June 22nd, 2007
Rozdzia?? 10 – Powr??t
Maciuga odzyskuje ??wiadomo???. Patrzy, dooko??a same bia??e ??ciany. Rozgl?da sie po pokoju nikogo nie ma poza nim. Le??y nagi, okryty prze??cierad??em. Patrzy a na nim czerwony tr??jk?t. Z niedowierzaniem czyta na g??os: Og??lnopolicyjny Zak??ad Opieki Nad Op?tanymi i Spedalonymi Funkcjonariuszami.
- Kuuuuuuuuuurrrrrrrrrrrwwwwwwwwwwaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!! Co si? znowu ze mn? dzia??o? Czy kto?? mi kiedykolwiek to wyja??ni???
Nikt nie zareagowa?? na jego krzyki.
- Siostry Lachony! Siostry Lachooooony!!! Kaczki do sikania mi potrzeba. P?cherz mi powoli rozsadza.
- Nie drzyj si? ?woku jeden! Nie jeste?? tu sam. Ja mam na g??owie 30 takich jak ty i ka??dy sie drze – Kaczk?, kaczk?!!! – Zmienilibyscie chocia?? raz p??yt?.
Drzwi si? otwieraj? z chukiem, wchodzi Herod Sister.
- I trzebabylo tak si? odzywa?, teraz dostaniesz nauczk?! Kaczki si? sko??czy??y. Masz tu rurk?, wsad?? sobie j? w swojego siusiaka i sikaj! Ko??c??wka jest oprowadzona do kibelka w WC.
Maciuga ze ??zami w oczach wpycha do fajfusa rurk? fi 10. Siostra stoi nad nim z radosnym u??miechem na twarzy.
- I jak ci jest? Bedziesz si? jeszcze dar?? tak wniebog??osy? Wied??, ??e mam inne atrakcje dla specjalnych klient??w.
Maciuga zako??czy?? oddawanie moczu, wyj??? rurk?. Kamie?? spad?? mu z serca, b??l z chuja tez powoli zacz??? mija?.
- Nie, ju?? mam dosy? atrakcji. Czy siostra jest tu sama?
W g??owie Maciugi narodzi?? si? pomys?? ucieczki z zak??adu.
- Oczywi??cie, ??e jestem sama. Reszta jest pod Pa??acem Prezydenta i strajkuj?, aby??my mogli godnie pracowa? i nasi pacjenci mieli dobre warunku do leczenia.
Dobre warunki do leczenia? – pomy??la?? Porucznik – Rurka zamiast kaczki. Musze st?d jak najszybciej spada?.
- Siostro nie bardzo wiem jak tutaj si? znalaz??em. Czy jeste?? w stanie mi powiedzie? w jakich okoliczno??ciach tutaj trafi??em?
- Oczywi??cie, ale… – siostra zawiesi??a g??os i nachyli??a si? nad Porucznikiem. Maciuga poczu??, ??e laska zajebi??cie zacz???a mu si? podoba?. Cyce piel?gniarki zacz???y wylewa? si? zza obszernego dekoltu. Porucznik lubi?? takie. – … ale najpierw musisz co?? dla mnie zrobi? – ci?gn???a seksownym g??osem – wyruchaj mnie najlepiej, jak tylko potrafisz, Poruczniku!
Maciuga nic ju?? nie m??wi??, tylko gapi?? si? na zbli??aj?c? si? do niego ??liczn? twa??yczk? siostrzyczki. Ju?? mia?? j? poca??owa?, gdy nagle jej usta zacz???y robi? si? br?zowe i jako?? dziwnie zaciupione. Poza tym ten zapach – nie by?? ju?? fio??kowy, tylko… g??wniany! W chwil? p????niej twarz siostrzyczki zmieni??a si? ca??kiem w oble??ny, ??mierdz?cy zad, kt??ry Porucznik zna?? a?? za dobrze – Szatan Cipuszko.
- Hahahahaha, ca??uj, kurwa, no ju??, hahahaha!! – us??ysza?? Maciuga gdzie?? znad dupy – li?? mi srak?, wyd??ub j?zykiem wczorajsze, zaschni?te g??wno ze ??rodka, hahahaha!!!
Porucznik na sam? my??l ma??o si? nie zrzyga??, ale wiedzia??, ??e z Cipuszk? nie wygra – musi spe??ni? jego wole, bo inaczej jeszcze gorzej b?dzie. Ju?? zabiera?? si? do lizania br?zowego oka, a Szatan pu??ci?? zajebistego buncola prosto w maciugowy ryj. Porucznik si? zgi??? jak cholera, ale jako?? dawa?? rad?.
- A po co ta farsa ze szpitalem i cewnikiem, co?! – wykrzycza?? Maciuga – trzeba by??o mi od razu dup? da? do wylizania!
- Ehh, m??j drogi, musia??em sprawdzi?, czy rurka fi10 zmie??ci Ci si? w dziurk? w kutasie.
- Kee?
- Zaraz b?d? Ci? w ni? dyma??, hahaha!!!
Porucznika a?? zla?? zimny pot na sam? my??l, co b?dzie z nim si? dzia??o. Cipuszko jak powiedzia??, tak zrobi?? i zacz??? rucha? Maciug? chujem w chuja. Porucznik cierpia??, ale nie m??g?? si? za??ama?, by?? twardy. Cipuszko z okrzykiem Alleluja! spu??ci?? si? straszliwie do kutasa Maciugi i w oczach jaja Porucznika uros??y trzykrotnie. Chuj, dupa, g??wno – pomy??la?? Porucznik.
- Ok, teraz puszcz? Ci? wolno i spe??ni? Twoj? pro??b? – powiedzia?? spocony i sapi?cy Szatan Cipuszko – w nagrod? za udost?pnienie chuja dam Ci has??o dla stra??nika prze???czy u ??r??d??a. Jak go miniesz, znajdziesz ??r??d??o smrodu w pi??dzie i wrota do jelita, sk?d przez odbyt wydostaniesz si? na zewn?trz tej krainy-pi??dziny.
- Dzi?ki Panie, wiedzia??em, ??e lekko nie b?dzie, ale mimo wszystko dzi?ki…
Porucznik wr??ci?? na pr??g skoczni i wyszed?? w g??r? najmocniej, jak potrafi??. Poczu?? ogrom j?der, obijaj?cych si? mi?dzy nogami. Ja jebie – pomy??la??. Mimo sytuacji, w jakiej si? znalaz?? przed momentem, lot by?? ca??kiem przyjemny, a nogi za spraw? Cipuszki same przy l?dowaniu zrobi??y telemark na pi?? dwudziestek. Maciuga odetchn??? z ulg?, m??g?? rusza? dalej. Chcia?? jak najszybciej spierdala? z tego cipska.
??O ho, chyba nie tak pr?dko? ?? w jego stron? p?dzi?? ca??y tabun rozdartych szparek. Wiadomo, ka??da chcia??a zosta? wydymana przez Mi-szcza Skocz-ni. Porucznik nie mia?? ju?? si??y. Z jego chuci? by??o wsio ok, ale ile?? moszna? Szczeg??lnie ostatnia trauma z Szatanem Cipuszko sprawi??a, ??e na jebanie to on ju?? ochoty zbytnio nie mia?? (poza tym, chuj go napierdala?? jak ja pierdol?). No, ale szparki mia??y to w pi??dzie ?? rucha? im chcia??o i chuj.
Maciuga zajeba?? z p????obrotu pierwszej prosto w ??echtah? ?? juha chlapn???a tak obficie, ??e calu??ki pierwszy rz?dek biegn?cego t??umu pokry?? si? szkar??atn? posok?. Picze zakwili??y ?? ??Teraz albo nigdy? ?? pomy??la?? nasz detektyw i wybi?? si? z obola??ych j?der najmocniej jak potrafi??. No akcja jak w Matrixie ?? zwolnienie i te sprawy, rozdziawione rowy szparek pod???aj?ce za lec?cym Mi-szczem?? L?duj?c, Porucznik rozmiazga?? jeszcze ze trzy, mo??e cztery sztuki wci??? zaskoczonych pi??dziaw.
Pu??ci?? si? biegiem ile si?? mia?? w nogach ?? za sob? us??ysza?? tylko przera??liwy skrzek tysi?cy w??ciek??ych szparek ?? by??y mocno wkurwione. R?kami rozgania?? lec?ce w jego stron? kawa??ki g??wna, kt??re nie wiadomo sk?d zacz???y go atakowa? (p????niej dowiedzia?? si?, ??e by??y to g??wniane dzia??ka samopowtarzalne ?? taki system obronny). Zacz??? jeba? tak nieprzeci?tnie, ??e z tej rado??ci pu??ci?? pawia na oddzia?? spermchuj??w, kt??re z naci?gni?tym na g????wki kondomami i okrzykiem ??Adziaaaa!? lecieli w jego stron?.
??No pojeba??o, sk?d oni wszyscy si? nagle wzi?li?? ?? ale nie by??o czasu na my??lenie. Tu trzeba by??o dzia??a?. I to szybko!
- Nigdy wi?cej gumek! Zawsze ju?? b?d? jeba?? bez zabezpieczenia!!! – krzyczy.
W momencie gdy ko??czy?? wypowiada? te s??owa jego oczom ukaza?? si? zajebisty otw??r z trzepocz?cymi, niczym drzwi na wietrze. Zacz???a go zastanawia? ta ogromna szpara. Czy to ju?? wyj??cie? Czy mo??e jaki?? kolejny podst?p Szatana Cipuszko? No c???? do boju, dzielny detektywie. – pomy??la?? Maciuga i ruszy?? szybkim krokiem. Szed?? z obaw?, wiedzia?? ??e Szatan czycha w ka??dym momencie, je??eli nawet nie on, to jego przydupasy s? zagro??eniem. Zbli??y?? si? do wr??t, okaza??o si? ??e to jest wyj??cie, cipa z ogromnymi warami.
- Victoria! – wykrzycza?? ile tchu w p??ucach.
Kurwa, przecie?? mia??em wydosta? si? przez odbyt, znowu w co?? si? wpierdoli??em. Skoro tu ju?? jestem to trzeba podj?? pr??b? wyj??cia. – pomy??la??.
Przekroczy?? bramy wr??t. Zaczerpn??? ??wie??ego powietrza.
- Ach wre??cie bez smrodu ka??u i ??elastwa!!
Rozgl?da si? dooko??a i co widzi? Arena cyrkowa. Dooko??a t??um skanduje: Maciuga, Maciuga, Maciuga!!! Ch??op niewiele my??l?c dobiega do mikrofonu.
- Przepraszam, czy t?dy na Grunwald?
- T?dy – pada z widowni.
- A Krzy??acy byli?
- Byli, ale poszli.
- A gdzie poszli?
- Przed siebie. – odpowiedzia??a niemal ca??a publika.
- Acha, to te?? ide.
Zacz??? si? zbiera? do marszu, udawa?? g??upka, aby jak najszybciej czmychn?? i nie sta? si? ponownie ofiar? pochwoniacza.
- Hallo, Hallo. A jak z reszta programu? Kto wlezie tam spowrotem? – z ciekawo??ci? krzyczy niemiecki turysta.
- Mo??esz i??? i ty. S?dz?c po twoim wygl?dzie to lubisz jak kobietki sraj? na ciebie wiec spodoba ci si? w towarzystwie g??wna wszelkiej narodowo??c. – z zadowoleniem odpar?? Porucznik.
Wychodzi z areny, jest na zewn?trz. A tu niespodzianka. Balony, napisy witamy, flagi, konfetti. Maciuga zszokowany stoi jak wryty, nie mo??e wydusi? s??owa. Nagle podchodzi do niego Sypa??a. ??ciska go serdecznie.
- Bracie, czeka??em na tw??j powr??t. Teraz dopiero b?dziemy partnerami na s??u??bie, niczym Flop i Flep.
- No witam, a sk?d o tym sie dowiedzia??e??? – dopytuje Maciuga
- B?dziemy mieli czas to pogadamy. Teraz przywitaj si? z innymi. Wszyscy si? o ciebie martwili. Znikn???e?? tak nagle, nic nie m??wi?c.
Maciuga ruszy?? przed siebie. Widzi i nie dowierza. Ot???? przed nim staje Mariolka. Z wielkim brzuchem.
- Pok??kn???a?? jak??? pi??k?? – ??artuje.
- Przecie?? to tw??j potomek, za dwa miesi?ce przyb?dzie na ??wiat.
No tego to jeszcze nie grali! Ja i ojciec. No nic to, zrobie z niego prawdziwego policjanta. – pomy??la??.
- B?dziemy mieli c??rk?.
Maciuga zdegustowany, poniewa?? w jego rodzinie co drugie pokolenie trafiaj? sie takie same cechy. Jego pra babka te?? by??a pochwo??aniaczem, po??niej jego matka, a teraz b?dzie jego c??rka. Porucznik zacich??, z??apa?? Mariolk? i uda?? si? do swojego lokum.
W domku Porucznik musia?? nareszcie troch? wypocz??, wi?c po??o??y?? si? na wyrze. By??o zajebi??cie wygodne, jak nigdy dot?d idealnie dopasowywa??o si? do jego plec??w. Cudnie - pomy??la?? – przyda??oby si? co?? zimnego do picia… piwko, tak, piweczko… Nagle na stoliku przy wozie zobaczy?? otwartego browarka, b??agaj?cego We?? mnie! We?? i wypierdol do cna! By??o idealnie…. zbyt idealnie. Fakt, troch? dziwnie szybko potoczy??a si? akcja w ci?gu ostanich minut. I sk?d wszyscy wiedzieli, ??e jestem uwi?ziony w cipie?
Zaniepokojony Maciuga usiad?? sztywno na wozie i patrzy?? jak wryty w ??cian?, my??l?c, co tak w og??le si? sta??o. Do pokoju wesz??a Mariolka z g??upim u??miechem na twarzy.
- Jak sie ma m??j dzielny m???czyzna?
Ja jebie, brzuch, kurwa? Przecie?? jeba??em mariolk? tylko w srak?, bo cipsko ma zaszyte!!! – w my??lach wykrzycza?? Porucznik.
- CIPUSZKO, KURWA JEGO MA?!!!
- O co chodzi Poruczniku?
- Spierdalaj – powiedzia?? Maciuga, mistrz ci?tej riposty i wybieg?? z domu. Musia?? jak najszybciej w??ci? do cipy, z kt??rej wyszed?? do cyrku. To jest ??wiat alternatywny, stworzony przez jebanego Szatana Cipuszko w wielkiej cipie, mieszkaj?cej w cipie. Jakie to, kurwa, pojebane.
Porucznik dotar?? do cyrku. Przedstawienie jeszcze trwa??o. Niewiele my??l?c, Maciuga wbieg?? na aren? i wykona?? d??ugi skok do pr????cej si? ci?gle wielkiej, czerwonej cipy. Wpadaj?c do ??rodka us??ysza?? jeszcze owacje publiczno??ci. Wiedzia??, ??e publika lewa, ale i tak si? podjara??, ??e to jego oklaskuj?.
Maciuga poczu?? znajomy smr??d ??ledzi i ??elastwa i uspokoi?? si?. M??g?? przecie?? na zawsze zosta? w alternatywnym ??wiecie Cipuszko, w kt??rym pobyt nie wart jest swojej ceny, bo ile to mo??na zosta? wyjebanym kutasem w kutasa? Pobyt w drugiej cipie pozwoli?? Porucznikowi unikn?? konfrontacji z oddzia??ami wcipnymi. W og??le sytuacja wydawa??a si? ju?? spokojna, a cipa, z kt??rej w??a??nie wychodzi?? stwarza??a wra??enie ??pi?cej. Porucznik cicho wype??z?? z niej i uda?? si? w kierunku tunelu, prowadz?cego do ??r??d??a. Wiedzia??, ??e musi si? spieszy?, bo oddzia??y wcipne mog? zosta? w ka??dej chwili zaalarmowane jego obecno??ci? i zmoblilizowa? si? w kilka sekund. Nic takiego jednak si? nie wydarzy??o i Maciuga dotar?? do tunelu. Przed wej??ciem podrapa?? si? po dupie. Nie wiedzia??, ??e jego dupa ma magiczn? moc – za ka??dym razem, jak podrapie si? po niej, kto?? inny dostaje zajebistej sraki i dwa dni wali dalej ni?? widzi. W sumie ca??e szcz???cie, ??e nie wiedzia??, bo pewnie drapa??by si? ca??y czas…
Po przej??ciu kilku metr??w tunelu, spotka?? ponownie stra??niczk? u ??r??d??a – ma??? cygank? ze skrzyde??kami. Tym razem by?? jednak got??w – zna?? has??o.
- Witaj w?drowcze, jestem stra??nikiem prze???czy u ??r??d??a. Dalej nie przejdziesz. – us??ysza?? znan? ju?? gadk? cyganki.
- Spierdalaj – odpowiedzia?? i poszed?? spokojnie dalej.
I… nic sie nie sta??o, cyganka wzruszy??a ramionami i odr??ci??a si? w stron? wej??cia ty??em do Maciugi. Porucznik szed?? pewnym krokiem dalej, a?? jego oczom ukaza??o si? ??r??d??o wszelkiego smrodu w cipie. Na niewielkim pode??cie sta??y dwa wiadra ze stali ocynkowanej. Jedno wype??nione by??o starymi ??ledziami, drugie zardzewia??ym ??elastwem. Porucznik zdziwi?? si? troch? – wi?c ka??da stara baba ma w cipie takie ??r??d??o? E… z reszt?, chuj z tym. Musz? poszuka? wej??cia do jelita.
Porucznik rozejrza?? si? i zobaczy?? w pod??odze za ??r??d??em w??az z napisem G??wniany tunel.
- To musi by? w??a??ciwa droga! – powiedzia?? sam do siebie.
Szybkim krokiem Maciuga podbieg?? do w??azu i otworzy?? go. Ze ??rodka buchn??? straszliwy smr??d g??wnianej rzeki, kt??ra rw?cym nurtem p??yn???a pod nogami Porucznika. Mamu??ka mia??a akurat srak?, wi?c by??a szansa, ??e nie b?dzie musia?? zbyt d??ugo p??ywa? w g??wnianym potoku. Porucznik zatka?? nos i wskoczy?? do w??azu, jednak w momencie wskoku, zawadzi?? ??okciem o brzeg otworu w??azu i d??o?? zaciskaj?ca nos bezw??adnie pow?drowa??a do g??ry pozwalaj?c smrodowi pie??ci? nozdrza Porucznika.
I chlupn??? Porucznik w t? g??wna rzek?. I poni??s?? go w dal ten nurt zdradliwy. I chlupot by?? wi?kszy, i gna?? coraz pr?dzej, jak gdyby to by??a pi??eczka, nie stal. I zwieracz mu pu??ci??, bo smr??d go zabija??. I g??wno do ust mu wpada??o jak chuj. I rzyga? nie mo??e, bo gna coraz pr?dzej i p?d ten mu cofa te rzygi z powrotem. Ju?? ??mierd?? widzi z kos?. To nie kosa, lecz ka??. I jeszcze ona tym ka??em jebn???a gdzie?? w dal. A c???? to, a jak to tak, a sk?d widz? znak? Maciuga nie wierzy, co widzi, a widzi ten znak. Ten znak co go tutaj postawi?? ki?? wa??. Na znaku jest napis: ??Spierdalaj??e pan!? Jest wyj??cie! ??wiate??ko w tunelu. ??Hura!? I koniec podr????y przez rzeki ten ka??.
Porucznik le??a?? z g??ow? na kraw???niku ?? by?? przytomny, ale nie mia?? zamiaru na razie si? podnosi?. To by??o ponad jego si??y. Nawet si? nie rusza??. By?? obsrany dokumentnie. Nie by??o najmniejszego milimetra na jego ciele, kt??re nie by??oby jebitnie pokryte ka??em. Zreszt?, wygl?da?? jak niez??y kawa?? g??wna, wi?c co si? dziwi?.
Za sob? us??ysza?? dziwne odg??osy, jakby w???czy?? si? jaki?? kurewsko wielki odkurzacz. Odwr??ci?? g??ow?. Na ziemi, jakie?? 20, mo??e 30 metr??w od niego le??a??a Mamu??ka. A ten d??wi?k wydobywa?? si? z jej pizdy. Maciuga szybko z??apa?? si? latarni i przyssa?? si? do niej niczym pijawka.
- Nie wr??c? tam! S??yszysz?! NIE WR??C? ZA CHUJAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!
- Synku, ale ja ci? kocham?? – pizda Mamu??ki powi?ksza??a si? coraz bardziej. Si??a ss?ca ??ci?ga??a wszystko, co nie by??o mocniej przytwierdzone do ziemi – metalowe kosze, gazety, pi??y ??a??cuchowe, puchary?? Detektywa unios??o w g??r? ?? ssanie wesz??o chyba na wi?ksze obroty??
- Chod?? do mamusi, kochanie??ki?? No chod????
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE??
Nie wiadomo sk?d na ulicy, na kt??rej rozgrywa??y si? te i??cie drako??skie sceny, pojawi?? si? Sypa??a z oddzia??em Sromu.
- Co jest, kurwa? ?? zakrzykn??? i?? no i si? zesra??o.
Mamu??ka us??ysza??a drugiego ze swoich synk??w i co?? jej si? w pi??dzie popierdoli??o. Zacz???o j? wygina? do ??rodka – normalnie tak jakby chcia??a se minet? trzepn??. Najpierw zassa??o jej g??ow?, a p????niej reszt? ?? efektownym ??puk? Mamu??ka sama wessa??a si? do w??asnej pizdy. Na ulicy zapanowa??a cisza.
Brama do cipowatej przestrzeni Mamu??ki zosta??a zamkni?ta raz na zawsze. Mamu??ka znikn???a. Na szcz???cie wbrew prawom fizyki nie zasz??o zjawisko czarnej dziury i ca??e miasto, planeta i galaktyka nie zapad??y si? do ??rodka. Porucznik przynajmniej upewni?? si?, ??e czarne dziury nie maj? nic wsp??lnego z pizd?.
Sypa??a podszed?? do porucznika i kawa??kiem gazety le???cej na ulicy zacz??? wyciera? go z g??wnianego szlamu. Kolor sk??ry porucznika nieco rozja??nia??, ale nadal pozosta?? czekoladowo-br?zowy, w ko??cu Maciuga by?? murzynem (nie zna?? swojego czarnego papy, ale wszystko wskazywa??o na to, ??e mia?? sporego chuja w przeciwie??stwie do bia??ego ojca Sypa??y – m???a Mamu??ki). Razem ze znikni?ciem Mamu??ki znikn??? wi?c te?? problem tego kiedy zosta?? sp??odzony (czy Mama da??a dupy na dworcu, w cyrku czy w innym miejscu). Bycie czarnuchem mia??o te?? swoje dobre strony. Uda??o mu si? ukry? przed wszystkimi swoje ??ydowskie pochodzenie – zar??wno Mamu??ka jak i jej m??? byli czystej krwi ??ydami.
Nast?pnego dnia odby??a si? ceremonia wr?czenia order??w cipowatych bohater??w zar??wno dla Maciugi (jako pierwszy i ostatni wydosta?? si? z cipowatej przestrzeni) jak i dla Sypa??y, kt??rego interwencja zosta??a uznana jako ostateczny i niszczycielski cios dla Picza-Madra (taki kryptonim nadali Mamu??ce agenci CIA bezskutecznie staraj?cy si? j? usidli? przez wiele lat). Maciuga (ju?? umyty i przebrany w elegancki garnitur) wypowiedzia?? par? s????w do mikrofonu. W??a??ciwie to do g??owy przysz??o mu tylko jedno zdanie – “Sra? mi si? chce kurwa”. Zgromadzeni obywatele odpowiedzieli gromkimi brawami. Jak zwykle przy takich okazjach z widowni pad??o par? mocniejszych s????w jak “Spierdalaj bananie”, “??ryj g??wno czarnuchu” itp. Maciuga jednak ju?? w podstaw??wce z pomoc? pani pedagog nauczy?? si? radzi? z tego rodzaju przytykami.
Po ceremonii uda?? si? swoim polonezem do domu. Drzwi by??y uchylone. Wszed?? cicho trzymaj?c w d??oni ju?? odbezpieczony pistolet. Na krze??le w du??ym pokoju ty??em do wej??cia siedzia??a jaka?? posta?. Maciuga nie wiedzia?? kim jest, podszed?? troch? bli??ej z wycelowanym w jej g??ow? pistoletem…
… – Maciuga od??u?? t? pukawk?. I tak nie zniszczysz mnie. Uda??o Ci si? wydosta?, ale teraz b?de zawsze przy twym boku.
- O, Szatan Cipuszko. My??la??em, ??e ju?? si? nie spotkamy.
- Zapami?taj jedno: Bezemnie na ramianiu zginiesz ??mierci? tragiczn?. B?dziesz ??yga?? i sra?? ??yletkami i kawa??kami szk??a a?? si? wykrwawisz i twoje czarne kapsko pu??ci ostatnie tchnienie, ??mierdziela.
- Wi?c c???? mi pozosta??o. B?d?? moim Panem i W??adc?. Po??wi?ce si? tylko tobie.
- Ja mam tak? nadzieje.
- Mam niewielk? pro??b?. Chodzi mi o umilenie ??ycia jednej os??bce. – odpar?? Porucznik.
- Kt???? to jest?
- Do konca to nie wiem, czy to kobieta czy m???czyzna. Ale jest chyba z pochodzenia Niemcem, przynajmiej sprawia takie wra??enie, ??e ma co?? wsp??lnego z nazi-fanami. Lata jak meszerszmit po podw??rku i kogo tylko spotka na drodze to drze si? na niego wniebog??osy.
- Co?? pomy??limy nad zaistnia??? sytuacj?. …
Cipuszko uda?? si? w otch??a?? czelu??ci. W pokoju unosi?? si? lekki zapaszek palonej siarki.
- Co za cudowny zapaszek. Brakowa??o mi go. – odpar?? na g??os Maciuga.
Porucznik powolnym krokiem uda?? si? do tajemniczego pokoju, w kt??rym mia?? o??tarzyk, ku czci Szatana. Wiedzia??, ??e ca??y czas jest na podgl?dzie. I musi udowodni? swoj? przydatno??? dla jego jedynego Pana.
Nale??y poczyni? jakie?? ??rodki aby upokorzy? mojego nowego faworyta. – pomy??la??. Nie daruje za te lata prze??ladowa?? mojego narodu ??ydowskiego, za te gazy, za g??od??wki, za strzelanie, k?piele w kwasie – zniszcze trgo osobnika. Porucznikowi podnios??o si? ci??nienie, serce zacze??o ko??ata?, pot ocieka?? po twarzy, delira dloni – gdyby trzyma?? szklank? z wod? zapewne by nic w niej nie pozosta??o. Te, niemieckie ??winie, zgin??? na moich oczach.
Maciuga po chwili uspokoi?? si?, usiad?? spokojnie na brzegu ??????ka. No, d??ugo mnie nie by??o, jaka?? zdrowa cipka by si? przyda??a. – pomy??la??.
- Memory 5 – Maciuga i wszystko jasne.
Mija 15 minut, u drzwi jego staje bi?kna blondi. Du??e, niebieskie oczy (piersi oczywi??cie), d??ugie zgrabne n????ki, kt??re ci?gn???y si? od pod??ogi a?? po jej piersi. Cudo – pomy??la??. Ale w tym samym momencie czar prys??. Odezwa??a si?.
- Jestem Matylda – jebne??a meskim basem.
- O kurcze, nie masz przypadkiem nic wsp??lnego z niemieckimi p??ywaczkami z lat 80?
- C????, tak jak chcia??e??. Mia??by? transwestyta, wi?c jest. Czy zajmiemy si? sob? czy mam st?d spada??
Porucznik zaniem??wi??. Stoi i nie wierzy w to co si? dzieje. To kolejny podst?p Cipuszki – pomy??la??.
- Zaparaszam do??rodka, potrzebuj? pewnych informacji. A wiem, ??e masz kontakty zar??wno ze wschodem(??????tki), zachodem (szkopy) i krajami dawnego uk??adu komunistycznego (rumunia). Czy pomo??esz mi w kilku kwestiach?
- Za odpoweidni? cen? napewno si? dogadamy.