August 29th, 2007
Rozdzia?? 15 – Mule War
Porucznik szed?? mi?dzy rozstawionymi dooko??a stadionu straganami. Dzi?ki swojej intuicji oraz pomocy Doroty z komisariatu znalaz?? si? tam, gdzie wszystko si? zacz???o – w Mateczniku. Mija?? t??umy ludzi, kupuj?cych. Jak mogli zni??y? si? do poziomu kupowania towar??w od tych wschodnich obsra??c??w? Dooko??a biega??o te?? pe??no m??odych sko??nookich kobiet sprzedaj?cych poza towarami r??wnie?? siebie. Maciuga nie omieszka?? przypierdoli? w ryja ka??dej, kt??ra znalaz??a si? w zasi?gu strza??a. Lubi?? to. Poza tym musia?? du??o ?wiczy? napierdalanie suk – chcia?? pozby? si? Rabarbara, a wiedzia??, ??e ta dziwka nie odpu??ci.
Niedaleko za porucznikiem szli ping i pong. Nie mogli na??o??y? oni swoich tradycyjnych stroj??w. We wszystkich dzielnicach poza CzajnaTa??n wyst?powali pod przykrywk? Walichuja i Wyrwid?bu – ??eby by??o bardziej s??owia??sko. Porucznik Maciuga jaki?? czas temu znikn??? im z oczu na chi??skich straganikach, ale teraz zn??w trafili na jego ??lad. Wiedzieli, ??e doprowadzi on ich do osoby, kt??ra jest odpowiedzialna za spadek reweniu korporacji Ghey Pana, kt??ra zajmowa??a si? legalnym exportem kapci na zach??w. W razie problem??w dostali pozwolenie podejmowania ostrzejszych dzia??a??, ale Porucznik nie wchodzi?? im w parad?. Najprawdopodobniej jeszcze ich nie zidentyfikowa??.
Maciuga szed?? spokojnym krokiem, lecz jego baczne oczy detektywa nie pozostawa??y bazu??yteczne. ??miga??y jego ga??ki oczne na lewo i prawo. Zawiesza?? na chwil? sw??j wzrok na ka??dym ma??ym chi??skim straganiku, jak r??wnie?? i na b?d?cych przy nich osobnikach. Co si? kurwa dzieje z tymi kapcioch??onami? Ile mo??na kapci nosi? jednocze??nie? – zatanawia?? si?. – Zapewne to s? zasra??ce, jebane ??????tki, jak ja ich nie nawidze. Ale nie da si? ukry?, ??e ma??e 3,5 letnie chinki to najlepszy rocznik do ostrych anal party. – kontynuowa?? swoj? my??l.
Powr??ci?? do rzeczwisto??ci w momencie, gdy zauwa??y?? stragan wyr????niaj?cy si? spo??r??d innych. By?? to satanistyczny stragan. Czarne plandeki, kozie ??by, wisz?ce pod sufitem 66,6 centymetrowe dziewice, ka??u??e krwi z pierwszego okresu m??odocianych panienek. Sprzedawca by?? klasycznym przyk??adem czciciela Szatana – na szyji odwr??cone krzy??e, na czole wypalony pentagram i koszulka “The Beatles” okrywaj?ca jego zdemonizowane cia??o.
Porucznika ogarne??a natychmiast pewna my??l. – Sk?d?? kojarze tego osobnika. Znam ten przenikliwy wzrok, m??wi?cy: “zaraz b?dziesz pot?pie??cem”. O ja cie nie pierdole – to?? to Szatan Cipuszko!
Maciuga udaja?, ??e nie zauwa??y?? wzroku sprzedawcy – Nocturno Nowakosa.
- Witaj przewspania??y detektywie – zagrzmia?? grobowym growlingiem Nowakos.
- Nie zajrzysz w moje skromne progi?
- Wiesz jako?? ma??o jestem zainteresowany twoim asortymentem. – odpar?? Murzyd.
- Sko??cz pierdoli?. To ja Cipuszko. Jestem tutaj by poraz kolejny udzieli? ci szata??skiego wsparcia.
- Ostatnio nie do ko??ca mi si? podoba??o… Wsadzi??e?? mi chuja w chuja, kutasa do kutasa!
- No wiesz.. Nie ma nic za darmo w targach z Diab??em – u??miechn??? si? Cipuszko.
- Ok. W sumie zawsze dostawa??em to, co chcia??em.. Jak wiesz mam pewien problem – ci?gn??? Porucznik – problem ze spoconymi plecami.
- Wiem, wiem, wszystko w tej sprawie wiem. Problem mo??esz uwa??a? za rozwi?zany – powiedzia?? spokojnym g??osem Szatyn.
- Ale jak? – zaj?kn??? si? zdumiony Maciuga.
- To ju?? nie jest wa??ne – przerwa?? mu szybk Cipuszko – cho?, skosztuj mojego chilli.
Weszli razem na zaplecze straganu, gdzie weso??o bulgota??a czerwona potrawka. Cipuszko na??o??y?? Porucznikowi s??uszn? porcj? chilli.
- Chyba nie dam rady zje??? wszystkiego
- Jedz, nie pierdol. Jak nie zjesz wszystkiego, Rabarbar wr??ci.
Porucznik siad?? wi?c i tak sobie jad??. W pewnym momencie poczu?? w ustach co?? twardego.
- O, jaka?? kostka si? trafi??a – powiedzia?? Maciuga wypluwaj?c kostk? na ziemi?. – Co to! Paznokie??! – krzykn??? oburzony Porucznik spogl?daj?c na to, co przed chwil? wyplu??.
- Spokojnie, spokojnie.. – rzek?? ??agodnym g??osem Cipuszko – W??a??nie pozbywamy si? cielska Twojego Rabarbara.
Porucznik poderwa?? si? i zabiera?? si? za wymiotowanie, ale bardzo szybko skontrowa?? go Cipuszko.
- Ej, ziomu??, jak nie zjesz wszystkiego, to Rabarbar wr??ci i wtedy b?dziesz musia?? spe??ni? kolejne moje ??yczenie – powiedzia?? ju?? ostrzej Szatyn.
Porucznik przypomnia?? sobie uczucie, gdy Cipuszko spuszcza?? mu si? do kutasa pod ogromnym ci??nieniem… A jak go p????niej jaja bola??y… ehh… Siad?? wi?c i spokojnie ko??czy?? chilli. Pod koniec obkryza?? nawet znalezione w potrawce kostki.
- No, do??? tej strawy, o, Panie… Wbrew pozorom, nie by??o tak strasznie – Maciuga odsun??? talerzyk od siebie, wycieraj?c r?kawem resztki strawy z k?cik??w ust.
- Skosztuj jeszcze tego… – Szatan podsun??? mu pod nos szklank?. Porucznik widzia?? w jego oczach b??ysk (cho? m??g?? go pomyli? z ogniem piekielnym model 667; Cipuszko szed?? z duchem post?pu, podczas gdy reszta sfory piekielnej wci??? jeszcze u??ywa??a przestarza??ych modeli 666, on by?? w posiadaniu ostatniego krzyku mody w Ejcz-Ellu) i b??ysk ten wywo??a?? w nim pewne zawahanie…
- C???? to, kurwa? – zagadn???.
- Pot z pler??w Rabarbara, mojej matki-kurwy! – detektywowi a?? bielma oczne zzielenia??y. Obok Cipuszko sta??… jego w??asny, zrodzon niedawno syn. O dziwo, na w??asnych, nieco ma??ych n????kach, z pamperem na dupie, ale z i??cie piekieln? facjat?.
- Pij! – a w oczach jego zapali??y si? ognie piekielne (model 333, wersja dla Mrocznych M??odych Pomiotu Piekielnego). Maciug? zelektryzowa?? ten przenikliwy-jak-ja-pierdol? wzrok pierworodnego i pos??usznie z??apa?? za szklanic?. Po chwili wydudni?? ca??? jej zawarto??? i z l?kiem odstawi?? na st????.
- Taaaaak, m??j wierny s??ugo… Dobrze si? domy??lasz. Tw??j syn, to… – ale ostatnie s??owa Szatyna nie dotar??y ju?? do Porucznika. Ca??y obraz zacz??? mu si? rozmazywa?, a d??wi?ki zniekszta??ca?. “Chuj, albo wizja albo zn??w padn? na pysk” pomy??la?? i…
W tym czasie Ping i Pong nadal w?szyli po straganach. Porucznik Maciuga znikn??? im z oczu jako?? dziwnie nagle. Postanowili jednak poszw?da? si? troch?, mo??e sami wpadn? na ??lad Chujci Dotego. Ma??o prawdopodobne aby sam prowadzi?? handel towarem, ale mo??e dobija?? targu z innymi kupcami. Nie wiedzieli sk?d bra??y si? zapasy ??????tasa, ale Chujci mia?? tyle kapci i po tak nieskiej cenie, ??e ka??dy ??????tek na bazarze nawet p??yty z muz? opakowywa?? w kapcie (to by?? najnowszy chwyt marketingowy sprzedawc??w ze stadionu).
Niekt??re ??r??d??a donosi??y, ??e w przewozie transport??w pomaga??a chi??czykowi Samica Arabarbar (swoj? drog? imi? jej wyj?tkowo dobrze pasowa??o do imienia przyjaci????ki Porucznika Maciugi – czy to przypadek – zastanawiali si? Ping i Pong). Ale jaki?? czas temu s??uch o niej zagin??? (nie wiedzieli tego, ale bezpowrotnie). Policja znalaz??a tylko gipsowy odcisk jej szcz?ki gdzie?? w lesie.
* * *
- Nie b??j si?… – porucznik s??ysza?? w swojej g??owie ??agodny kobiecy g??os.
- Nie b??j si?, jeste?? ju?? bezpieczny
- Kim jeste??? – zapyta?? uspokojony anielskim g??osem Porucznik – Nic nie widz?…
- To przejdzie, zosta??e?? mocno poturbowany przez demony, ale moje elfy zdo??a??y ci? wyzwoli? z ich u??cisku.
Co jest grane kurwa – pomy??la?? Porucznik
- Wyczu??y w Tobie praworz?dn? krew i my??li, co jest ??adkie o przedstawicieli Twojej Rasy – rasy ludzkiej – kontynuowa?? kobiecy g??os – ??eby?? nie musia?? potwarza? swojego pytania dzielny rycerzu odpowiem od razy. Jestem Eleondilla – kr??lowa le??nych elf??w.
Ja pierdole, normalnie pojeba??o t? dziwk? – Porucznik podejrzewa?? te?? kolejny podst?p Cipuszki.
- Niech twe my??li znajd? ukojenie w elfickich pie??niach, czuj? ??e?? wzburzony – odczyta??a my??li Maciugi kr??lowa i zacz???a nuci? pie????
Mia??am ja stroje z klonowych li??ci
Ich kolor i szelest by?? dla mnie jak powietrze
A?? silny krasnolud zerwa?? je brutalnie
I krzycza?? “Suko, wyrucham Ci? w ryj jeszcze”
Dili dili dali nam ael
Dili dili dali naem el
Dili dili dene ael
Dili krasnoluda pa??a najgrubsz? jest w tej krainie i najbardziej boli jak jebie mnie tym swoim p?tem po prze??yku
Porucznik odzyskiwa?? widzenie i zauwa??y?? jak wok???? kr??lowej zbieraj? si? inne elfy i zafascynowane ??piewem rozpoczynaj? ta??ce. Przyniesiono jedzenie – pieczywo i sa??atki wegetaria??skie. Ca??a scena rozgrywa??a si? w ciemnym lesie, kt??ry teraz jakby rozpromieni?? si? blaskiem elf??w.
Nagle do uszu Porucznika zacze??y dociera? przera??liwe zgrzyty maszyn produkcyjnych. W danej chwili w??r??d elf??w nasta??o ogromne poruszenie. Wiedzieli, ??e to w piwnicach pa??acu Chujumana trwa ci?g??a produkcja.
- O co chodzi z tymi zgrzytami? Co si? tam dzieje? Czy wiecie co?? na ten temat? – zacz??? dopytywa? Maciuga.
Lecz ??adna z tu obecnych nie chcia??a zdradzi? tego co wiedz?.
- Czy dowiem si? o co chodzi? – docieka??.
- Od jakiego?? czasu nast?pi?? rozw??j przemys??u chi??skiego w naszych okolicach. Mieli??my przez wiele lat spok??j, lecz nie dawno narodzi?? si? ponownie ma??y chi??czyk. Jego narodziny przynios??y kiedy?? nasz? zgub?. Panowa?? on na rynku ze swoimi produktami. Chi??skie wazy ming doprowadzi??y nas kiedy?? do g??odu i ubustwa.
Porucznik przerwa?? nagle.
- Czego?? tu nie rozumiem. Czasy ming s? raczej bardzo dalekimi czasami. Wi?c jak to mo??liwe, ??e doprowadzi??y do waszego upadku?
- Nasze rodziny zajmowa??y si? produkcj? waz i sprzeda??? ich na rynek grecki. Pojawienie si? na rynku chi??skich tanich wag spowodowa??u spadek zainteresowania naszymi produktami. Doprowadzili??my do jego upadku. Przy ??yciu utrzymywa??o go gumowe k????ko na j?dra. Jedna z naszych prababek podst?pem zdoby??a jego serce i podczas wieczoru charc??w odcie??a mu j?dra i pa??k?. Przez wiele wiek??w gumowe k????ko Chujumana le??a??o i by??o niedost?pne dla ??ywotnych. Jednak pewien niegodny chinol wykrad?? go. W momencie kontaktu k????ka z m?skim j?drem narodzi?? si? Chujuman ponownie i zacz??? wprowadza? swoj? produkcj?. Tym razem jego podstawowym asortymentem sta??y si? kapcie. W ca??ej Europie teraz jest ogromny bum na kapcie.
- Tak wiem. I w moim ??wiecie, moich okolicach da si? zauwa??y? wzrost zainteresowania papuciami. Ale czy to mo??e stanowi? dla was zagro??enie?
- Obawamy si? go. Jego ??o??nierze ??cigaj? nas co krok i kradn? kapcie. My jeste??my zmuszeni do ci?g??ych ich zakup??w, nie nastarcza nam ju?? funduszy.Musisz nam pom??c zniszczy? produkcj? Chujumana. Czy jeste?? w stanie doprowadzi? do jego upadku?
- Raczej mu j?der z?bami nie odgryze i nie zdob?d? k????ka. Ale nie martwcie si?, mam specjaln? znajom?. Rabarbar Gry?? J?dra sprosta temu zadaniu. Skontaktuje si? z ni?.
Porucznik zacz??? rozmy??la? w jaki spos??b j? tu najszybciej sprowadzi?…
Tak si? chwil? pozastanawia?? i nagle zaburcza??o mu w brzuchu. O kurwa – pomy??la?? – przecie mam j? przy sobie. U??miechn??? si? pod nosem. Nie s?dzi??, ??e wyduszona w sosie Rabarbar jeszcze w czym?? mu pomo??e. Mo??e to i lepiej, cho? w obecnej sytuacji jej moc odgryzania j?der przyda??aby si? jak… jak porz?dny cyc. Porucznik spojrza?? na Kr??low? Eleondill?. Ca??kiem niez??a z niej dupa – pomy??la?? – mo??e, jak uda mi si? zajeba? Chujmana, wydymam Eleondill? mi?dzy ??opatki.
Maciuga nieco jeszcze oszo??omiony d??wign??? si? z gleby i usiad?? na kamieniu. Strasznie bola??a go dupa i jaja. W??o??y?? r?k? w spodnie i badawczo pomaca?? sobie jaja. By??y ogromne. Pewnie zn??w mnie wydyma?? kutasem w kutasa ten jebany Cipuszko – zmartwi?? si? Porucznik – ciekawe, czy m??j synek, skurwysynek te?? bra?? w tym udzia???.
- Wygl?dasz na strapionego – powiedzia??a troskliwie Eleondilla.
- Ech, nie wiesz, co to znaczy zosta? wydymanym w kutasa przez Szatyna…
- Ale wiem, co to znaczy zosta? wydyman? przez Krasnoluda S??oniochuja.
Porucznik spojrza?? na Kr??low? zdziwiony. A mo??e nie trzeba b?dzie z Tob? chodzi?, szmato – pomy??la?? zadowolony.
- Cho?, moje elfki Dajdupelle zrobi? Ci ok??ad na spuchni?te j?dra – powiedzia??a spokojnym g??osem do Maciugi i ruszy??a powoli wg???b lasu.
Porucznik, cho? w stanie kiepskim, dziarsko ruszy?? za Eleondill?. Musia?? szeroko rozstawia? nogi, ??eby jaja mie??ci??y mu si? mi?dzy udami, bo jak czasem z kopa przypierdoli?? w dyndaj?ce jajo, to odechciewa??o mu si? tego ca??ego jebania. Na szcz???cie powabne elfki Dajdupelle kr?ci??y dupkami id?c kilka krok??w przed nim, ochota wi?c szybko wraca??a i szed?? dalej.
Ca??? podr???? w przerwach mi?dzy gapieniem si? na dupy elfek, s??ysza?? dobiegaj?ce z lasu echo ??oskotu maszyn produkuj?cych niezliczone pary kapci. Za ka??dym razem jak to s??ysza??, by?? coraz bardziej z siebie zadowolony. Przecie?? ju?? dawno wiedzia??, co si? ??wi?ci na rynku kapci. Rumooni nie spodziewali si? jeszcze najgorszego. Widzieli nieznaczny spadek popytu na ich kapcie, ale jeszcze nie zauwa??yli nap??ywaj?cej fali tanich chi??skich kapci ze wschodu. Porucznik te?? nie wiedzia?? wszystkiego. Ghej Pan ca??y czas trzyma?? go za obola??e jaja. Plan Gheja realizowany by?? z chirurgiczn? precyzj?, tylko Pink i Pong czasem byli troch? przyg??upi i Maciuga im si? gubi?? chuj wie gdzie. W tym jednym momencie Ghej r??wnie?? by?? bezradny, gdy?? wed??ug niego Porucznik by?? gdzie?? tam na targowisku, ewentualnie dyma?? w k?cie jak??? dwunastoletni? chi??sk? dziwk?. Nie spodziewa?? si?, ??e Maciuga by?? ju?? tak blisko kiepsko chronionego Chujmana. Co wi?cej, nie m??g?? od jakiego?? czasu namierzy? Porucznika, gdy?? nie u??ywa?? on swojego chuj-radia na g??owie.
Porucznik nie zauwa??y?? nawet, kiedy dotar?? na miejsce i zosta?? zapraowadzony do komnaty leczniczej wraz z kilkoma Dajdupellami. Z transu wytr?ci?? go s??odki g??os jednej z Dajdupelli, kl?cz?cej przed nim i rozpinaj?cej mu rozp??r.
- Musisz wyrzuci? z siebie ca??e to nasienie, tylko to mo??e uratowa? Twoje jaja.
* * *
Porucznik obudzi?? si? zlany potem. Ca??a po??ciel by??a mokra i lepka… Przed chwil? prze??y?? jeden z najbardziej odjazdowych orgazm??w swojego ??ycia. Lubi?? te sny, kt??re poza ciekawymi ??wiatami przedstawia??y jego najbardziej ukryte pragnienia erotyczne. Zda??a??y si? te?? w nich dziwne rzeczy, jak na przyk??ad dziwne rodzinne klimaty albo wizje zupe??nie innych postaci i ich historie. Albo ta ca??a historia ze spraw? kapci i chi??czyk??w. Jakie ja mam pojebane sny – pomy??la?? Maciuga.
Tymczasem… By?? pi?kny kwietniowy poranek. S??oneczko pra??y??o nadwyraz mocno – Porucznik Maciuga pomy??la??, ??e jego lipcowy urlop, pierwszy od kilku lat, m??g??by tak wygl?da?. W b??ogiej rado??ci postanowi?? zrobi? sobie przed s??u??b? wyj?tkowe ??niadanie, jednak po wizycie w lod??wce stwierdzi??, ??e brakuje prawie wszystkich sk??adnik??w wymarzonej kanapki. Tak, ??Kanapka policyjna, nad wyraz familijna, pyszna i zdrowa, jak woda sodowa, spr??bujcie sami, jedzcie z?bami, kanapka z dodatkami? i do tego ??Bu??ka pigu??ka?, ??Kawusia smakusia? i ??Cukierek wr??belek? to obowi?zkowy zestaw ??niadaniowy Porucznika Maciugi w takie dni. C????, trzeba wyruszy? do sklepu.
Kurcze, co ja pieprze – pomy??la?? Porucznik. Przecie?? zadzwonie na infolinie Spaxi Taxi i mi przywioz? zakupy do domu. Sta? mnie na to. M??j interes ma si? dobrze. Kasa sp??ywa z ka??dych stron ??wiata. Kto by pomy??la??, ??e hitem na rynku stanie si? murzy??skie p?to z cipk? dziewic?. – kontynuowa?? swoj? my????.
Wtem nagle w pokoju rozbrzmia?? dzwi?k kom??rki Maciugi. Notabene dzwi?ki hitu Chujoci?gi zespo??u Stele7.
- S??ucham.
- Witaj, m??j przyjacielu. Z tej strony Kutas Wielgus.
- No witaj. Co s??ycha?? Jak tam moja ostatnia dostawa? – dopytuje Maciuga.
- A twoje cipy-p?ta schodz? jak ??wierze bu??eczki. Ostatnio mia??em ciekaw? klientk?. A moge ci zdradzi?, jak si? nazywa. Zapewne jej i tak nie znasz. To niejaka Rabarbar Li?? Plecy. Kobitka wzie??a dla siebie 12 tuzin??w. Jak sama stwierdzi??a wreszcie b?dzie rozdziewicza? cipki do woli swoim kutasem. A i przyda si? tak??e druga ko??c??wka twojego przedmiotu – b?dzie sobie j? wpycha??a w dupe.
- Chwila moment, odebra???m ??e m??wisz o kobiecie, a tu wstawiasz teksty o jej kutasie? O co tu chodzi? – zapyta?? si? Porucznik.
- No tak, od 3 lat, jakby to powiedzie?, odkry??a swoj? prawdziw? natur?. Zrozumia??a, ??e w duszy jej gra kobieca natura.
- Acha, no to ciesze si?, ??e m??j towar cieszy si? takim zainteresowaniem. Ale czy cycki te?? sobie dorobi?? … dorobi??a? – zaciekawiony dopytuje.
- Pono? jakie?? hormonki ??yka i zbiera kask?, jako Lady Tyra, ta??cz?c w barze dla transwestyt??w. Pono? jest nawet gwiazd?. Kiedy?? nie zna??em jej historii. Jej d??onie j? zdradzi??y, by??y jakie?? takie m?skie.
- Ty czekaj, czekaj! – Wypali?? nagle Maciuga – Kurwa jego w dupe jebana ma?! Ja mia??em dziecko z lask? o takim samym imieniu! To znaczy p????niej j? wpierdoli??em w potrawce.. To znaczy we ??nie… W??a??nie…
Porucznik z??apa?? zawiech?. Troch? go zamurowa??a ta ca??a sytuacja, przecie?? nie m??g?? sobie tak po prostu wymy??li? we ??nie tak? posta? i p????niej spotka? w realu. Po drugiej stronie s??uchawki r??wnie?? cisza. Kutas Wielgus r??wnie?? troch? si? przywiesi??. Po d??u??szej chwili wycedzi?? przez z?by.
- Dziecko? Jakie dziecko? Ty??
…cisza…
- Halo?! – dopyta?? zniecierpliwiony Kutas.
- A, nie, co Ty? Taki tylko sen mia??em dziwny… Stary, film jak cholera… Takie akcje, ??e nie da si? opowiedzie? w kilku s??owach. Chuj z tym, masz dla mnie co?? jeszcze?
- Ano mam – z wyra??n? dum? powiedzia?? Kutas Wielgus – dosta??em cynk (Zn) od kolesia ze stadionu XX-lecia…
- A w??a??nie – wtr?ci?? si? Porucznik – jak tam sprzeda?? na stadionie?
- Spoko, spoko, tylko ostatnio sprzeda?? zaczyna powoli spada? i w??a??nie…
- Jak to spada??!
- No w??a??nie chc? powiedzie?, ??e b?dziemy musieli wej??? z nowym produktem. Dosta??em cynk od kolesia ze stadionu. Twierdzi, ??e w ostatnim czasie prawdziwy sza?? robi? sprzedawane na rumu??skich straganach kapcie – takie zwyk??e modele z kraciastej torby. Co Ty na to?
- Mamy sprzedawa? jakie?? kapcie? Chuj, zastanowi? si?, a Ty sprawd?? mi t? rewelacj? i kup mi ze dwie takie pary kapci – zobacz? co w nich takiego rewelacyjnego.