August 1st, 2007
Rozdzia?? 13 – Pechowy orgazm
Zdezelowany poldek model “Borewicz” zapierdala?? ulicami budz?cego si? ze snu miasta. Nowy chuj na czole Porucznika dynda?? si? w rytm ko??ysz?cego si? pojazdu. Maciuga odda?? si? chwili zadumy… Kim si? sta??? Czy spo??ecze??stwo, w kt??rym przysz??o mu egzystowa? zaakceptuje go takim, jaki jest? Odmie??ca, kalek?… Dlaczego? Co zrobi?? temu ??wiatu? Czy to kara? Za co?
- Widz?, ??e co?? ci? trapi, potyliczny odbytku? – ju?? prawie zapomnia??, ??e Rabarbar wjeba??a mu si? do…
- Jak mnie nazwa??a??? – momentalnie otrze??wia??.
- No… – Rabarbar zw?tpi??a na 3 sekundy, ale szybko i jej rozja??ni?? si? umys?? (mo??e dlatego, ??e w 2,97 sekundzie zaliczy??a jebitnego gonga od detektywa)
- To teraz nieistotne. Najwa??niejsze, ??e ??yjesz i…
- Gadaj szmato albo rozsmaruje tw? pi??dzin? po ca??ej d??ugo??ci ul.D??ugiej!
- No bo… – Porucznik nie wytrzyma?? i zajeba?? Rabarbar z p????obrotu w dyniacza. Szyba od strony pasa??era rozprys??a si? w drobny mak. Niucha obficie zala??a praw? cz???? przedniej szyby. Rabarbar wyplu??a 4 z?by.
- No bo maf offyt na pofyficy… – z trudem z siebie wydusi??a. Maciuga nie wytrzyma?? i tak jej przypierdoli??, ??e g??owa Rabarbar odskoczy??? jak pi??eczka. Jej cia??o bezwiednie osun???o si? z fotela pasa??era. Porucznik z piskiem opon zatrzyma?? Borewicza. Przez d??u??sz? chwil? beznami?tnym wzrokiem patrzy?? w bli??ej nieokre??lony punkt w przestrzeni. Ostro??nie si?gn??? r?k? za g??ow? i dotkn??? jej tylnej cz???ci…
Wrzask, kt??ry wydoby?? si? z jego gard??a by?? trudny do opisania (pono? jego echo kra??y??o po mie??cie jeszcze przez tydzie??). Okaza??o si?, ??e centralnie na ??rodku potylicy Maciuga ma… odbyt. To by??o ponad jego si??y – kto?? musia?? za to obskoczy? w pierdol…
No ale praca ponad wszystko. ??ledztwo czeka??o, a Maciuga wiedzia??, ??e Samica i Chujci s? coraz bli??ej swojego, nieokreslonego jeszcze przez Porucznika celu. Pierwej jednak komendant zarz?dzi?? oficjaln? wilyczank?. Maciuga oczywi??cie przyjecha?? ostatni, ale…
Do pokoju narad wbieg?? zdyszany Sypa??a. Wszyscy ju?? siedzieli na miejscach przygotowani na wyliczank?. Sypa??a z krat? na g?bie (jeszcze nie pozbiera?? si? po ostatnim starciu z ga??nic?) zacz??? co?? sepleni? o waleniu konia z mam? i jedzeniu kupy tatusia. Potem pierdoli?? co?? o z??ym dotyku, ale ci???ko by??o chuja zrozumie?. Kilwa chwil p????niej mundurowi rozbiegli si? na plac przed budynkiem. Maciuga zaskoczony by?? swoj? szybko??ci?. Mo??e te chujog??owe zasrane pedtyle z Niedozajebania.ma wprowadzi??y mi jakie?? dodatkowe udogodnienia.
- Kurwa ja pierdole sr? na Ciebie! – wykrzykn??? porucznik zupe??nie niespodziewanie.
- O kurwa ja pierdole co ja pierdole, lam na to pizda jebaj suka g??wno zdzira… – porucznik z??apa?? si? za jadaczk?. Kiedy?? czyta?? o tej chorobie, ale nie spodziewa?? si?, ??e dotknie ona jego – co jaki?? czas z jego ust mia?? wydobywa? si? seryjny strza?? niez??ych przekle??stw.
Gdy dobiegli na plan i ulokowali si? w boksach rozpocz???o si? sranie. Maciuga przyk???k?? na swoim miejscu i zacz??? si? nadyma?. Patrzy?? mi?dzy swoje nogi jednak ??adna kupa nie wychodzi??a. Napi??? si? na maksa i nagle co?? posz??o. Zn??w szybki look pod nogi, ale tam pusto. “Przecie?? co?? jednak tu ??mierdzi” pomy??la??. I w tym momencie poczu?? ciep??y ci???ar na plecach swojej kamizelki. G??wno ulokowane tak blisko twarzy w dodatku rozsmarowane na plecach porucznika ??mierdzia?? nieprzeci?tnie.
- Ja jebe. Nie b?d? tyra?? pa??y tylko przez to, ??e kto?? przemontowa?? mi dupsko. Spierdalam st?d. Zajm? si? tym chinolem.
Maciuga szybkim krokiem uda?? si? do swojego borewicza. Nikt nie zauwa??y?? jak op????ci?? sw??j boks. Odjecha?? rzucaj?c kurwami na przechodz?c? obok posterunku starsz? kobiet? (swoj? drog? nie??le t??ust? kurwi? mich?).
Maciuga ruszy?? z piskiem opon. Jego nag??e zerwanie spowodowane by??o informacja jak? otrzyma?? z tajnego ??r??d??a – otrzyma?? informacj? z nadajnika w glowie. Notabene nowa naro??l na czole byla anten? odbiorcz?. Podczas odbioru wysy??a??a impulsy elektryczne do jego przeszczepionego przyrodzenia od niemowlaka i ??wieci??a czerwonym ??wiat??em pulsacyjnym. Porucznik nie przyzwyczai?? sie jeszcze do uderze?? pr?du po jajkach – ale za ka??dym razem po 3 spi?ciach osi?ga?? orgazm. Dar?? sie w??wczas wnieboglosy z rado??ci i blagalnym g??osem prosi?? o wiecej. Spuszcza?? sie na j?dra, pe??ne napi?cia elektycznego, czuj?c ulg? a zarazem zadowolenie.
Dotychczas nigdy nie przytrafi??a mu si? sytuacja, kiedy w momencie ekstazy byliby ko??o niego jacy?? widzowie. Mia?? jednak ??wiadomo???, ??e jego odbiornik mo??e w ka??dym momencie przyj?? kolejne informacje. Kurwa, obym nigdy nie mia?? info podczas jazdy, wtedy nawet w klinice mi nie pomog? po tym jak sie rozjebie. – pomy??lal Porucznik. W radiu us??ysza?? ulubion? piosenk?:
“Jeste?? moim synem, a ja twoim ojcem pedofilem.
Li??esz mi pa??k? potem wpycham j? w twoj? jedyn? szpark?.
Wale cie codziennie w twoja m??od? pup?.
A w przysz??o??ci b?de jeba?? sie ze swym wnukiem.“
- zabrzmial refren, da?? od razu g??o??niej i zacz??? ??piewa?. Droga mijala mu rado??nie. Zbli??a?? si? do celu. Wiedzia??, ??e za chwil? stanie ponownie przed obliczem chinola.
…W prawo… Prosto 50m i na skrzy??owaniu w prawo… – brzmia?? d??wi?czny g??os automapy zamontowanej w g??owie Porucznika. Nowe mo??liwo??ci, poza oczywistymi niedoci?gni?ciami w postaci odbytnicy w potylicy, czy chujowego dreada na g??owie, coraz bardziej zaczyna??y podoba? si? Porucznikowi. Zastanawia?? si? w duchu, jakie jeszcze niespodzianki w zwi?zku z operacj? sklejania go czekaj?.
W tle ci?gle brz?cza??o radio samochodowe, wypluwaj?ce kolejne nutki hitu tego roku – Pokolenia kapeli Mi??o??nicy br?zu. Maciuga przytupywa?? sobie nog? w rytm refrenu … A w przysz??o??ci b?de jeba?? sie ze swym wnukiem…. Automapa bezb???dnie prowadzi??a Porucznika jak po sznurku do celu – nowej ??????tej kolonii tu?? pod miastem. Tam mo??e ukrywa? si? Chujci… a mo??e nawet Samica Araba! Maciuga nie m??g?? zwleka?. Docisn??? peda?? gazu. Borewicz mkn??? przez miasto z zawrotn? pr?dko??ci?, a?? automapa zacz???a si? j?ka?.
Po kilku minutach by?? u celu. Vifo??ska komuna rozci?ga??a si? na obszarze kilku hektar??w niedaleko wylot??wki. By??o wida? j? doskonale ze wzg??rza, na kt??rym by??o po??orzone miasto. Porucznik musia?? niepostrze??enie przenikn?? do ??rodka i odszuka? Chujci Dotego, jednak mu??ydowi z chujem na g??owie nie koniecznie by??o ??atwo ukry? si? w t??umie vifon??w, dlatego Maciuga musia?? zastosowa? przebranie, jak zwykle niezawodne w takich sytuacjach – przebra?? sie za chi??skiego sprzedawc? pi??eczek ping-pongowych.
Po rozstawieniu swojego straganu w centrum komuny, Porucznik zacz??? rozgl?da? si? za znajomym ryjem Chujci, jednak zamiast tego, zobaczy?? co?? niezwyk??ego – zamiast standardowego chi??skiego asortymentu na s?siednich straganach, zobaczy?? same kapcie. Maciuga zbystrza??. Aby upewni? si?, czy rzeczywi??cie ma do czynienia z tym, czym my??li, zajrza?? pod lad? s?siedniego straganu. Torba kraciasta, kt??ra pomie??ci 1327 par kapci. Tak, teraz Porucznik by?? ju?? pewien. Chi??czycy ?wicz? handel kapciami, przed przej?ciem rynku na Stadionie XX-lecia!
Nigdzie jednak nie dostrzeg?? Chujci. “Mo??e go tu nie ma?” – przez chwil? Porucznik zw?tpi?? we w??asne zdolno??ci. Ale tylko przez chwil?, bo w??a??nie w tej chwili, gdy my??la??, ??e nadesz??a chwila zw?tpienia, jego ga??ki oczne namierzy??y dw??ch… w??a??ciwie trudno powiedzie? czy to r??wnie?? byli Chinole – zamiast g????w mieli jebitne pi??eczki ping-pongowe. Zdecydowanie wyr????niali si? spo??r??d tego t??umu sko??nookich, poubieranych w tanie imitacje dres??w Adidasa czy Nike, darmozjad??w z torbami kapci. A wi?c jednak nie przyby?? u na darmo – chuj na jego g??owie zacz??? si? erekcyjnie wznosi?. Maciuga czu?? jak sk??ra z twarzy ??ci?ga mu si? w stron? p?czniej?cego penta.
- Uuuuu ??ysz… kua… – zast?ka?? detektyw i z??apa?? si? za ryja. No tego nie przewidzia??. Erekcja fiuta czo??owego niemal ca??kowicie pozbawia go zdolno??ci postrzegania. O niez??ym napierdalaniu odbytu ju?? nie wspominaj?c. Nie mogli go takim zobaczy? – Porucznik natychmiast schyli?? si? pod st????. Nikt go teraz nie widzia?? – niestety, i on mia?? problemy z postrzeganiem ??wiata wok????. A chuj r??s?? dalej…
Parali?? powoli dosi?ga?? ca??e jego cia??o. Maciuga nawet nie poczu?? jak od ty??u kto?? go zaszed??. Us??ysza?? tylko odg??os rozpinanego rozporka i jakie?? chi??skie ??miechy. Nie min???a minuta, a wok???? niego zgromadzi??a si? gromadka widocznie na co?? czekaj?cych Chinoli. Maciuga nie m??g?? si? ju?? poruszy? – zastyg?? w pozycji na “Wpierdalam-bu???-z-bananem-Ma??ysza” i czeka?? na rozw??j wypadk??w. A te dla niego nie by??y zbyt optymistyczne. Wspomniany odg??os rozpinanego rozpora by?? preludium do…
Jebie Wszyst-ko zaszed?? dziwad??o od tylca. “???????不?????” – pomy??la?? szybko Jebie i przyatakowa??. Mia?? problemy z pierwszym wsadem, ale dalsze jako?? posz??y. Chuj Jebie mi?ciutko wchodzi?? w odbyt na g??owie dziwol?ga. ???????? – powiedzia?? g??o??no Jebie, z??apa?? pento Maciugi i zacz??? wali? mu konia. G??owa Porucznika skaka??a jak pi??eczka ping-pongowa – co z tego, skoro nasz biedny detektyw m??g?? tylko… uk??ada? w g??owie plan zemsty. T??um wok???? wyra??nie by?? podekscytowany ca??? t? sytuacj? i sko??nookie pokurcze piszcza??y z rado??ci jak niedojabane suki.
“Oho” – pomy??la?? Maciuga i w tej samej chwili z chuja na czole, nosa, mordy i uszu Porucznika eksplodowa?? mega-jebitny ??adunek spermy, kt??ra obficie pokry??a wszystko wok????.
Momentalnie wszystko zamar??o. Detektyw powoli podnosi?? si? z ziemi…
* * *
Henryk Tenryk co by o nim nie m??wi? wiedzia?? co jest na prawd? wa??ne w policyjnej robocie. Na jego poziomie kariera i pieni?dzie nie mia??y ju?? najwi?kszego znaczenia. Oczywi??cie cieszy?? si?, ??e zarabia tyle, ??e wystarczy mu na luksusowy samoch??d, nowe radio i wakacje na hawajach, ale to by??a sprawa drugorz?dna.
Pierwsze kroki szef Henryk stawia?? na szkoleniu w bia??oruskiej kom??rce KGB. Nast?pnie podszywaj?c si? pod syna Jezusa z Nazaretu wst?pi?? do Mosadu, ale i to nie by??o do ko??ca to czego chcia??. Dopiero po trzech latach akcji i niesamowitych dawek adrenaliny uzna??, ??e praca w terenie jest dla dzieci. Wybra?? dla siebie najbardziej wymagaj?c? s??u??b? dla kraju – wst?pi?? do policji. Po pi?tnastu latach pracy w policji troch? si? zagubi??, ale szybko wyszed?? z na??ogowego hazardu i picia alkoholu. Po tamtych czasach pozosta??o mu tylko jedno przyzwyczajenie – nakr?canie pornus??w z udzia??em pracownik??w swojej jednostki.
Tylko jeszcze Porucznik Maciuga si? nie ugi??? pomy??la?? Henryk. Musia?? znale??? na niego jakiego?? haka. Nie zdawa?? sobie nawet sprawy, ??e bolec z udzia??em przeobra??onego przecie?? Maciugi zrobi??by mi?dzynarodow? karier?. Ale nie o to przecie?? chodzi??o. W swojej popapranej ja??ni Szef Henryk Tenryk ubzdura?? sobie, ??e podpinanie pornus??w do dobranocek (wstawiali klatki tak, aby nie by??o ich wida? ogl?daj?c normalnie bajk?) pozwoli bardziej patriotycznie wychowa? pokolenie m??odych krajan??w.
Ale czy by?? bezpieczny? Czy komisariat zajmuj?cy si? jakimi?? tam ??ledztwami nie ??ciaga na niego zagro??enia? Zawsze wracaj?d do domu wybiera?? inn? drog?, ??eby nie da? wrogowi szans sprawnej organizacji zamachu. Poza pornusami nie mia?? ju?? ??adnych przyzwyczaje??, nawet jada?? w r????nych miejscach. Nie spotyka?? si? te?? z nikim. Dziwki co prawda mogy by? jakmi?? zagro??eniem, mo??e wtyk? obcego wywiadu, ale mocno w to w?tpi??. Mia??y w ko??cu maksymalnie po 8-9 lat. Starszych nie rucha??.
- Dorota przyjd?? do mnie na chwil? – powiedzia?? szef do telefonu.
- Za chwile b?de, w??a??nie ko??cze spo??ywa? porann? ma??lank?. – odpar??a.
Po paru minutach wpada zdyszana.
- A ty t? ma??lank? to sk?d pi??a???
- Nie rozumiem o czym Szef do mnie m??wi. A jak si? j? pije? No tradycyjnie ze szklanki.
- Eee, ju?? my??la??e, ??e zaci?gne??a?? spermo-ma??lane z pa??ek naszych pracownik??w.
- Ale?? jak Pan tak mo??e. Nie pozwole na takie traktowanie siebie i takie s??owa w moim kierunku.
- Zamknij si?! Wystaw dupe! B?de jeba??! – odpar?? natychmiast.
- Coooo???!!!!
- Nie s??ysza??a??? Mam powt??rzy?? Bierz si? do pa??ki mojej najpierw.
- S??ucham????!!!
- No widze, ??e na s??uch ju?? ci pad??o. Ta sperma spijana hektolitrami Ci szkodzi. Zatka??a ci ma????owiny. Ca??e szcz???cie, ??e jeszcze nie cieknie ci po policzkach!
- Jestem zdegustowana Pana postaw?. Tak Pana szanowa??am, a teraz co mam o Panu powiedzie??
- Ze b?dziesz si? stawia??a co rano i liza??a mi kaka??ko, a p????niej nadstawia??a si? i zapami?taj b?de ciebie jeba?? a?? mi chuj spuchnie.
Nagle wypowied?? Henryka przerwa??o stukanie do drzwi.
- Prosz?. – odpar??.
- O widz?, ??e Rabarbar nas odwiedzi??a – kontynuuje swoj? wypowied??.
- Co tam u was Li?? Plecy s??ycha?? Jak wsp????praca z Maciug?? Zbli??y??a?? si? do niego?
- Narazie jest nie za bardzo dost?pny. Pewnie pole czasem gubi przez te jego przeszczepy. – odpar??a. – Jestem przezi?biona. Lody mi chyba zaszkodzi??y. Potrzebuje kilku dni zwolnienia.
- Nie mam mowy. Brak kadry, a ty na zwolnienie chcesz. Ochuja??a???
- Ale??!! Ja jestem tak zapracowana, mam tyle nowych obowi?zk??w. Musze czasami prowadzi? wdra??anie nowych funkcjonariuszy do detektywistycznej roboty.
- Dobrze, niech i tak b?dzie. Stawiam jednak pewnien warunek. Od jego spe??nienia uzale??nione jest to czy odpoczniesz od pracy przez najbli??szy tydzie??. A i jeszcze jedno. Wyja??nij mi gdzie ty te lody robi??a??, ??e si? przezi?bi??a???
- Nie za bardzo rozumiem. Takie tradycyjne, z polew? czekoladow? liza??am.
- Orzesz kurwa, kolejna b??yskotnliwa istota w moim towarzystwie. Ja pierdole, was siej?????? Dobra nie wa??ne. Masz za zadanie sprawi? by w ci?gu najbli??szego dnia Porucznik Maciuga sta?? si? naszym pacho??kiem na ka??de zawo??anie.
- Tak jest. Juz zabieram si? do swojego zadania. – odpar??a Li?? Plecy.
Co?? zaiskrzy??o (pot z plec??w i pr?d elektryczny da??y pokaz fajerwerk??w na jej plechach).
- Lubie to!!!! – wykrzycza??a i wybieg??a z gabinetu.
Ruszy??a przez przestworza aby jak najszybciej dotrze? do Porucznika i wprowadza? w ??ycie plan Szefa.
* * *
Cisza i biel jak okiem si?gn??. Niekt??re stragany pod cie??arem spermy zawali??y si? w pi??dziec. Za Porucznikiem le??a??a spora sterta pobielonych vifon??w. Chyba ju?? nie ??yli. Zaciuga d??wign??? si? na nogi. By?? tak styrany, ??e nie mia?? mocy ju?? na nic. Ledwie sta?? opieraj?c si? o lad? swojego straganu. To by by??o tyle na dzi??, je??eli chodzi o konspiracj?… – pomy??la?? Porucznik i powoli ruszy?? w stron? pozostawionego niedaleko komuny Borewicza.
Nagle wok???? zacz??? narasta? gwar. Na pocz?tku by?? cichy, by??o s??ycha? ledwie szepty, lecz zanim Maciuga opu??ci?? g????wn? ulic?, gwar osi?gn??? poziom por??wnywalny z tym, jaki wytwarza 20 przyjaci????ek po miesi?cu roz???ki. Nibysperma… – pomy??la?? Porucznik przyspieszaj?c kroku. Tego w??a??nie si? obawia??. Taka ilo??? Nibyspermy potrafi wyrz?dzi? spore szkody, a ju?? na pewno lepiej by? od niej bardzo daleko.
Istniej? stare legendy o ogromnej Nibyspermozilli, kt??ra pustoszy??a wioski i miasta w ca??ym kraju, jednak nigdy nie znaleziono dowod??w na jej istnienie. Im wi?ksz? posta? ma Nibysperma, tym trudniejsze zagadki zadaje, a co dopiero taka Nibyspermozilla? Ech, lepiej nie my??le?.
Porucznik prawie biegn?c opu??ci?? komun?. Szybciej porusza? si? nie m??g?? ze wzgl?du na styranie. Podchodz?c do samochodu wzi??? kutasa do buzi.
- Baza? Przy??lijcie oddzia?? po??ykaczy do neutralizacji nibyspermy.
- A du??o tego jest?
- Sporo…
W tym momencie nagle pociemnia??o. Maciuga znalaz?? si? w zasi?gu cienia czego??… du??ego i to nie byl jego kutas na g??owie…
- …pospieszcie si? – doda?? cienkim g??osem Maciuga.