Rozdział 15 - Mule War

Porucznik szedł między rozstawionymi dookoła stadionu straganami. Dzięki swojej intuicji oraz pomocy Doroty z komisariatu znalazł się tam, gdzie wszystko się zaczęło - w Mateczniku. Mijał tłumy ludzi, kupujących. Jak mogli zniżyć się do poziomu kupowania towarów od tych wschodnich obsrańców? Dookoła biegało też pełno młodych skośnookich kobiet sprzedających poza towarami również siebie. Maciuga nie omieszkał przypierdolić w ryja każdej, która znalazła się w zasięgu strzała. Lubił to. Poza tym musiał dużo ćwiczyć napierdalanie suk - chciał pozbyć się Rabarbara, a wiedział, że ta dziwka nie odpuści.

Niedaleko za porucznikiem szli ping i pong. Nie mogli nałożyć oni swoich tradycyjnych strojów. We wszystkich dzielnicach poza CzajnaTałn występowali pod przykrywką Walichuja i Wyrwidębu - żeby było bardziej słowiańsko. Porucznik Maciuga jakiś czas temu zniknął im z oczu na chińskich straganikach, ale teraz znów trafili na jego ślad. Wiedzieli, że doprowadzi on ich do osoby, która jest odpowiedzialna za spadek reweniu korporacji Ghey Pana, która zajmowała się legalnym exportem kapci na zachów. W razie problemów dostali pozwolenie podejmowania ostrzejszych działań, ale Porucznik nie wchodził im w paradę. Najprawdopodobniej jeszcze ich nie zidentyfikował.

Maciuga szedł spokojnym krokiem, lecz jego baczne oczy detektywa nie pozostawały bazużyteczne. Śmigały jego gałki oczne na lewo i prawo. Zawieszał na chwilę swój wzrok na każdym małym chińskim straganiku, jak również i na będących przy nich osobnikach. Co się kurwa dzieje z tymi kapciochłonami? Ile można kapci nosić jednocześnie? - zatanawiał się. - Zapewne to są zasrańce, jebane żółtki, jak ja ich nie nawidze. Ale nie da się ukryć, że małe 3,5 letnie chinki to najlepszy rocznik do ostrych anal party. - kontynuował swoją myśl.

Powrócił do rzeczwistości w momencie, gdy zauważył stragan wyróżniający się spośród innych. Był to satanistyczny stragan. Czarne plandeki, kozie łby, wiszące pod sufitem 66,6 centymetrowe dziewice, kałuże krwi z pierwszego okresu młodocianych panienek. Sprzedawca był klasycznym przykładem czciciela Szatana - na szyji odwrócone krzyże, na czole wypalony pentagram i koszulka “The Beatles” okrywająca jego zdemonizowane ciało.
Porucznika ogarneła natychmiast pewna myśl. - Skądś kojarze tego osobnika. Znam ten przenikliwy wzrok, mówiący: “zaraz będziesz potępieńcem”. O ja cie nie pierdole - toż to Szatan Cipuszko!
Maciuga udajać, że nie zauważył wzroku sprzedawcy - Nocturno Nowakosa.
- Witaj przewspaniały detektywie - zagrzmiał grobowym growlingiem Nowakos.
- Nie zajrzysz w moje skromne progi?
- Wiesz jakoś mało jestem zainteresowany twoim asortymentem. - odparł Murzyd.
- Skończ pierdolić. To ja Cipuszko. Jestem tutaj by poraz kolejny udzielić ci szatańskiego wsparcia.
- Ostatnio nie do końca mi się podobało… Wsadziłeś mi chuja w chuja, kutasa do kutasa!
- No wiesz.. Nie ma nic za darmo w targach z Diabłem - uśmiechnął się Cipuszko.
- Ok. W sumie zawsze dostawałem to, co chciałem.. Jak wiesz mam pewien problem - ciągnął Porucznik - problem ze spoconymi plecami.
- Wiem, wiem, wszystko w tej sprawie wiem. Problem możesz uważać za rozwiązany - powiedział spokojnym głosem Szatyn.
- Ale jak? - zająknął się zdumiony Maciuga.
- To już nie jest ważne - przerwał mu szybk Cipuszko - choć, skosztuj mojego chilli.

Weszli razem na zaplecze straganu, gdzie wesoło bulgotała czerwona potrawka. Cipuszko nałożył Porucznikowi słuszną porcję chilli.

- Chyba nie dam rady zjeść wszystkiego
- Jedz, nie pierdol. Jak nie zjesz wszystkiego, Rabarbar wróci.

Porucznik siadł więc i tak sobie jadł. W pewnym momencie poczuł w ustach coś twardego.

- O, jakaś kostka się trafiła - powiedział Maciuga wypluwając kostkę na ziemię. - Co to! Paznokieć?! - krzyknął oburzony Porucznik spoglądając na to, co przed chwilą wypluł.
- Spokojnie, spokojnie.. - rzekł łagodnym głosem Cipuszko - Właśnie pozbywamy się cielska Twojego Rabarbara.

Porucznik poderwał się i zabierał się za wymiotowanie, ale bardzo szybko skontrował go Cipuszko.

- Ej, ziomuś, jak nie zjesz wszystkiego, to Rabarbar wróci i wtedy będziesz musiał spełnić kolejne moje życzenie - powiedział już ostrzej Szatyn.

Porucznik przypomniał sobie uczucie, gdy Cipuszko spuszczał mu się do kutasa pod ogromnym ciśnieniem… A jak go później jaja bolały… ehh… Siadł więc i spokojnie kończył chilli. Pod koniec obkryzał nawet znalezione w potrawce kostki.

- No, dość tej strawy, o, Panie… Wbrew pozorom, nie było tak strasznie - Maciuga odsunął talerzyk od siebie, wycierając rękawem resztki strawy z kącików ust.
- Skosztuj jeszcze tego… - Szatan podsunął mu pod nos szklankę. Porucznik widział w jego oczach błysk (choć mógł go pomylić z ogniem piekielnym model 667; Cipuszko szedł z duchem postępu, podczas gdy reszta sfory piekielnej wciąż jeszcze używała przestarzałych modeli 666, on był w posiadaniu ostatniego krzyku mody w Ejcz-Ellu) i błysk ten wywołał w nim pewne zawahanie…
- Cóż to, kurwa? - zagadnął.
- Pot z plerów Rabarbara, mojej matki-kurwy! - detektywowi aż bielma oczne zzieleniały. Obok Cipuszko stał… jego własny, zrodzon niedawno syn. O dziwo, na własnych, nieco małych nóżkach, z pamperem na dupie, ale z iście piekielną facjatą.
- Pij! - a w oczach jego zapaliły się ognie piekielne (model 333, wersja dla Mrocznych Młodych Pomiotu Piekielnego). Maciugę zelektryzował ten przenikliwy-jak-ja-pierdolę wzrok pierworodnego i posłusznie złapał za szklanicę. Po chwili wydudnił całą jej zawartość i z lękiem odstawił na stół.

- Taaaaak, mój wierny sługo… Dobrze się domyślasz. Twój syn, to… - ale ostatnie słowa Szatyna nie dotarły już do Porucznika. Cały obraz zaczął mu się rozmazywać, a dźwięki zniekształcać. “Chuj, albo wizja albo znów padnę na pysk” pomyślał i…

W tym czasie Ping i Pong nadal węszyli po straganach. Porucznik Maciuga zniknął im z oczu jakoś dziwnie nagle. Postanowili jednak poszwędać się trochę, może sami wpadną na ślad Chujci Dotego. Mało prawdopodobne aby sam prowadził handel towarem, ale może dobijał targu z innymi kupcami. Nie wiedzieli skąd brały się zapasy żółtasa, ale Chujci miał tyle kapci i po tak nieskiej cenie, że każdy żółtek na bazarze nawet płyty z muzą opakowywał w kapcie (to był najnowszy chwyt marketingowy sprzedawców ze stadionu).
Niektóre źródła donosiły, że w przewozie transportów pomagała chińczykowi Samica Arabarbar (swoją drogą imię jej wyjątkowo dobrze pasowało do imienia przyjaciółki Porucznika Maciugi - czy to przypadek - zastanawiali się Ping i Pong). Ale jakiś czas temu słuch o niej zaginął (nie wiedzieli tego, ale bezpowrotnie). Policja znalazła tylko gipsowy odcisk jej szczęki gdzieś w lesie.

* * *

- Nie bój się… - porucznik słyszał w swojej głowie łagodny kobiecy głos.
- Nie bój się, jesteś już bezpieczny
- Kim jesteś? - zapytał uspokojony anielskim głosem Porucznik - Nic nie widzę…
- To przejdzie, zostałeś mocno poturbowany przez demony, ale moje elfy zdołały cię wyzwolić z ich uścisku.
Co jest grane kurwa - pomyślał Porucznik
- Wyczuły w Tobie praworządną krew i myśli, co jest żadkie o przedstawicieli Twojej Rasy - rasy ludzkiej - kontynuował kobiecy głos - Żebyś nie musiał potwarzać swojego pytania dzielny rycerzu odpowiem od razy. Jestem Eleondilla - królowa leśnych elfów.
Ja pierdole, normalnie pojebało tę dziwkę - Porucznik podejrzewał też kolejny podstęp Cipuszki.
- Niech twe myśli znajdą ukojenie w elfickich pieśniach, czuję żeś wzburzony - odczytała myśli Maciugi królowa i zaczęła nucić pieśń

Miałam ja stroje z klonowych liści
Ich kolor i szelest był dla mnie jak powietrze
Aż silny krasnolud zerwał je brutalnie
I krzyczał “Suko, wyrucham Cię w ryj jeszcze”

Dili dili dali nam ael
Dili dili dali naem el
Dili dili dene ael
Dili krasnoluda pała najgrubszą jest w tej krainie i najbardziej boli jak jebie mnie tym swoim pętem po przełyku

Porucznik odzyskiwał widzenie i zauważył jak wokół królowej zbierają się inne elfy i zafascynowane śpiewem rozpoczynają tańce. Przyniesiono jedzenie - pieczywo i sałatki wegetariańskie. Cała scena rozgrywała się w ciemnym lesie, który teraz jakby rozpromienił się blaskiem elfów.

Nagle do uszu Porucznika zaczeły docierać przeraźliwe zgrzyty maszyn produkcyjnych. W danej chwili wśród elfów nastało ogromne poruszenie. Wiedzieli, że to w piwnicach pałacu Chujumana trwa ciągła produkcja.
- O co chodzi z tymi zgrzytami? Co się tam dzieje? Czy wiecie coś na ten temat? - zaczął dopytywać Maciuga.
Lecz żadna z tu obecnych nie chciała zdradzić tego co wiedzą.
- Czy dowiem się o co chodzi? - dociekał.
- Od jakiegoś czasu nastąpił rozwój przemysłu chińskiego w naszych okolicach. Mieliśmy przez wiele lat spokój, lecz nie dawno narodził się ponownie mały chińczyk. Jego narodziny przyniosły kiedyś naszą zgubę. Panował on na rynku ze swoimi produktami. Chińskie wazy ming doprowadziły nas kiedyś do głodu i ubustwa.
Porucznik przerwał nagle.
- Czegoś tu nie rozumiem. Czasy ming są raczej bardzo dalekimi czasami. Więc jak to możliwe, że doprowadziły do waszego upadku?
- Nasze rodziny zajmowały się produkcją waz i sprzedażą ich na rynek grecki. Pojawienie się na rynku chińskich tanich wag spowodowału spadek zainteresowania naszymi produktami. Doprowadziliśmy do jego upadku. Przy życiu utrzymywało go gumowe kółko na jądra. Jedna z naszych prababek podstępem zdobyła jego serce i podczas wieczoru charców odcieła mu jądra i pałkę. Przez wiele wieków gumowe kółko Chujumana leżało i było niedostępne dla żywotnych. Jednak pewien niegodny chinol wykradł go. W momencie kontaktu kółka z męskim jądrem narodził się Chujuman ponownie i zaczął wprowadzać swoją produkcję. Tym razem jego podstawowym asortymentem stały się kapcie. W całej Europie teraz jest ogromny bum na kapcie.
- Tak wiem. I w moim świecie, moich okolicach da się zauważyć wzrost zainteresowania papuciami. Ale czy to może stanowić dla was zagrożenie?
- Obawamy się go. Jego żołnierze ścigają nas co krok i kradną kapcie. My jesteśmy zmuszeni do ciągłych ich zakupów, nie nastarcza nam już funduszy.Musisz nam pomóc zniszczyć produkcję Chujumana. Czy jesteś w stanie doprowadzić do jego upadku?
- Raczej mu jąder zębami nie odgryze i nie zdobędę kółka. Ale nie martwcie się, mam specjalną znajomą. Rabarbar Gryź Jądra sprosta temu zadaniu. Skontaktuje się z nią.
Porucznik zaczął rozmyślać w jaki sposób ją tu najszybciej sprowadzić…

Tak się chwilę pozastanawiał i nagle zaburczało mu w brzuchu. O kurwa - pomyślał - przecie mam ją przy sobie. Uśmiechnął się pod nosem. Nie sądził, że wyduszona w sosie Rabarbar jeszcze w czymś mu pomoże. Może to i lepiej, choć w obecnej sytuacji jej moc odgryzania jąder przydałaby się jak… jak porządny cyc. Porucznik spojrzał na Królową Eleondillę. Całkiem niezła z niej dupa - pomyślał - może, jak uda mi się zajebać Chujmana, wydymam Eleondillę między łopatki.

Maciuga nieco jeszcze oszołomiony dźwignął się z gleby i usiadł na kamieniu. Strasznie bolała go dupa i jaja. Włożył rękę w spodnie i badawczo pomacał sobie jaja. Były ogromne. Pewnie znów mnie wydymał kutasem w kutasa ten jebany Cipuszko - zmartwił się Porucznik - ciekawe, czy mój synek, skurwysynek też brał w tym udział?.

- Wyglądasz na strapionego - powiedziała troskliwie Eleondilla.
- Ech, nie wiesz, co to znaczy zostać wydymanym w kutasa przez Szatyna…
- Ale wiem, co to znaczy zostać wydymaną przez Krasnoluda Słoniochuja.

Porucznik spojrzał na Królową zdziwiony. A może nie trzeba będzie z Tobą chodzić, szmato - pomyślał zadowolony.

- Choć, moje elfki Dajdupelle zrobią Ci okład na spuchnięte jądra - powiedziała spokojnym głosem do Maciugi i ruszyła powoli wgłąb lasu.

Porucznik, choć w stanie kiepskim, dziarsko ruszył za Eleondillą. Musiał szeroko rozstawiać nogi, żeby jaja mieściły mu się między udami, bo jak czasem z kopa przypierdolił w dyndające jajo, to odechciewało mu się tego całego jebania. Na szczęście powabne elfki Dajdupelle kręciły dupkami idąc kilka kroków przed nim, ochota więc szybko wracała i szedł dalej.

Całą podróż w przerwach między gapieniem się na dupy elfek, słyszał dobiegające z lasu echo łoskotu maszyn produkujących niezliczone pary kapci. Za każdym razem jak to słyszał, był coraz bardziej z siebie zadowolony. Przecież już dawno wiedział, co się święci na rynku kapci. Rumooni nie spodziewali się jeszcze najgorszego. Widzieli nieznaczny spadek popytu na ich kapcie, ale jeszcze nie zauważyli napływającej fali tanich chińskich kapci ze wschodu. Porucznik też nie wiedział wszystkiego. Ghej Pan cały czas trzymał go za obolałe jaja. Plan Gheja realizowany był z chirurgiczną precyzją, tylko Pink i Pong czasem byli trochę przygłupi i Maciuga im się gubił chuj wie gdzie. W tym jednym momencie Ghej również był bezradny, gdyż według niego Porucznik był gdzieś tam na targowisku, ewentualnie dymał w kącie jakąś dwunastoletnią chińską dziwkę. Nie spodziewał się, że Maciuga był już tak blisko kiepsko chronionego Chujmana. Co więcej, nie mógł od jakiegoś czasu namierzyć Porucznika, gdyż nie używał on swojego chuj-radia na głowie.

Porucznik nie zauważył nawet, kiedy dotarł na miejsce i został zapraowadzony do komnaty leczniczej wraz z kilkoma Dajdupellami. Z transu wytrącił go słodki głos jednej z Dajdupelli, klęczącej przed nim i rozpinającej mu rozpór.

- Musisz wyrzucić z siebie całe to nasienie, tylko to może uratować Twoje jaja.

* * *

Porucznik obudził się zlany potem. Cała pościel była mokra i lepka… Przed chwilą przeżył jeden z najbardziej odjazdowych orgazmów swojego życia. Lubił te sny, które poza ciekawymi światami przedstawiały jego najbardziej ukryte pragnienia erotyczne. Zdażały się też w nich dziwne rzeczy, jak na przykład dziwne rodzinne klimaty albo wizje zupełnie innych postaci i ich historie. Albo ta cała historia ze sprawą kapci i chińczyków. Jakie ja mam pojebane sny - pomyślał Maciuga.

Tymczasem… Był piękny kwietniowy poranek. Słoneczko prażyło nadwyraz mocno - Porucznik Maciuga pomyślał, że jego lipcowy urlop, pierwszy od kilku lat, mógłby tak wyglądać. W błogiej radości postanowił zrobić sobie przed służbą wyjątkowe śniadanie, jednak po wizycie w lodówce stwierdził, że brakuje prawie wszystkich składników wymarzonej kanapki. Tak, “Kanapka policyjna, nad wyraz familijna, pyszna i zdrowa, jak woda sodowa, spróbujcie sami, jedzcie zębami, kanapka z dodatkami” i do tego “Bułka pigułka”, “Kawusia smakusia” i “Cukierek wróbelek” to obowiązkowy zestaw śniadaniowy Porucznika Maciugi w takie dni. Cóż, trzeba wyruszyć do sklepu.
Kurcze, co ja pieprze - pomyślał Porucznik. Przecież zadzwonie na infolinie Spaxi Taxi i mi przywiozą zakupy do domu. Stać mnie na to. Mój interes ma się dobrze. Kasa spływa z każdych stron świata. Kto by pomyślał, że hitem na rynku stanie się murzyńskie pęto z cipką dziewicą. - kontynuował swoją myśł.

Wtem nagle w pokoju rozbrzmiał dzwięk komórki Maciugi. Notabene dzwięki hitu Chujociągi zespołu Stele7.
- Słucham.
- Witaj, mój przyjacielu. Z tej strony Kutas Wielgus.
- No witaj. Co słychać? Jak tam moja ostatnia dostawa? - dopytuje Maciuga.
- A twoje cipy-pęta schodzą jak świerze bułeczki. Ostatnio miałem ciekawą klientkę. A moge ci zdradzić, jak się nazywa. Zapewne jej i tak nie znasz. To niejaka Rabarbar Liż Plecy. Kobitka wzieła dla siebie 12 tuzinów. Jak sama stwierdziła wreszcie będzie rozdziewiczać cipki do woli swoim kutasem. A i przyda się także druga końcówka twojego przedmiotu - będzie sobie ją wpychała w dupe.
- Chwila moment, odebrałęm że mówisz o kobiecie, a tu wstawiasz teksty o jej kutasie? O co tu chodzi? - zapytał się Porucznik.
- No tak, od 3 lat, jakby to powiedzieć, odkryła swoją prawdziwą naturę. Zrozumiała, że w duszy jej gra kobieca natura.
- Acha, no to ciesze się, że mój towar cieszy się takim zainteresowaniem. Ale czy cycki też sobie dorobił … dorobiła? - zaciekawiony dopytuje.
- Ponoć jakieś hormonki łyka i zbiera kaskę, jako Lady Tyra, tańcząc w barze dla transwestytów. Ponoć jest nawet gwiazdą. Kiedyś nie znałem jej historii. Jej dłonie ją zdradziły, były jakieś takie męskie.
- Ty czekaj, czekaj! - Wypalił nagle Maciuga - Kurwa jego w dupe jebana mać! Ja miałem dziecko z laską o takim samym imieniu! To znaczy później ją wpierdoliłem w potrawce.. To znaczy we śnie… Właśnie…
Porucznik złapał zawiechę. Trochę go zamurowała ta cała sytuacja, przecież nie mógł sobie tak po prostu wymyślić we śnie taką postać i później spotkać w realu. Po drugiej stronie słuchawki również cisza. Kutas Wielgus również trochę się przywiesił. Po dłuższej chwili wycedził przez zęby.
- Dziecko? Jakie dziecko? Ty??
…cisza…
- Halo?! - dopytał zniecierpliwiony Kutas.
- A, nie, co Ty? Taki tylko sen miałem dziwny… Stary, film jak cholera… Takie akcje, że nie da się opowiedzieć w kilku słowach. Chuj z tym, masz dla mnie coś jeszcze?
- Ano mam - z wyraźną dumą powiedział Kutas Wielgus - dostałem cynk (Zn) od kolesia ze stadionu XX-lecia…
- A właśnie - wtrącił się Porucznik - jak tam sprzedaż na stadionie?
- Spoko, spoko, tylko ostatnio sprzedaż zaczyna powoli spadać i właśnie…
- Jak to spadać?!
- No właśnie chcę powiedzieć, że będziemy musieli wejść z nowym produktem. Dostałem cynk od kolesia ze stadionu. Twierdzi, że w ostatnim czasie prawdziwy szał robią sprzedawane na rumuńskich straganach kapcie - takie zwykłe modele z kraciastej torby. Co Ty na to?
- Mamy sprzedawać jakieś kapcie? Chuj, zastanowię się, a Ty sprawdź mi tą rewelację i kup mi ze dwie takie pary kapci - zobaczę co w nich takiego rewelacyjnego.

7 odpowiedzi do “Rozdział 15 - Mule War”

  1. cingular free ringtones usa stwierdził:

    online spiele roulette…

    Zwei casino club bonus stud poker regeln free motorola ringtones tracfone v170 texas holdem no limit regeln kostenloses poker…

  2. ringtones verizon wireless stwierdził:

    cricket free kyocera ringtones…

    Exception download wwe ringtones for free free ringtones 3gforfree free alltel music ringtones how to win video poker free lg ringtones…

  3. blackberry free mp3 ringtones stwierdził:

    phone ringtones verizon wireless…

    Is texas hold em poker caribbean poker linea free blackjack game microgaming casino bonus free mobile phone ringtones…

  4. best online poker site stwierdził:

    regole omaha…

    In the first case play texas holdem free home poker game caribbean poker pagina internet download free christian ringtones bwin poker…

  5. poker regole di gioco stwierdził:

    casino baccarat…

    Once free ringtones software poker 5 draw casino baccarat 50 cent ringtones giochi gratis video poker…

  6. descargar juego de poker stwierdził:

    omaha poker rule…

    Aqui lasseters online casino 7 card stud rules poker caribe paginas internet play video poker omaha poker rule…

  7. celcom caller ringtones stwierdził:

    poker caribe paginas internet…

    Ironically free gospel ringtones game on line poker world championship of poker descargar juego de poker cartas de poker gratis…

Zostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany aby pozostawić swój komentarz/p>