August 16th, 2007
Rozdzial 14 – There is no chuj
Porucznik zamkn??? oczy, by nie widzie?, co Nibyspermozilla zaraz z nim zrobi. Gdy je otworzy??… zobaczy?? wok???? siebie biel. Nie bia??e drzewka, trawk?, ??aweczk? w parku, ??wie??o pomalowan? Duluxikiem – ino jebitn? biel, kt??rej pocz?tku i ko??ca za chuja wida? nie by??o.
- Gdzie ja kurwa jestem?
- To, co widzisz, to Kondostrukt – nagle odezwa?? si? g??os nad g??ow?.
Maciuga a?? odskoczy??, odracaj?c jednocze??nie dyniaka, a?? chuj mu si?… zaraz kurwa. Gdzie jest m??j chuj na czole? Detektyw nie wiedzia??, co go bardziej rozpierdoli??o w tym momencie – brak chuja na czole i albinoskie cia??o czy czarnosk??ry naplet, kt??ry tak nagle zaskoczy?? go swym pojawieniem si?.
- Co?? ty, kurwa? – zaczai?? zajawk? Maciuga.
- Nazywam si? Masturbeusz i chc? ci co?? pokaza?. Od razu jednak ostrzegam – to, czego do??wiadczysz mo??e ci si? nie spodoba?. Zbyt d??ugo jednak ??y??e?? w ??wiecie iluzorycznych wizji, kt??ry my tu, w prawdziwym ??wiecie zwykli??my nazywam Chujixem. Chod?? ju??, chc? ci co?? pokaza?…
- A spierdalaj, ty… ty… NAPLECIE! Nigdzie z toba nie p??jde – albo mi zaraz powiesz o co tu chodzi albo… albo cie obrzazam!
Masturbeusz zatrzyma?? si? w p??????lizgu.
- Ale?? w??a??nie to chc? w??a??nie zrobi?. Chod??.
Porucznik czu?? si? dziwnie. Z jednej strony za chuja nie mia?? zaufania do tego kawa??ka mi?sa, ale z drugiej to by??a jedyna osoba w tej dziwnie pararelnej rzeczywisto??ci, kt??ra mog??a co?? wiedzie?. “One kozie death” – pomy??la?? nasz dzielny detektyw i ruszy?? w stron? Masturbeusza.
- Podj???e?? sluszn? decyzj?. Tyrajnity – w???cz prosz? program “Chuj z tym”.
Porucznik poczu?? dosy? silne mrowienie na karku, zobaczy?? przed sob? ciemno??? po czym jasno??? tak jasn?, ??e prawie nic nie by??o wida?. Znajdowa?? sie jakby w chmurach, biel i puch zakrywa??y wszystko a on razem z Masturbeuszem lecieli zamaskowanych ??mig??owcem w??r??d tych ba??wan??w.
- To jest prawdziwa Nibysperma – odezwa?? si? Masturbeusz. – Nie widzi nas i nie potrafi nas zlokalizowa?, poniewa?? nasz ??mig??owiec jest pokryty prawdziw?, kozi? sperm?. Kozia sperma jest czerpana przez nas z naszej bazy na syjonie. Nibysperma nie dotar??a tam jeszcze poniewa?? brzydzi si? ??ydowskiego ??cierwa.
Osz ty kurwa czarnuchu pierdolony – pomy??la?? Porucznik. Zdziwi?? si? jednak, ??e odezwa??y si? w nim takie patriotyczne nuty. A mo??e poprostu w swoim wyobra??eniu rzeczywisto??ci nie tyle by?? ??ydem, co poprostu nienawidzi?? kolorowych? Nie potrafi?? odpowiedzie? sobie na to pytanie, wi?c s??ucha?? dalej Masturbeusza z nadziej?, ??e czego?? jeszcze dowie si? o sobie i o otaczaj?cym go ??wiecie.
- Tak wygl?da teraz prawdziwy ??wiat – kontynyowa?? Masturbeusz. Porucznik s??uchaj?c go mia?? dziwne wra??enie, ??e Masturbeusz ca??y czas trz?sie si? na wysoko??ci, ??e tak powiem pasa.
- Czemu tak dziwnie na mnie patrzysz? – zapytal zaniepokojony Masturbeusz.
- A co, masz co?? na sumieniu? – Maciuga mia?? do??wiadczenie w przes??uchaniach
- Nie, naprawd? nie – powiedzia?? Masturbeusz jako?? mniej pewnie.
I wtedy porucznik wiedzia??, ??e go ma. Jak to zwyk?? robi? na przes??uchaniach zajeba?? napletowi tak? lut? w okolicach paszczy, ??e ten wykosi?? g??ow? przez przedni? szyb? kabiny pojazdu prawie si?gaj?c rozp?dzonego na maxa ??mig??a. Temperatura w ??mig??owcu spad??a prawie do ziobra. Na zewnt?rz mimo ma??ego wiatru by??o strasznie zimno. Z napleta da??o si? teraz zauwa??y? zwisaj?c? par? kapci. Maciuga szarpn??? najmocniej jak potrafi??, a z napletka wypad?? m??ody, mniej wi?cej 20 letni murzyn. By?? nagi. Wida? by??o, ??e si? ba??, ale nie m??g?? przerwa? masturbacji, tak spodoba??a mu si? zabawa pa??k?.
- Zostaw go zboku! – krzykn??? Porucznik – Nie rusz go ma??y zbocze??cu – przypomnia?? sobie jak skasowa?? podobnego na dworcu podczas po??cigu za Samic? Araba. Ale tego jako?? nie m??g??, ???czy??a go z nim jaka?? wi???. M??ody bambo by?? obrzezany…
- Tyrajnity, szybko wy???cz program! – wo??a?? – on zmienia moje ego pod??ug siebie!
***
Szpital po??o??niczy. J?ki na sali porodowej.
- O kurrrwwwwaaaaaa!!! – s??ucha? od samego progu.
- Gdzie jest ten zasrany padalec. Ja tu rodz? w wielkich m?kach, a ten pewnie zabawia si? ze swoj? 15 letni? siostrzenic?. Zabije go. Najpierw chujem szala?? we mnie a teraz pozostawi?? sam? na placu boju. – kontynuowa??a kobieta swoj? wypowied??, co chwil? przerywaj?c kr??tkim j?kni?ciem.
- Uspok??j si? koieto!. Nie jeste?? jedyn?, kt??ra kiedykolwiek rodzi??a.- odpar?? zdenerwowany lekarz.
- Za chil? Porucznik ma si? pojawi?. Wiedzia??, ??e b?dzie si? Pani irytowa? i wymy??la? jaki on to jest z??y. A skoro jest taki z??y to trzeba mu by??o nadstawia? cipe? Trzeba mu by??o pozwoli? tylko anala i niech si? spuszcza wtedy ile tylko da rade. Ale nie, cipa sw?dzia??a i widzisz kobieto jeste?? sobie sama winna!
Nast?pi??a cisza. Kobieta nie wierzy??a w to co us??ysza??a. Nawet na moment zapomnia??a, ??e za chwil? wykluje si? z niej wsp??lne jej i Maciugi dzie??o.
- Aaaaaaaaaaaaaaaa – wydar??a si? w niebog??osy.
- Oooooooooooooooooo – zabrzmia??o po chwili
- Prosz? psze?, za chwil? pojawi si? g??owka. – instuuje lekarz.
- My??lisz Pan, ??? jest mi??o i przyjemnie. Za wszelk? cen? chc? si? go pozby?. – odpar??a.
- Jeszcze chwila. Prosz? si? skupi? na decyduj?cym wypchni?ciu przez Pani? dziecka.
Kobieta si? napr???y??a, nabra??a si?? i posz??o. Pech chcia??, ??e ca??a energia posz??a na odbyt. W efekcie kobitka pu??ci??a zajebi??cie ??mierdz?cego b?kulca.
- S?dzi??em, ??e inaczej sporzytuje Pani swoj? energi?, ale widz?… – wypowied?? lekarza zosta??a drastycznie przerwana przez niego w??wczas gdy poczu??, ??e br?zowy kawa??eczek g??wna wpad?? mu w oko. Za chwil? kolejny pojawi?? si? w k?ciku ust. Jednal najwi?kszy kawa??ek ulokowa?? si? w lewym nozdrzu.
- O rzesz kurwo zajebana!!! – wydar?? si?. – Co ty sobie my??lisz? Wiesz zrobimy teraz tak. Ja to zdejm? ze swojej twarzy, ale jak ju?? b?dzie po wszystkim zjesz to z rado??ci? i u??miechem na ustach!
Po tym nieoczekiwanym incydencie nikt nie zorientowa?? si?, ??e ma??y Maciugi w??a??nie zadynda?? na p?powinie pomi?dzy ??????kiem a pod??og?. Buja?? si? tak przez moment, by??o widac rado??? na jego twarzy. Wreszcie jestem na zewn?trz. Wreszcie b?de m??g?? sobie pobzyka?. – pomy??la??. – Ju?? dosy? mia??em tego ci?g??ego walenia konia, ju?? r?ce mam niczym kulturysta – kontynuowa?? swoj? my??l.
Stoj?ca obok piel?gniarka chwyci??a go i szybkim ruchem u??o??y??a na ??onie maki. Lekarz szybkim ci?ciem od???czy?? ma??ego od matki ucinaj?c p?powin?. Nagle z pie??ni? na twarzy wpada Porucznik: We Are family!!!
- Ja ci kurwa dam family – odpar??a koietka. – Gdzie?? ty sie podziewa??? Nie zapomnia??e?? o pewnych sprawach przypadkiem?
- Ale?? m??j ty Rabarbarku wiesz, ??e ciebie kocham i tylko nie zale??ne ode mnie sytuacje mog??y spowodowa? to, i?? omin??? mnie por??d naszego pierworodnego. – wycedzi?? przez ust Maciuga nie kryj?c ??ez w oczach. – Oto nasz skarbek le??y tutaj. M??j ch??opaczek. Oj nied??uga u??yjesz swojego murzy??skiego p?ta do zaganiania lachon??w. A musimy pami?ta? aby??my ciebie obrzezali, jeste?? przecie?? ??ydowskim murzynem – zako??czy?? swoj? wypowied??.
- Pana dziecko jest w znakomitaj formie, nie wiem dlaczego, ale b?dzie z niego dobry si??acz na r?k? – mam takie przeczucie. Za dwa, g??ra trzy dni b?dziecie mogli go pa??stwo zabra? do domu.
***
Tyrajnity wcisn???a szybko Ctrl+c – nic sie nie sta??o. Szybko powt??rzy??a to samo kilka razy. Nic. Maciuga krzycza?? jak op?tany. Nie mog??a d??u??ej czeka? – szybko da??a Alt+Ctrl+Del. Pomog??o. Rzeczywi??cie, w Task Manager “Chuj z tym” mia?? status “nie odpowiada”. Szybki kill i po k??opocie. Porucznik wraz z Masturbeuszem wr??cili do bia??ej przestrzeni.
- Co to mia??o by?, do chuja wafla?! – krzykn??? Porucznik
- Przepraszam, wprowadzili??my Ci? w b???d… – ci?gn??? ulegle Masturbeusz – Nie sprowadzili??my Ciebie bez powodu…
Porucznik spojrza?? podejrzliwie na Masturbeusza i Tyrajnity (niez??a z niej laska – pomy??la?? sobie – pykn??? by).
- Wiemy, ??e jeste?? najwi?kszym detektywem ??ledczym w Chujixie i nie ma dla Ciebie sprawy nie do rozwi?zania. Musieli??my wiec sprowadzi? Ci? do prawdziwego ??wiata za po??rednictwem pechowego wytrysku Nibyspermy. Chcieli??my prosi? Ci? o pomoc…
- Nie ma chuja! – wkurzy?? si? troch? Maciuga – Najpierw robicie mnie w chuja, opowiadaj?c o tych Waszych Chujixach – sriksach, p????niej pr??bujecie przeprogramowa? mi dyni?. Nie ma bata!
- Poczekaj chwil?, zanim powiemy, o co nam chodzi! – powiedzia?? stanowczo Masturbeusz.
- Dobra, ale za 10 minut odstawiacie mnie do… domu – zawaha?? si? chwil? Porucznik – gdziekolwiek to jest..
- Dzi?ki. Mamy pewien powa??ny problem… – ci?gn??? dalej Masturbeusz – Niedawno zamontowali??my w naszym kiblu nowe zawory czasowe przy pisuarach.. Wiesz, naciskasz i woda leci przez… No w??a??nie, nie wiemy, ile czasu tak naprawd? leci ta woda, bo nie mogli??my uko??czy? naszych bada??…
- Co si? sta??o? – spyta?? wyra??nie zaciekawiony Porucznik. Je??eli chodzi??o o pisuary i kible, nie m??g?? zostawi? tego tak zwyczajnie.
- W trakcie prowadzenia bada??, kto?? postawi?? kloca do pisuaru i od tamtej pory nikt nie chce tego sprz?tn??. Musimy znale??? tego… tego.. jeba??ca i kaza? mu posprz?ta? to g??wno!
- My??l?, ??e b?d? m??g?? pom??c… Ale co za to dostan?? – spyta?? podejrzliwie Porucznik.
* * *
Masturbeusz, Tyrajnity oraz bardziej do??wiadczeni cz??onkowie za??ogi Nachujodonozora zebrali si? na naradzie p????nym wieczorem. Masturbeusz pomyli?? si?, my??l?c, ??e Porucznik podejmie si? misji nie chc?c niczego w zamian. ?le oceni?? jego poci?g do kupy, albo murzyd – bo tak m??wili na wirualnego dziwol?ga – szybko si? uczy??. Zanim podzieli?? si? swoj? opini? i pomys??ami chcia?? zapyta? o zdanie pozosta??ych.
- Murzyd nie zechcia?? podj?? si? misji za darmo. Chce otrzyma? co?? w zamian. Co mo??emy mu zaproponowa??
- Ale jak to?!? Czy on nie rozumie, ze pomiary czasu spuszczania wody w pisuarach to dla nas najwyzszy priorytet? – wybuch?? poirytowany Srank.
- Spokojnie Srank – odpar?? Masturbeusz. – Wszyscy bardzo przejmujemy si? spraw? pisuar??w, ale mo??e jest co?? czego murzyd b?dzie chcia??… Macie jakie?? propozycje? – pytaj?c to i tak wiedzia?? co b?dzie dla Porucznika przekonywuj?ce, ale praca zespo??owa by??a ciekawsza.
Po chwili ciszy odezwa??a si? Tyrajnity
- Morze Zibro przewertuje kod Chujixa i sprawdzimy na czym Murzydowi zale??y. Morze uda nam si? uzyska? cz???? z tych informacji?
- Masturbeuszu – odrzek?? Zibro – wiesz, ??e to ryzykowne. Do tej pory wystrzegali??my si? podawania takich informacji plemnikom ??yj?cym w Chujitrixie. To mo??e by? niebezpieczne, ??atwiej b?dzie nas wytropi?.
- To prawda – wtr?ci?? Srank – cho?i tak ju?? widzia?? Masturbeusza, co prawda w przebraniu, ale mo??e podejrzewa?, ??e co?? nie gra w jego ??wiecie – Srank te?? mia?? pewne podejrzenia co do tego co wyda??y??o si? podczas u??wiadamiania Murzyda, ale jak do tej pory nik nie pu??ci?? pary z g?by. Najprawdopodobniej znowu chodzi??o o walenie konia przez Msturbeusza – szef czasem zachowywa?? si? dziwnie.
- Dobrze, niech Zibro poszpera troch? w Chujitrixie. Zibro, postaraj si? wyci?gn?? co?? w miare szybko, pomiary nie mog? tyle czeka?. Czy wszyscy si? zgadzaj? z t? decyzj?? – spyta?? Masturbeusz. Odpowiedzia??o my tylko zdecydowane przytakiwanie ze strony rozm??wc??w. Cieszy?? si?, ??e jest takim wspania??ym przyw??dc?, a dzi?? potwierdzi??o si? to kolejny raz. Postanowi?? po spotkaniu zwali? sobie konia my??l?c o tym.
Tak sobie siedzi i wali. Co chwile dobiera tylko olejku aby nie zatrzec chuja. I nagle przy 365 trzepnieciu natchne??o go.
- Wiem! – wykrzycza??.
W jego g??owie za??wita??a koncepcja co mo??e przekona? Murzyda do podj?cia wyzwania. Ale nie ma co szale?, jeszcze si? spuszcze i wtedy zwo??am do siebie wsp????towarzyszy. – pomy??la??.
Nadszed?? ten czas, przysz??a ta pora, kiedy wystrzeli??a ostatnia kropla z p?ta trzepiekoci??skiego Masturbeusza. Pog??aska?? jajka, pog??adzi?? p?to, podci?gn??? gatki i zawo??a?? wszystkich wtajemniczonych do swojego pomieszczenia. Po chwili dotarli wszyscy w komplecie, a mo??e raczej naplecie?
- Mam pomys?? jak przekona? aby Murzyd podj??? si? zadania.
- D??ugo b?dziesz trzyma?? nas w niepewno??ci? – odpar??a Tyrajnity.
- Ale?? oczywi??cie. Jak si? dowiedzia??em z tajnego ??r??d??a, w ostatnich dniach marodzi?? mu si? ma??y synek skurwysynek. Wiem r??wnie??, ??e pomimo tego, ??e posuwa niejak? Rabarbar.
- Rabarbar? Chyba j? znam, s??ysza??em o niej conieco. To taka babeczka, kt??ra robi??a lask? podw??rkowym kotom i psom? – wyskoczy?? Srank.
- Tak, to ta sama. Ale to nie wa??ne. Najwa??niejsze jest to, ??e on nie za bardzo chce mie? z ni? co?? wsp??lnego. A s?dze to po tym, i?? na ka??dym kroku w swoich my??lach powtarza, jak go to los zniszczy??, ??e ma kontakty z Rabarbar. Nie mo??e tego sobie wybaczy?, jednak gra pozory dbaj?c o przysz??o??? swojego dziecka. W zwi?zku z tym proponuje, aby Zibro zmodyfikowa?? jej kod, zrobi?? z niej kobietk? marze?? Murzyda. Co sobie zarzyczy tak b?dzie mia??. My??l?, ??e to mo??e by? kusz?ca propozycja dla niego. A jak wy uwa??acie?
- No, c????. – pierwsza wypali??a Tyrajnity. – Trzeba podj?? t? pr??b?. Nie mamy innego wyj??cia. Nie powinni??my tego robi?. Modyfikacja kodu mo??e si? przez przypadek nie uda? i co wtedy? Wiecie dobrze wszyscy, ??e nieudana pr??ba modyfikacji mo??e doprowadzi? do zniszczenia jej wszystkich potomk??w oraz wszystkich z ni? zwi?zanych. A je??eli on to wie, to napewno si? nie zgodzi. To do niego nale??y karta przetargowa. Proponuje, aby jak najszybciej si? z nim skontaktowa? i z??o??y? mu propozycj?.
- Tyrajnity na ciebie mog? zawsze liczy?. – odpar?? Masturbeusz. – Prosz? um??w si? z nim i przedstaw mu nasz? propozycj?. I pami?taj na koniec dodaj, ??e bardzo nam zale??y.
- Ok, atem za chwil? sie z nim skontaktuj? i zaproponuje spotkanie w samo po??udnie na bezdro??ach amazo??skiej tundry.
Wszyscy opu??cili pomieszczenie. Masturbuesz pozosta?? sam. W g??owie mia?? jedn? my??l: Jaki to ja jestem zajebisty! No c????, uczcijmy to. Moja r?czko zabieraj si? do roboty.
Tymaczasem Tyrajnity zacze??a dobiera? si? do chujofonu, aby si? skontaktowa? z Murzydem.
Porucznik zgodzi?? si? na drobn? modyfikacj? kodu, jednak nie bezwarunkowo. Chcia?? koniecznie sam uczestniczy? w zmienianiu kodu i doda? troche od siebie. Wraz ze Srankiem zasiedli do konsoli i zacz?li pisa?:
var Rabarbar = new Laska(90,60,90,blond,tyra,po??yka);
Rabarbar->setAge(16);
Rabarbar->setOchotaNaDymanie(max);
Rabarbar->setSpermoLaknienie(max);
- Na pocz?tek powinno wystarczy? – powiedzia?? Srank – nie powinni??my przesadzi?, bo aplikacja mo??e si? zesra?.
- Poczekaj, doda??bym jeszcze wi?ksz? ciasno??? cipki i dupki.
- Ok.
Dodali wi?c jeszcze kilka linijek kodu:
Rabarbar->setPussyWidth(1);
Rabarbar->setAnalWidth(1);
- Jest ok? – spyta?? zm?czony ju?? Srank.
- Ok, mo??emy tak zostawi? – powiedzia?? Porucznik.
Jednak wcale nie chcia?? sko??czy?. Nie do ko??ca wierzy?? w te zmiany i ??e ma jak?kolwiek kontrol? nad ??wiatem, kt??ry dla niego jest realny. Nie omieszka?? jednak spr??bowa? samemu wprowadzi? jeszcze kilka drobnych zmian. One kozie death – pomy??la?? i u??miechn??? si? pod nosem.
- Co? Ju?? sie cieszysz na now? Rabarbar? – spyta?? Srank patrz?c na Maciug? z bananem na twarzy.
- C..co? A, tak, tak – wyduka?? Porucznik wyra??nie wybity z zamy??lenia.
- To ko??czymy na dzi?, wy???czam konsol? i id? spa?..
- Spoko, ja powy???czam wszystko, a Ty ??migaj w kime..
- Hmm.. W sumie.. Tylko pami?taj, ??eby wy???czy? ??wiat??o!
- OK!
Srank nie grzeszy?? inteligencj?, wi?c Porucznikowi nie sprawi??o ??adnego k??opotu wydymanie go w dup?. Teraz m??g?? wprowadzi? kilka modyfikacji, bez ??adnych ogranicze??. Do swojego nowego wygl?du by?? ju?? przyzwyczajony, wi?c to pozostawi?? bez zmian. Bez szale??stw – pomy??la?? – w razie czego wr??c? tu i wprowadz? kolejne modyfikacj?!.
Pami?ta?? jeszcze sporo z kursu programowania w szkole policyjnej, wi?c kuma?? o co chodzi. Zacz??? wi?c pisa?:
var TajskaBlizniaczka1 = new Laska(90,60,90,blond,tyra,po??yka,lize dupe);
var TajskaBlizniaczka2 = new Laska(90,60,90,brunetka,tyra,po??yka,lize dupe);
Schedule->New(Dymanko,EveryMorning);
Schedule->Add(Dymanko):
begin
for (var i=0; i<100; i++) {
Make->Dymanie(TajskaBlizniaczka1,TajskaBlizniaczka2,Maciuga);
Make->LizanieDup(TajskaBlizniaczka1,TajskaBlizniaczka2,Maciuga);
Make->Tyranie(TajskaBlizniaczka1,TajskaBlizniaczka2,Maciuga);
}
end
Ha! Teraz to b?d? mia?? raj:) – pomy??la?? Porucznik.
* * *
Walikonia i Wyrwichuj nie byli za bardzo zadowoleni z rozwoju sytuacji. Na nic zda??y si? te?? ich przebrania. Od??o??yli wi?c na bok maski przedstawiaj?ce pi??eczki ping pongowe i za??o??yli przeciws??oneczne okulary. Jeden z nich w??o??y?? s??uchawk? do ucha, beznami?tnym zwrokiem spojrza?? na swojego partnera i ??api?c si? za ko??c??wk? s??uchawki nadawa??:
- Obiekt uciek??.
- Ten ??mie? Masturbeusz ujawni?? si?, wiemy, ??e zale??y mu na Murzydzie.
Bycie agentem by??o lu??n? robot?. Nikt za bardzo si? nie wpierdala?? do tego co robisz, ty mog??e?? udawa? wa??niaka a w wyj?tkowych sytuacjach nawet wnika? w czyj??? ja????. Walikonia odebra?? sygna?? od swojego partnera. Jakie?? zawirowania w okolicy chi??skiego baru. By??o co?? jeszcze co mu si? podoba??o w tej robocie. Nie musia?? si? prawie nigdzie przemieszcza?. Jeste?? na pla??y, a zaraz potem wysiadasz z metra w centrum, a nejlepsze, ??e facet, kt??ry ci? obserwuje z ??awki ma wra??enie, ??e ca??y czas jecha??es tym wagonem. Wyrwichuj ruszy?? pierwszy, po chwili oboje znikn?li za rogiem starego budynku z czerwonej ceg??y, na pewno magazynu, a po kolejnej chwili wysiedli z samochodu z przyciemnionymi szybami w ciemnej uliczce, gdzie g????wn? atrakcj? by??a zbita szyba i para wydostaj?ca si? ze studzenki, oraz oczywi??cie obowi?zkowy element, kot, kt??ry po mia??kni?ciu i spojrzeniu w stron? postronnego obserwatora zeskakuje z drewnianego p??otu i ucieka z ciemny zau??ek.
Walikonia i Wyrwichuj ruszyli w kierunku wej??cia do knajpy…
* * *
Porucznik po ci???kiej, pe??nej kodowania nocy postanowi?? uda? si? do swojego lokum. Od kilkunastu godzin nie widzia?? swojego oczka w g??owie, ma??ego murzydzi?dka. T?sknota go dopada??a na ka??dym kroku. Mia?? w g??owie tylko wspomnienie tych ma??ych r?czek, tych s??odkich oczek co chwil?
mrugaj?cych oraz wielkiego murzydowskiego p?ta. Ach, b?dzie z niego cudowny dzieciaczek za kilkana??cie lat. – wzruszy?? si? Maciuga. Zbli??a?? si? do domu. Wtem w jego g??owie narodzi??a si? my??l: Jak tam po moich zmianach b?dzie wygl?da??a Rabarbar? Mam nadziej?, ??e nic si? w kodzie
nie spieprzy??o.
Porucznik wchodzi z niepewno??ci? do mieszkania. Przeciera oczy ze zdziwienia, Rabarbar wygl?da tak jak poprawili zawodowi programi??ci. Nag??a konsternacja Maciugi nast?pi??a, kiedy matka jego dziecka zacz???a ??piewa? piosenk? na melodi? ??O m??j rozmarynie rozwijaj si?.?
O m??j Poruczniku rozbieraj si?,
O m??j Poruczniku rozbieraj si?.
Wyjmij swoje jaja, b?d? je liza??a przez ca??y dzie??.
Wyjmij swego chuja, przed ustami niech si? buja przez ca??y dzie??.
A Jak mi odpowiesz rucha? mi si? chce.
A Jak mi odpowiesz rucha? mi si? chce.
Wypn? swoje cia??ko, r??nij mnie w kaka??ko a?? po spermy ??yk.
Z??apie twego chuja, w pi??dzie go rozbujam a?? po spermy ??yk.
O m??j Poruczniku rozebra??e?? si?.
O m??j Poruczniku rozebra??e?? si?.
Stringi mi zerwa??e??, cycki obmaca??e??, wyliza??e?? mnie.
Stringi me rzuci??e??, sakw? przetrzewi??e??, poliza??e?? mnie.
A moja szparka ci?gle mokra jest.
A moja szparka ci?gle mokra jest.
Dupk? sw? wypi???am, cichutko j?kn???am kiedy zapie??e?? mnie.
Mocno zgi?ta by??am, g??o??no dochodzi??am gdy rucha??e?? mnie.
O m??j Poruczniku spu??ci??e?? si?.
O m??j Poruczniku spu??ci??e?? si?.
Sperma wystrzeli??a, oko zaklei??a, obryzga??a mnie.
Sperm? wystrzeli??e??, usta zatopi??e??, obspermi??e?? mnie.
A ja jeszcze wi?cej tego chc?.
A ja jeszcze wi?cej tego chc?.
Nasienia daj swego, tak po???danego przez szpar? m?.
Nasienie twego, tak drogiego, nie zmarnuje, nie.
Maciuga zszokowany nie wycedzi?? ??adnego s??owa. W g??owie tylko jedna my??l, chyba co?? si? zjeba??o przy kompilacji. Chocia?? to mo??e by? ciekawe. No dajmy jej szans?. Ma talent poetycki chocia??.
Po ??yku wody ze szklanki Rabarbar rozpocz???a kolejny utw??r. Tym razem podstaw? muzyczn? utworu jest piosnka Big Cyca ??Makumba?.
M??j m??? Maciuga jest kr??lem p?ta.
Rucha mnie co noc, a?? moszna mu p?ka.
On jest najlepszym ruchaczem w swym kraju.
Pa??a mu si?ga a?? do Madagaskaru.
Hektolitry spermy w jajkach ma.
Codziennie j? spuszczam a?? do dna.
Jego kutas taki du??y.
W spodniach mu si? bardzo d??u??y.
Maciuga, Maciuga, Maciuga rucha.
Na kogo wypadnie tego wyrucha.
Maciuga, Maciuga, Maciuga rucha.
Na kogo wypadnie tego wyrucha.
- No i jak skarbie podoba ci si? m??j wyst?p?
- Niez??y, ale zamknij mord?!
- Co?
- Zamknij ryj, ??winio!
- Ach, dzi?kuj?..
Rabarbar usiad??a cicho w k?cie. Porucznik stan??? jak wryty. Co jest? – rozbrzmiewa??o w jego g??owie. Nie wytrzyma?? i podszed?? do Rabarbary.
- Co jest?! – wrzasn??? jej do ucha.
- S??ucham? – odpar??a g??upkowatym tonem i spojrza??a na Porucznika mrurz?c oczy.
- G??wno!
W tym momencie posz??a bu??a w sam? szczen?. G??owa Rabarbary odbi??a si? od ??ciany, zostawiaj?c na niej czerwon? posok?.
- Dzi?kuj?. – odpar??a spokojnym g??osem i skuli??a si? w swoim k?cie.
Maciuga by?? ca??kowicie zdezorientowany i niewiele my??l?c poszed?? z tego domu w pi??dziec. Nie b?dzie si? przecie?? ca??y dzie?? z tak? m?czy??. Pisuarowe ??ledztwo! Tak! To b?dzie przynajmniej jaka?? normalna odskocznia.
Porucznik uda?? si? do m?skiego kibla, ??eby przebada? miejsce zbrodni. ??mierdzia??o. G??wno w stanie nienaruszonym le??a??o w pisuarze. Ko??c??wka g??wna zwisa??a lekko na kraw?dzi. Maciuga sklasyfikowa??by to g??wno, jako g??wno-k??oda, jednak zadziwi??a go wyj?tkowa plastyczno??? tego egzemplarza. Klasyczne g??wno-k??oda dawno prze??ama??oby si? na dwie cz???ci i d??ugo tak by nie powisia??o.
Maciuga zbli??y?? si? do pisuaru i zajrza?? do ??rodka. Zamiast dokona? ogl?dzin g??wna odkry?? rzecz niezwyk???. Odp??yw nie prowadzi?? do kanalizacji, tylko bezpo??rednio na ziemi? pod… O kurwa! Pod Nibyspermozill?! – Doko??czy?? w my??lach Porucznik. Czyli klasycznie zrobili mnie w chuja!
Wkurwiony Maciuga uda?? si? natychmiast do Masturbeusza. Zasta?? go podczas zwyczajowego walenia konia. Masturbeusz nieco zmieszany od??o??y?? p?to do spodni i zaprosi?? Porucznika do ??rodka.
- Ty chuju! – zacz??? dyplomatycznie Maciuga
- Ale co si? sta??o?
- Chujix to ??ciema! Widzia??em odp??yw pisuar??w! Szczyle lec? od razu na ziemi? pod Nibyspermozill?! Tak jak w PKP!
- Ech, nie tak g??o??no, bo jeszcze kto?? us??yszy.. Usi?d?? spokojnie, pogadamy.
Maciuga usiad?? i niecierpliwie puka?? d??oni? w biurko.
- Zostali??my pojmani przez Nibyspermozill? wiele lat temu. Nie potrafili??my rozwi?za? jej zagadek. Nasze dzieci urodzi??y si? ju?? tu. Nigdy nie widzia??y prawdziwego ??wiata. Wszyscy poza mn?, Tyrajnity i kilkoma z najwy??szych wierz? w bajeczke o Chujiksie i dzi?ki temu jako?? nam si? tu ??yje.
- A ten ca??y sprz?t? Sk?d to macie? – przerwa?? Maciuga.
- Wiesz, wojsko te?? nie umia??o odpowiedzie? na wszystkie zagadki i Nibyspermozilla zajeba??a im sprz?t. Z reszt? mamy kilku zdolnych programist??w, tych od 2nd Life, kt??rzy napisali od podstaw Chujix.
- Chuj mnie to obchodzi, wychodz? st?d!
- A ??ledztwo pisuarowe? Obieca??e??!
- Dobra, co mieli??cie we wtorek na obiad?
- Wszyscy jedli??my makaron, tylko Srank jad?? past? jajeczn? i klejkomordy.
- To on nasra?? do pisuaru. Takiej plastyczno??ci g??wna-k??ody nie da si? uzyska? makaronem. – Porucznik odwr??ci?? si? na pi?cie. – A teraz spierdalam z tej nory. Gdzie jest wyj??cie?!