July 16th, 2007
Rozdział 11 - 我們應該質疑所有可以被質疑的事物. 只有這樣我們才可以發現那些不能被質疑的事物。
別讓道德感阻止你做正確的事。
我曾見過你們人類難以置信的事物:在獵戶座邊緣重創燃燒的攻擊艦隊。我曾目睹C線射群,在唐懷瑟星門旁的黑暗中粼光閃爍。所有這些都將在時間洪流中瞬間即逝,就像一行行的眼淚,在雨中消逝。 —-銀翼殺手
惟一的理由是我不想被他們改變。
荃者所以在魚, 得魚而忘荃。
碲者所以在兔, 得兔而忘碲。
言者所以在意, 得意而忘言。
吾安得夫忘言之人而馬之言哉!
人更了解他與所有經驗的羈絆,更有機會地,突然在一個涼爽的清晨,確實了解他的存在 —- 也可說,「確實」「了解」他的「存在」。
我們應該質疑所有可以被質疑的事物. 只有這樣我們才可以發現那些不能被質疑的事物。
何時生命之舤才能棲息在不需纜的港口?航於世界的船艦蓄勢待發的港口?最苦之人不在勞苦的港口?何地躲藏著棄子的父親?我們的靈魂就像是那些未婚母親懷子而亡孤兒,父親的秘密藏在墳中,我們必得挖掘了解它。 —-赫爾曼 梅爾維爾 《白鯨記》(第114章)
我的語言的界限意謂我的世界的界限.
來自於阿拉伯,和法國美國人在1985年六月,作客於發現者號的易賓‧沙爾曼‧阿爾‧索德王子於達拉斯城說:「在第一天和第二天的航行,我們看到我們各自的國家,都說:『這是我的祖國』。第三天我們只看到陸塊。第五天—-只看到地球。所有地域聚成一起—-大眾的家。這真是奇異的經驗。
Chujci Dotego przypomniał sobie wszystko czego nauczył go jego mistrz. Medytacja trwała dosyć długo. Ku zdziwieniu owadów przebywających w zagajniku, w którym modlił się młody chińczyk, rany Dotego zagoiły się niemal w oka mgnieniu. Medytacja uspokoiła go. Cel stawał się coraz bliższy i bardziej jasny. Razem z Dupo Lizusem zgromadzili już wystarczającą ilość par kapci. Jedynym problemem było teraz przetransportowanie i dystrybucja towaru wewnątrz imperium (tak uciekinierzy zwykli nazywać Chiny). Mimo wszystko Chujci nie bał się. Był tak spokojny, że nawet największy bąk z dupy nie skrzywiłby posępnego i surowego oblicza jego twarzy.
Plan był prosty. Sprzedaż kapci po cenie dumpingowej wewnątrz imperium złamie kondycję producentów i exporterów, którym proceder ten przyspoży dużo bardzo niebezpiecznej konkurencji. Spadek ceny kapci obniży dochód kraju, spowoduje wzrost biedoty i w końcowym efekcie doprowadzi do wielkiej rewolucji.
Chujci był dumny ze swego planu. A najbardziej z tego, że dzięki lojalności Dupo nikt jeszcze tego planu nie poznał. Dotego był dobrym vifonem, ale jak każdy inny, tak i jego plan wymagał poświęceń. Żeby zminimalizować ryzyko ujawnienia jego planu w drugim jego etapie Dupo Lizus będzie musiał umrzeć jeszcze tej nocy… Chuci miał już ułożony scenariusz pozbawienia żywota Dupo. Jednak do czasu jego realizacji pozostało jeszcze troche czasu. Postanowił udać się do lokalu, gdzie często można spotkać męskie kurwy dla facetów. A miał on w tej dziedzinie spore doświadczenie, a zarazem ogromnął radość i saysfakcje oraz korzyści finansowe, dzięki którym jego plan może się w najbliższym czasie zrealizować.
- Nie moge iść tak ubrany? Jednym wyskokiem, niczym Brus Li, wpadne do domu, jakieś fikuśne fatałaszki wynajde w szafie i zaraz śmigam do baru “Pełne jądra”. - pomyślał.
Ekspresowo dotarł do mieszkania. Natychmiast rzucił się w szał przeglądania szafy. A widok był godny pozazdroszczenia. Czarne lateksowe kamizelki, stroje Boraaaata - każdy inny kolor, jednak razem obok siebie wisząc tworzyły tęcze, niebieskie stringi - wykonany w “Trafiony wielką włócznią”, kilka koszulek siatkowych. Sporo miejsca w szafie zajmowały różnego rodzaju skórzane czapki oraz nylonowe rajstopy. Na dzisiaj wybiorę żółty strój ala Boraaaat. - pomyślał. Kurcze musze gdzieś schować gumki. Już wiem co zrobie, będzie to skuteczne i nie klopotliwe. Chujci zaczął powoli wpychać kondona w swój tyłek. Jak się ktoś trafi dzisiaj to nie będzie musiał już zakładać na siebie. A ja zarobie dodatkowego piątaka za gumkę.
Chujci na wieczór był umówiony z Dupo. Spotkać się mieli przed lokalem. Nie pozostwało zbyt dużo czasu do ich spotkania. Jedna kwestia męczyła Dotego. Przez całą drogę do baru dręczyło go czy ktoś przebije go w lokalu ze strojem. Po chwili dotarł na miejsce. Nie ma jeszcze Dupo, więc wejdę, rozejrze się po sali. - pomyślał.
Majestatycznym krokiem wkroczył w przestworza “Pełnych jąder”.
- Ciemność, widze ciemnośc! - zaczął panicznie krzyczeć.
- Niespodzianka!!! - krzyknęła cała sala po zapaleniu światła.
Dotego obchodził w tym dniu urodziny. Jednak zapomniał sam o nich. Przecież w tym momencie ważniejszy jest jego wyewaluowany niszczycielski plan.
- Dzięki bardzo wam wszystkim, jestem zaskoczony. Czekajcie, podziękuje wam w specyficzny sposób. Macie tutaj 5 karteczek, na każdej jest napisana liczba. Zapraszam do losowania. Nie porzałujecie. Będziecie zadowoleni…
* * *
Samica Araba obudziła się z wyśmienitym humorem. Nie bardzo wiedziała dlaczego, ale postanowiła przyjąć zaproszenie Dupo Lizusa na imprezkę nieposdziankę wyprawianą z okazji urodzin Chujci Dotego. Po ostatniej walce z Chujci i ją i Dotego ogarnęły wyrzuty sumienia. Dlaczego najlepszy tyracz i najlepsza zasysara mają ze sobą walczyć. Samica nie wiedziała jeszcze jakie korzyści osiągnie ze współpracy z chińczykiem, ale domyślała się, że to się opłaci.
Chujci napisał ostatnio do niej list. W liście tym przeprosił ją za swoje zachowanie i złożył jej propozycję przetransportowania w piczy towaru do innego kraju. Nie zdradził żadnych szczegółów, ale domyślała się, że chodzi o coś dużego. Po zniknięciu Picza-Madra (matka naszego dzielnego Porucznika) to ona - Samica Araba miała teraz najlepsze ssanie. I chociaż jej pojemność była znacznie mniejsza niż Mamuśki, wiedziała, że Chujci Dotego zna tajemne metody szkolenia. Prawdę mówiąc już zaczęła przygotowywać się do treningów. Czasem nawet mimo woli udawało się jej wciągnąć co nie co do piździny. Kleptomanka - wołali na ulicy, ale ona nie przejmowała się.
Na wszelki wypadek wybierając się na przyjęcie postanowiła jednak zakleić wzierę “Kropelką”.
* * *
Jako pierwsza wylosowała Samica. Drugi był Dupo. Kolejne losy padły łupem trzech wiernych ruchaczy Dotego.
- Pamiętajcie, to co jest napisane na karteczkach pozostaje tylko do waszej wiadomości. Nie możecie nikomu zdradzić co się wydarzyło w “Pokoju Jebań”. Czy to jest jasne? - zapytał Chujci.
- Dla mnie jasne. - odparła Samica. - Skoro jestem pierwsza więc prowadź po odbiór mojej nagrody. - Kurcze czego on ode mnie chce, cóż mu się stworzyło w te jego główce. - pomyślała.
- Z wielką radością spełnie to co jest napisane na posiadanych przez was karteczkach. A więc Samico zapraszam do pokoju.
Pokój był pokojem schadzek gejów. Hektolitry spermy połkniętej przez analnych męskodajców, tysiące gum zdartych w męskich tyłkach. Pokój posiadał swoją renomę, wpływało na nią pewne wyróżnienie. Na ścianie wisiała szarfa: “Chujci Dotego - najleszy męski lachociąg i połykacz spermy roku pęto-cipa”.
- Widzę, że twój talent został doceniony. Musisz być dobry w tym co robisz. - zachęca do rozmowy Samica.
- Nie ukrywam, że ta nagroda jest moim największym sukcesem życiowym. Talent to nie wszystko, ważny jest także trening i bardzo długi trening.
- Ooo, fajną sprawę wygrałam. “Wsadzenie 30 kilogramowej dyni w odbyt.”
- Nie zrozum mnie źle, ale mam pewną sprawę do omówienie z tobą. Ściągnełem ciebie tutaj podstępem jako pierwszą.
- Domyślilam się, że to podstęp. A w czym mogę ci pomóc? Nie ukrywam, że zaintrygowałeś mnie bardzo mocno swoim listem do mnie.
- Moim celem jest doprowadzenie do upadku gospodarki chińskiej, w jej efekcie dojdzie do ChinaRev. Rewolucji zagłady i zniszczenia. A jak chcę to osiągnąć? Posiadam pewnien pakiet kapci. Naszym zadaniem byłoby zablokwanie exportu kapci do naszego kraju. I tutaj jest twoja rola.
- A cóż to miałoby być?
- Wiem, że posiadasz pewien talent. Zasysasz szparą wszystko co pojawi się w twoich okolicach. Otóż będziesz stacjonowała w porcie i wszelkie dostawy kapci, czy to kontenery, paczki, czy też listy ekonomiczne z kapciami, muszą się znaleźć w twoim hangarze. Czy wchodzisz w taki układ? Zaznaczam, że znasz mój plan. Jeżeli się nie zgodzisz to nigdy już nie zaśsiesz nic swoją wziarą!!! - zagrzmiał na koniec Chujci.
Nastała grobowa cisza.
* * *
Ojciec Chujci Dotego, Chujci Wleb Babka, od lat podróżował po Mongolii z objazdowym cyrkiem prowadzonym przez Masożydów. Byli zapraszani do wszystkich prowincji bardzo chętnie, gdyż mieli w repertuarze kilka zajebistych numerów, nie do powtórzenia przez nikogo innego. Jednym z najleprzych było spuszczanie meli z mutu chińskiego nad niewielkim kopcem bobków lamy w taki sposób, aby zaczepić pojedynczy bobek o czubek meli i wciągnąć go do góry. Tak, mela musiała mieć bardzo gęstą konsystencję, więc artysta nie był dopuszczany do wody przez dwa tygle przed występem. Najwięcej jednak zarabiali na handlu nasieniem z bankami spermy. Jeden z ich numerów polegał na tym, że cała ekipa kolejno dymała lamę w zad i spuszczała się solidnym strumieniem - po kilkunastu śmiałkach lamie wyrastał drugi garb, wypełniony nasieniem, które po występach szło do wysyłki.
Trasy obiazdów były bardzo długie, a lamy nie zawsze były w stanie zaspokoić potrzeby Chujci Wleb Babki, zwłaszcza, że był fetyszystą pięt. Tak, mało było pięt do wydymania w trasie… Pewnego dnia sytuacja jednak się odmieniła, gdyż do trupy dołączył nowy człowiek-słoń, Maurycy, który miał wagine na pięcie - wymarzona sytuacja dla Chujci Wleb Babki.
Pewnego wieczora po występie Chujci Wleb Babka dopadł Maurycego we śnie i przez krate jego klatki wydymał go brutalnie w pięte. Maurycy wyrywał się, ale jego noga była uwięziona przez Chujci Wleb Babkę między kratami i Vifon mógł dymać Maurycego do woli, wielokrotnie. Tak też zrobił. Do białego rana dymał i dymał. Sweet
Maurycy do końca życia nie wybaczył Chujci Wleb Babce. Po dziewięciu miesiącach urodził syna i w straszliwych męczarniach zdechł w swojej klatce, ujebany po pachy we własnym gównie i szczylach. Mały Vifon walał się w gównie przez kilka miesięcy, do śmierci Maurycego, po czym postanowił przygarnąć go Chujci Wleb Babka - w końcu był jego ojcem. Wszystkim, którzy pytali, gdzie jest mamusia tego ślicznego Vifonka odpowiadał: Chuj Ci do tego!
* * *
Porucznik odebral telefon.
- Chujzień Chujobry Poruczniku. Z tej strony Chujorota.
- Cześć mała, masz coś dla mnie?
- Oczywiście Poruczniku, jak zawsze. Czy ja kiechujyś pana zawiochujłam?
- Tylko raz jak nie połknęłaś cipo - odpowiedział Maciuga - ale zostawmy to. GADAJ KURWO CO MASZ!!! - zażartował Maciuga
- Mamy namiar na Chujci Chujotego. Właśnie chujaje chujupy w barze “Pełne jąchujra”.
- Świetnie się spisałaś mała, dzięki - odpowiedział Porucznik i wybiegł ze swojego gabinetu.
Mimo, że Sypała okazał się bratem Maciugi, porucznikowi nie bardzo widziała się współpraca z białasem. Gdy ten próbował pójść za Maciugą, Porucznik zajebał mu gaśnicą po ryju i odlał się na spodnie Sypały tak, że ten nie mógł już pokazać się na mieście. Porucznik wsiadł do swojego “Borewicza” i ruszył pędem w stronę chińskiej dzielnicy…
… Dusił “Borewicza”, licznik niemal się przekręcił, blachy telepały od pędu powietrza. Po chwili zatrzymuje się przed wejściem do lokalu. W bliżej nie wyjaśnionych okolicznościach stał tu już jeden radiowóz. Wysiada z niego Rabarbar Liż Plecy. Zawsze marzyla aby być policjantką, dążyła do tego wszelkimi drogami. Tyrała pałe murzynom na każdym kroku. Oni natomiast lizali jej zarośniętą picze i zasyfione plecy.
- Kim ty jesteś? - zapytał Porucznik.
- Zostałam tu skierowana, aby pomoc ci w schwytaniu Chujci. - odparła.
Moment, przecież o tym nikt nie wiedział poza mną. Chyba ktoś podłożyl mi pluskwę w telefonie - pomyslał Maciuga. Ciekawe kto czycha na moje stanowisko? Zapewne ten lachociąg, który tu sie pojawił. Ale właściwie kto to jest?
- Przepraszam a ty kim jestes?
- Jestem Rabarbar Liż Plecy, jestem aspirantką na naszym posterunku. - odparł damski ponton.
- Skoro masz mi pomóc, to zgłoś przez radio, że za chwilę przywieziesz groźnego podejrzanego.
Aspirantka Liż Plecy szybkim krokiem-rozkrokiem podążyła do radiowozu.
No, polazł ten lachon. Zwinę Chujci pocichu i wywioze go na bambusowa dzielnię, do mojej tajnej kwatery. - pomyślał Maciuga.
Porucznik szybkim krokiem wpada do “Pełnych jąder”.
- Poszukuję Chujci. Jestem jego kompanem, muszę go koniecznie zobaczyć. - spokojnym, lecz stanowczym głosem wyraził się do tłumu zgromadzonego na sali.
- Jakim ty jestes jego przyjacielem? Śmierdzący i zasrany bambus, a w dodatku żyd nigdy nie byłby znajomym jego. - padł głos z tłumu.
- June raus, june raus! - krzyczy tłum na sali.
- Jestem ponad wami, spedalone cioty!
Porucznik wyjął z nogawki tonfę i zaczął ją machać przed sobą. Szedł jak wiatrak. Jakieś stworki napotkane odbijały się od jego pałki. Przebił się przez tłum, dotarł do pokoju, w którym Chujci przyjmował zwycięzców losowania. Wpada i konsternacja na jego twarzy jest ogromna. Widzi w jednym miejscu swoich dwóch najwiekszych wrogów: Chujci i Samicę Araba!
Chujci i Samica również byli zaskoczeni widokiem patałacha Maciugi. Stała tak cała trójka bez ruchu kilka chwil. Każdy czekał z niepokojem, co się teraz stanie. W końcu Porucznikowi przypomniał się wierszyk z przedszkola i w przypływie fali stresu zaczął go powoli recytować:
Po łące lata trzmiel kosmaty
Zagląda kwiatom w twarze
Może odnajdzie jakieś szczęście
I odda Ci je w dar…
W tym momencie początkowo oniemiała Samica skoczyła na Maciugę i jednym zręcznym ruchem cipy rozjebała pół głowy porucznika, która z gracją rozbryznęła się na ścianie. Porucznik tępo patrzył z niedowierzaniem jednym okiem przed siebie. Krew bryzgała z przeciętych tętnic jak z fontanny w centrum. Samica długo sie nie czaiła. Kolejny szybki ruch i na ziemie spada odcięte ramię Maciugi, który chwile później sam pada obok swoich szczątków. Sekunde później w pomieszczeniu nie było nikogo oprócz rozjebanego Porucznika.

July 16th, 2008 18:01
hot new ringtones…
Consider 24 ringtones caller ringtones download free samsung ringtones jeux baccarat gratuites pai gow poker pagina web…
July 17th, 2008 13:50
play video poker…
Their texas holdem game poker online best craps game juego cartas poker roulette software…
July 17th, 2008 19:50
poker en ligne fun…
Drehen poker texano mp3 ringtones for treo 650 glucksspiele online free ringtones software roulette software…