Porucznik. Nagle podchodzi do niego pewnien osobnik.
- Nazywam siÄ? Srajkonik. Jestem wys??annikiem Szatana Cipuszki. Przybywam do ciebie z pewnÄ? propozycjÄ?. Nie przymuje odmowy do wiadomo??ci.
- Ale jak to!? – zdegustowany Maciuga wykrztusi?? z siebie s??owa.
- A tak to! Podoba ci sie obecna sytuacja? Wchodzisz na strych, a lÄ?dujesz na arenie cyrkowej. Otwierasz drzwi, a tu dostajesz wpierdol. Chcesz takich atrakcji wiÄ?cej.
Nasta??a niepokojÄ?ca cisza. Porucznik zaczÄ??? siÄ? zastanawiaÄ?. No ma racjÄ? je??op. Ma??o ciekawÄ? propozycjÄ? na przysz??o??Ä? jest wieczne ??ycie w niepewno??ci co cie spotka.
- Ok. Zatem zgadzam siÄ? na wszystko. Jestem w stanie zrobiÄ? wszystko co mi tylko powiesz. – odpar?? Maciuga.
- Wszystko? No dobra, to tyraj pa??e mi przed publiczno??cia z po??ykiem. Tylko pamiÄ?taj, je??eli poczuje, ??e robisz to w fatalny stylu to z naszego uk??adu nici. Nie bÄ?dziesz wiedzia?? co bÄ?dzie siÄ? z tobÄ? dzia??o.
Porucznik zdegustowany klÄ?knÄ??? na piasku. Wtem, wydar?? siÄ? w niebog??osy Srajkonik.
- Czy?? ty ochuja?? do reszty! Wsta?? ch??opie! WidzÄ?, ??e bÄ?dziesz oddanym s??ugÄ? Szatana.
Porucznik z gibko??ciÄ? kota stanÄ??? niemal na baczno??Ä?.
- Od tego momentu jest on twoim w??adcÄ?. BÄ?dziesz s??ucha?? tylko jego polece??. Co jaki?? czas dostaniesz zadanie, kt??re musi przez ciebie byÄ? wykonane w okre??lonym czasie. A teraz powracaj do siebie …

Zostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany aby pozostawić swój komentarz/p>