Rozdzia?? 16 – Sprzeda?? Duszy

Po kilku dniach Porucznik otrzyma?? przesy??k? kuriersk? towar od swojego znajomego. Rozpakowa?? paczk? i odfoliowa?? pierwsz? par? kapci. Nie m??g?? uwierzy? w to co zobaczy??. Szybko odwin??? te?? druga par?… To samo… Co?? by??o nie tak. Nigdy nie przewidywa??, ??e co?? takiego zda??y si? w??a??nie jemu. S??ysza?? co prawda o stygmatykach wiele historii, ale on? Mo??e nie by??y to typowe stygmaty, ale wiara w nierzeczywiste rzeczy przenosi??a je do ??wiata rzeczywistego. Jego niedawny sen zacz??? nabiera? coraz bardziej realnych kszta??t??w.
Kapcie jak to kapcie. Gruby, ciep??y materia??, zielona krata na jednym z dw??ch modeli (na drugim czerwona). Najdziwniejsze jednak by??o to, ??e na grzbiecie kapcia naklejona by??a tandetna naszywka (taka jak komunistyczne ??aty w kszta??cie jab??ka lub gruszki naszywane na spodnie ma??ych ch??opc??w) w kszta??cie serca, przedtawiaj?ca twarz murz… murzy… MURZYDA!!!! Czarnosk??ra posta? z pejsami i chujem na czole. To by?? on. To by?? Maciuga…
- Nie!!!!!!!!!!!!!!!! – Porucznik w dzikiej agresywnej (i do przodu) furii wybieg?? z pokoju na balkon
- Nie!!!! (Nie!! Nie! Nie Nie…) – echo okrzyku porucznika jeszzce przez d??ugi czas rozbrzmiewa??o na podw??rkach blokowiska.

Podw??rkowi blokersi wnet pod??apali przenikliwe dzwi?ki.
- Nie, nie, nie nawidze suki. Nie, nie, nie nawidze suki. Nie, nie, nie. – wykrzyczeli w rytmie hiphopowym.
- Morda ?woki, cisza mi tu, bo was kurwa zajeboie i si? sko??czy. – odpar?? Porucznik.
- Eee, cieciu zamknij morde! – odezwa?? si? 8 – letni blokers.
- Cie? to ci? zrobi??! Wygl?dasz jak ba??wan, t?paku. Zapewne jak cie robi?? to spermy zabrak??o i ??niegu z twoj? matka dodali! G??wnia??u jak ci jajka obrosn??? to zg??o?? si? do mnie. Poka??e ci pewn? stuczk?. Nawet si? nie zorientujesz jak zamiast ??ydowskiego chujka b?dziesz mia?? cipke.

Blokersi zamilkli. Ich iloraz inteligencji nie m??g?? pozwoli? im na odpowied??. Maciuga powr??ci?? do mieszkania. O, co tu kurwa chodzi? To by?? przecie?? sen. Nie mog??em tego prze??y?. To jest nie mo??liwe, aby mie? chuja i dupa na g??owie! – rozmy??la??. No, nic to. Zapewne mam terzewe. Ale skoro ju?? mam te paputki – to trzeba je sprawdzi?.
W momencie kontaktu jego lewej nogi z kapciem, dozna?? pewnego dziwnego uczucia. Pa??ka mu stan???a, suty stwardnia??y, odbyt rozlu??ni??. A?? dzi??, ??e nie wyla?? si? z niego ciek??y ka??. O, co?? dziwnego dzieje si? ze mn?. Chyba te kapcie nie s? takie normalne. To chyba jakies magiczne kapciuszki. Ciekawe co si? stanie jak za??o??? drugiego. - pomy??la??.
I sta??o si?, prawy kape? spe??ni?? swoje magiczne przeznaczenie. Porucznikowi ukaza?? si? hologram, notabene wychodz?cy z Murzyda na kapciu. By??a to kobieta. Tajemniczo??ci jej dodawa??a woalka zas??aniaj?ca twarz. W pewnym momencie kobitka zdj???a uwodzicielsko zas??onk? z twarzy. Porucznik dozna?? szoku. Ja j? przecie?? znam ze snu – to?? to jebana Samica Araba. Nie wiem, co si? ze mn? dzieje? Chyba pora odwiedzi? lekarza Fizyka Psychika.

- Ale po c???? Poruczniku b?dziesz sobie g??ow? pl?ta?? jakimi?? zagadkami albo lekarzami? Spocznij sobie i odpr??? si?… – g??os pojawi?? si? w g??owie Maciugi znik?d, ale nie jedno j?dro ju?? nasz dzielny detektyw zjad?? na podobnych fatamorganach. Domy??la?? si?, ??e to wp??yw tych kapci. “Przechytrz? zdzir?” – pomy??la?? szybko i zgodnie z poleceniem u??o??y?? si? wygodnie w fotelu.
- Taaaaaaaaaaaaak, m??j s??odki… Czujesz si? tak przyjemnie. Wszystkie problemy odp??ywaj? gdzie?? w dal, unosisz sie w przestworzach… Powoli, bardzo powoli zamyk… Co jest, kurwa?!
- A to, szmato! – Porucznik nacisn??? Bzzzzzzzzz i wok???? hologramu z kapcia pojawi??o si? pole anty-anty materii, kt??re skutecznie uwzi?zi??o dziwk?. Mocna by??a zdzira – detektyw musia?? ustawi? urz?dzenie niemal na pe??n? moc, by sciszy? jazgot, jaki z siebie wyda??a spermeteryczna postac Samicy po tym jak si? w ko??cu po??apa??a, ??e wpad??a jak ??liwka w odbyt muchy.

Porucznik wci??? trzymaj?c Bzzzzzzzzz w???czone z??apa?? za telefon.
- Memory 666… – po chwili us??ysza?? star? ??piewk?.
Przepraszamy, wszystkie spermolinie s? zaj?te. Prosimy o oczekiwanie. W tle przygrywa??a znajoma melodyjka:

Gdy odbytu wo??
Wci??? przybli??a si?.
A do sto??u ci
Przywi?zali brew.

Nie p??acz stary, bo
Tu ratunek jest.
Chuju gona kol?
G?st Bary!

Nagle w s??uchawce pojawi??o si? siarczyste bekni?cie (trwa??o z dobr? minet?).
- Profesof Bekman, do us??ug. Prosz? poda? skal? spermeterylnej manifestacji. Odczyta? j? mo??na po wci??ni?ciu kombinacji klawiszy…
- Szat de fak ap, czarny kale! – zakl??? po ??l?sku Maciuga. Mamy tu do czynienia z dyrektyw? XXX-33, wi?c zbierzcie co si? da i na jednej n????ce mi tu na Pikaczu 6/66. Bzzzzzzzzz nie utrzyma d??u??ej tej szmaty!
- W te p?dy!

Ekpia ratunkowa przyby??a po 4 godzinach. Byli szybsi od policji i pogotowia ratunkowego, kt??re w??a??ciwie przesta??o wysy??a? ju?? ambulansy do klient??w, a odczekuj?c kilka godzin wysy??ali wozy pogrzebowe (rezerwuj?c wcze??niej msze w ko??ciele, miejsce na cmentarzu oraz nagrobek z nazwiskiem w??a??ciciela telefonu, z kt??rego wykonane zosta??o po???czenie na pogotowie).
Ch??opaki za???czyli sprz?t graj?cy i w ci?gu kolejnej godziny tak przetrzebali sakwe zjawy, ??e zacz???a si? materializowa?. Porucznik nie chcia?? na to patrze? i wyszed?? na fajk? na balkon. Dow??dca ekpiy wychyli?? si? przez drzwi balkonowe i z cwaniackim u??miechem na ustach powiedzia??:
- Dwie??cie pi??dziesi?t sie nale??y za robote.
- Ju?? p??ac? – zm?czony Porucznik wyj??? z kieszeni portfel, wyci?gn??? 3 banknoty po sto z??otych i wr?czy?? fachowcowi.
- Dzi?kuj? i nie dzwo?? wi?cej – odpar?? zarobiony fachowiec po czym doda?? – na ??????ku zosta??o ??cierwo ducha, r??b z nim co chcesz, nara.
- Spierdalaj chuju – odpar?? Maciuga i przypierdoli?? ducho??apowi drzwiami od balkonu.
- Peda?? – burkn??? wychodz?c z mieszkania Maciugi fachowiec.
I w tym momencie Maciuga nie wytrzyma??. Wybieg?? na klatk? i wyjeba?? z wyskoku z buta chujowi z ??apoduch??w. Ten po??lizgn??? sie na schodach, ale z??apa?? si? por?czy. Mimo wszystko Maciuga doprawi?? mu kopem z kolanka w ty?? g??owy i fachowiec nie zdo??a?? si? utrzyma? por?czy. Stoczy?? si? na p????pi?tro i le??a?? jak zabity. Ale Porucznik wiedzia??, ze fachowiec tylko straci?? przytomno??? wi?c usiad?? mu na klacie przyduszaj?c chuja ci???arem cia??a i zacz??? go napierdala? pi???ciami po twarzy. Fachowiec odzyska?? przytomno???, pr??bowa?? co?? powiedzie?, ale by?? ju?? zbyt zmasakrowany.
Jak ju?? Maciuga si? wy??y??, wsta?? i ??eby pokaza? kto jest wa??ny depn??? ducho??apowi podeszw? po mordzie. Poczu?? jak p?kaj? ko??ci.
- I kto jest peda??em, i kto jest peda??em ?!?!?! – rycza?? Porucznik.
Po chwili maciuag znalaz?? si? ju?? w swoim mieszkaniu.
- Id? posprz?ta? to ??cierwo – powiedzia?? na g??os, ale do siebie i uda?? si? do sypialni.

- O, ja jebie. Nie no, nie b?de tego dziadostwa sprz?ta??. – zabrzmia?? Porucznik.
Oj, chyba pora zadzwoni? w odpowiednie miejsce. – pomy??la??.
- Mariolka? Porucznik z tej strony.
- No witaj. Od razu pozna??am, ??e o ty. C???? si? sta??o, ??e m??j ulubiony kompan si? odezwa??? – odpar??a.
- C????, do pi?knej kobiety, o s??odkim i uwodzicielskim g??osie to sama przyjemno??? zadzwoni?.
- Oj nie przesadzaj. W??a??nie mnie zawstydzi??e??.

Wiem, wiem lubi s??ysze? te s??owa. – pomy??la?? Maciuga. – Wpadnie do mnie, ogarnie ten bajzel, a p????niej niech co?? styra przy okazji.

- Przesa?? moje s??o??ce. Co?? porabiasz dzisiejszego wieczora? Nie wpad??aby?? do mnie? Jakie?? atrakcje ci przygotuje.
- W zasadzie o nic. Z ogromn? rado??ci? wpadne do Ciebie. – odpar??a.
- To co czekam, o 19 wpadniesz?
- Jasne przystojniaku. To papa.
- Pa.

No dobra to sprz?taczk? ju?? mam. Chuj rzeba jaki?? prowiant zorganizowa?. Co?? ugotuje, a ona niech w tym czasie sprz?ta. - zamy??li?? si? Porucznik.

Nagle stukanie do jego drzwi. Zaskoczony, bo nie spodziewa?? si? go??ci. Otwiera drzwi, a przed nim stan???a jego matka.
- Mama?
- Nie, wr????ka. Oczywi??cie, ??e to ja. – odpar??a. – Musz? zrobi? z tob? porz?dek. Stary ju?? jeste??, a tobie nadal jakies pierdo??y w g??owie. W??a??nie si? dowiedzia??am o twojej dzia??alno??ci.

Porucznik zaskoczony straci?? g??os. Sk?d matka si? dowiedzia??a o cipo-chuju? Zapewne go u??ywa??a! I przeczyta??a na plakietce “Made in Maciuga Co”.

- Mo??e wyt??umaczysz mi t? sytuacj? …

- Ale?? mamo… co tutaj t??umaczy?. Pomy??l, z tej n?dznej pensyjki policjanta nie do??y??bym 50-tki, a bior?c jeszcze pod uwag? wysoki odsetek zgon??w w tym zawodzie, to moja przysz??o??? nie rysowa??a si? w zbyt r????owych kolorkach. Od ma??ego mi wpaja??a?? bym “do cipochuja zrobi?? co?? ze swoim ??yciem”. No i postanowi??em wzi?? sobie twoje s??owa g???boko do serduszka. Jak si? wi?c domy??las, bardzo g???boko, bo cipochuj, dzi?ki kt??remu sta??em si?…

Porucznik na chwil? przerwa?? sw??j monolog. Zauwa??y?? bowiem, ??e mamu??ka s??ucha??a go tak jak by g???boko w pi??dzie mia??a to, co do niej m??wi. W sumie, nie by??a to dla niego ??adna nowina – tak po prostu mia??a odk?d pami?ta. Nawet sam musia?? sobie zmienia? pieluchy w wieku niemowl?cym. Tym razem razem by??o co?? nie tak w zachowaniu rodzicielki. Ona po prostu sta??a jakby kto j? zakl??? w kamie??. Patrzy??a si? t?po w dal, zdaj?c si? nie reagowa? na wszystko wok????.

Maciuga kontrolnie wyjeba?? jej z li??cia. Nic, nawet nie drgn???a. R?ka za to napierdala??a go, jakby rzeczywi??cie przypitoli?? w kamie??.
- Mamu??… – zacz??? niepewnie po d??u??szej chwili – Co ci jest? – brak reakcji. Rozejrza?? si? po pokoju – ??cierwo ducha Samicy gdzie?? znikn???o. “Co jest? Czy??by ducho??apy sprz?tn???y po sobie?” – rozmy??la??. “Nie, niemo??liwe. Jednemu tak przeora??em facjat?, ??e ci???ko mu by??o zbiera? z?by z ziemi, a co dopiero jeszcze ??cierwo zjawy. To gdzie ta szmata si? podzia??a?” Maciudze wyra??nie co?? w tym wszystkim nie pasowa??o. Spojrza?? na zegarek – by??a 18. Mia?? godzin? na rozwi?zanie tej dziwnej zagadki, inaczej nici z ruchania.

Poszed?? wi?c do piwnicy po baseballa. Po chwili wr??ci?? na g??r?, wszed?? do go??cinnego pokoju, gdzie ostatnio zostawi?? niby-zamy??lon? matk? i szczena opad??a mu na glabe z hukiem. Matka w najlepsze pierdoli??a si? ze stolikiem. Tak tar??a pizd? o dech?, ??e pod sto??em pojawi??a si? ju?? ca??kiem spora ka??u??a krwii.
- St??j mamo, co robisz? – krzycza?? Porucznik, ale matka nie odpowiada??a i najwyra??niej ca??y czas nie mia??a dosy?.
Porucznik przygl?daj?c si? chwil? mamu??ce sam troche si? podnieci??, wi?c podszed?? do niej wyliza?? do sucha najpierw pod??og?, a potem zakrwawion? pi??dzin? i dosiad?? jej od ty??u. Scena by??a dosy? drastyczna, poniewa?? matka okrakiem siedzia??a na stole i r??n???a go, a Maciuga jecha?? j? od tylca krzycz?c i wymahuj?c baseballem.
- Tak mamo, dobrze si? jebiesz, nawet bym nie pomy??la??. Poka?? co potrafisz!
Po kiklu minutach przenie??li si? na ??????ko i Porucznik zacz??? bolcowa? pizd? mamu??ki basebollowym kijem.
- Dosy?, dosy?, to si? nie godzi!! – krzycza??a matka jakby obudzona z transu.
Porucznik zdziwi?? si? troch?, ca??kiem nie??le si? bawi??. Ale sko??owany rozejrza?? si? dooko??a i zobaczy?? obok ??????ka magiczne kapcie. Wi?c to pod wp??ywem kapci mamu??ka zachowywa??a si? tak czadersko, teraz jak waln???em j? na wyro i kapcie spad??y – czar prys??. Porucznik zastanawia?? si? jescze chwil? przytrzymuj?c matk? za szyj?, czy nie na??o??y? jej kapci spowrotem, ale to by??by ju?? chyba gwa??t. Pu??ci?? wi?c matk? nie mog?c si? doczeka? “pocz?stowania” kapciami Mariolki, kt??ra mia??a zjawi? si? za…
- O kurwa! To ju?? 19.00. Narazie mamo, przyjd?? kiedy indziej to pogadamy – Porucznik nie bacz?c na nic wypchn??? matk? na klatk? i zatrzasn??? drzwi.

- To tak traktujesz swoja rodzicielk?? Na to zas??u??y??am? Tyle lat dba??am o ciebie a ty teraz tak mnie traktujesz?Porucznik nie wzruszony wyj??? z lod??wki zimnego browca. O, jebana. Ale potrafi mi humor zepsu?. – pomy??la??. Wtem ol??ni??o go. No tak, jakie wychowanie moje takie jej teraz traktowanie! Dobra mam jeszcze chwilk? wolnego czasu zanim wpadnie moja pussy-doll. Wi?c zarzuc? TVV, zaraz czas NewsTvv.69 calowa plazma zawieszona pod sufitem rozb??ys??a blaskiem.

- Dzisiaj madszed?? ten czas, nadesz??a ta pora – zabrzmia??o majestatyczne stwierdzenie. – To my, a nie oni, mo??emy doprowadzi? do ponownej ekspansji naszego kraju. To my dali??my szans? pods??uchom, donosicielom, dupolizusom. Tylko ludzie z PSI s? gwarantem waszego dobra. To Biodro, to Gotyka, to Korn zagwarantuj? rado???, szcz???cie, rozkosze i zabaw? ka??dego dnia.

- O, kurwa, co to jest? Co to za kraj, ??e ludzie takie ciekawostki opowiadaj?? Ale mieszka??cy tego pado??u maj? gites los. – pomy??la?? Porucznik – No nic to trzeba b?dzie ruszy? na podb??j Rydzkopospolitej Katechetycznej. Tam zapewne moje produkty odnios? sukces. Tacy popierdole??cy tam mieszkaja, ??e moje zabawki b?d? si? rozchodzi??y jak ciep??e op??atki w czasie niedzielnego karmienia.

Wtem Maciuga us??ysza?? zalotne pukanie do drzwi …

Porucznik jak na motolotni pop?dzi?? do drzwi. Otworzy?? je szybkim ruchem r?ki i… dosta?? takiego gonga, ??e a?? go obr??ci??o w powietrzu. Zd???y?? tylko pomy??le?: “Adolf Hitler ist emo”. Zanim upad?? zarobi?? jeszcze z p????obrotu pod ??ebra – co?? gruchn???o, a on sam przelecia?? ca??e mieszkanie i zatrzyma?? si? dopiero na oddalonej o 66,6 m ??cianie pokoju go??cinnego. Ko??ci po raz kolejny nie wytrzyma??y uderzenia. Ledwo zdo??a?? z??apa? oddech i podnie??? lekko g??ow?, zarobi?? takiego podbr??dkowego, ??e wyjeba??o go w stron? sufitu. Gdy opada?? na ziemi?, dosta?? w plery czym?? tak konkretnie, ??e mord? przejecha?? przez p???? pokoju, zostawiaj?c czerwon? smug? na ??wie??o wypastowanej pod??odze. Co?? z??apa??o go za w??osy z ty??u g??owy i wyjeba??o czym?? ci???kim w z?by (straci?? wszystkie jedynki i dw??jki – o ma??o ich nie po??kn???). Gdy my??la??, ??e to koniec, kto?? mu tak przypierdoli?? w d???dra, ??e obr??ci??o go 3 razy w powietrzu.
- Kup pan Dusz?… – us??ysza??, ale nie by?? pewien sk?d. W g??owie mu hucza??o jakby wyjeba??o go stado murzyn??w. Wszystko w jednej chwili ucich??o.

Wtem Maciuga us??ysza?? zalotne pukanie do drzwi … Jakby nie by?? sob?, podszed?? po cichu i dyskretnie spojrza?? przez wbitego w drzwi ??yda. Na klatce schodowej nie by??o nikogo. Porucznik schyli?? si? po baseballa, kt??rm nieca??a godzin? temu tak ??mia?? si? bawi??. Pow?cha?? go – jeszcze pachnia??… ahh, pomy??la?? i lizn??? drewnian? ko??c??wk?. To doda??o mu troch? werwy, wyprostowa?? si? i odwa??nie otworzy?? drzwi.
Dostrzeg?? zaledwie cie?? postaci, kt??ra bezszelestnie sun???a po schodach na wy??szych pi?trach. Maciuga wyszed?? z mieszkania ju?? troch? mniej odwa??nie. Przesuwaj?c si? przy ??cianie pokonywa?? kolejne schodki na klatce. By?? wiecz??r i na dworze powoli robi??o si? ciemno. Resztki dziennego ??wiat??a przedziera??y si? przez malutkie okienka na p????pi?trach. Obdrapane ??ciany gryz??y go przez koszul? w plecy.
Porucznik pokona?? ju?? dwa pi?tra i znalaz?? si? na ostatnim, dziesi?tym pi?trze wierzowca. Nadal nikogo nie zauwa??y??. Us??ysza?? tylko przyt??umiony d??wi?k zamykaj?cych si? drzwi jego mieszkania. Kurwa?? nie mamli kluczy pomy??la??. Palce mocniej zacisn???y si? na trzymanym przez niego kiju, kt??ry ocieka?? krwi?. Przecie?? wyliza??em go do sucha, co jest? zastanawia?? si?.
Co kolwiek widzia?? na schodach ze swojego mieszkania, musia??o tu jeszcze by?. Jedynym miejscem, w kt??rym mog??a schowa? si? posta? by?? strych. Ma??e drewniane drzwi prowadz?ce na najwy??sze pi?tro by??y uchylone, a k??udka le??a??a obok nich. Nie by??a ani wy??amana ani przepi??owana, a co najdziwniejsze by??a ca??y czas zamkni?ta. Stare schody prowadz?ce na strych skrzypia??y pod nogami Porucznika, a ten dalej pi??? si? w stron? ciemnych pomieszcze?? na poddaszu budnku.

Po chwili doatar?? do drzwi umo??liwiaj?cych wej??cie na strych. Z wielkim podejrzeniem zajrza?? przez szpark? w drzwiach. Jednak nie dostrzeg?? nic, co mog??oby go zaskoczy?. Wi?c pewnym krokiem wszed?? do ??rodka. Momentalnie jego miejsce pobytu uleg??o zmianie. Kurwa, co jest? Przecie?? jestem na arenie cyrkowej. Co ja mam wsp??lnego z cyrkiem – duma?? Porucznik. Nagle podchodzi do niego pewnien osobnik.
- Nazywam si? Srajkonik. Jestem wys??annikiem Szatana Cipuszki. Przybywam do ciebie z pewn? propozycj?. Nie przymuje odmowy do wiadomo??ci.
- Ale jak to!? – zdegustowany Maciuga wykrztusi?? z siebie s??owa.
- A tak to! Podoba ci sie obecna sytuacja? Wchodzisz na strych, a l?dujesz na arenie cyrkowej. Otwierasz drzwi, a tu dostajesz wpierdol. Chcesz takich atrakcji wi?cej.
Nasta??a niepokoj?ca cisza. Porucznik zacz??? si? zastanawia?. No ma racj? je??op. Ma??o ciekaw? propozycj? na przysz??o??? jest wieczne ??ycie w niepewno??ci co cie spotka.
- Ok. Zatem zgadzam si? na wszystko. Jestem w stanie zrobi? wszystko co mi tylko powiesz. – odpar?? Maciuga.
- Wszystko? No dobra, to tyraj pa??e mi przed publiczno??cia z po??ykiem. Tylko pami?taj, je??eli poczuje, ??e robisz to w fatalny stylu to z naszego uk??adu nici. Nie b?dziesz wiedzia?? co b?dzie si? z tob? dzia??o.
Porucznik zdegustowany kl?kn??? na piasku. Wtem, wydar?? si? w niebog??osy Srajkonik.
- Czy?? ty ochuja?? do reszty! Wsta?? ch??opie! Widz?, ??e b?dziesz oddanym s??ug? Szatana.
Porucznik z gibko??ci? kota stan??? niemal na baczno???.
- Od tego momentu jest on twoim w??adc?. B?dziesz s??ucha?? tylko jego polece??. Co jaki?? czas dostaniesz zadanie, kt??re musi przez ciebie by? wykonane w okre??lonym czasie. A teraz powracaj do siebie …

Zostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany aby pozostawić swój komentarz/p>